Europa musi jak najszybciej zbudować realne zdolności odstraszania – ostrzega generał Waldemar Skrzypczak. W rozmowie z Biznes Alertem mówi wprost o problemach w polskim przemyśle zbrojeniowym. – PGZ nie może mieć wiodącej roli, bo jest źle zarządzana. Tam są ludzie, którzy nie odróżnią haubic od czołgu – podkreśla.
3 kwietnia podczas spotkania ministrów obrony państw Unii Europejskiej w Warszawie zostały poruszone kwestie związane z opracowaniem Białej Księgi obronności oraz dalszym wsparciem dla Ukrainy w obliczu trwającej agresji Rosji.
– Generalnie Biała Księga jest nowym otwarciem na to, czego oczekują w stosunku do siebie państwa Unii Europejskiej i państwa europejskie NATO – ocenił generał Skrzypczak. Zaznaczył, że do tej pory brakowało jednomyślności w działaniach na rzecz bezpieczeństwa wspólnoty. – Część państw mówiła, że jest zainteresowana bezpieczeństwem, ale niewiele robiła – dodał.
Zdaniem generała, propozycje Warszawy mogą być przełomowe: „To początek dobrego działania, które ma zjednoczyć Unię Europejską i państwa NATO i podnieść zdolności obronne wobec rosnącego zagrożenia ze strony Rosji”.
Polska zbrojeniówka: potencjał zmarnowany
Generał Skrzypczak nie pozostawił złudzeń w kwestii stanu przemysłu obronnego w Polsce. Jego zdaniem brak spójnej strategii oraz niekompetencja decydentów skutkuje marnowaniem ogromnych środków.
– Polska nie jest i nie będzie filarem przemysłowym Europy, a będzie tylko konsumentem. Musi dojść do głębokich zmian w organizacji przemysłu zbrojeniowego. Dziś jest to zarządzanie polityczne – nieskuteczne i nieprofesjonalne – powiedział.
Ostrzegł także przed iluzją postępu: „Mamy ogromne środki, ale nie mamy strategii. Pieniądze pójdą na propagandę sukcesu. A armia nadal będzie bez broni i amunicji”.
Narodowy Program Amunicji? Wciąż tylko na papierze
Generał został poproszony o ocenę obecnej sytuacji w sektorze obronnym, zwłaszcza produkcji amunicji lak. (amunicja łuskowa) 155 mm, odpowiedział, że „wygląda to źle”.
Dodał, że w listopadzie 2023 roku apelował o uruchomienie Narodowego Programu Amunicji, który by połączył wszystkich tych, którzy mają zdolność do produkcji amunicji.
– Brak decyzji powoduje to, że nasz przemysł zbrojeniowy nie jest zdolny do produkcji amunicji i długo zdolny nie będzie. Będzie skazany na zakupy amunicji za granicą, ponieważ nie uzyskujemy zasadniczych zdolności w zakresie produkcji elementów i części do amunicji – wskazał.
PGZ nie ma znaczenia bez rządu
Pytany o to, czy ostatnia dymisja szefa PGZ może wpłynąć na terminowość oraz jakość produkcji amunicji odparł: „Ta jedna osoba nie była głównym decydentem w zakresie produkcji amunicji. Potrzebne są decyzje rządowe, konsolidacja przemysłu prywatnego i publicznego. PGZ nie może mieć wiodącej roli, bo jest źle zarządzana. Tam są ludzie, którzy nie odróżnią haubic od czołgu „.
Generał także dodał, że prywatny przemysł zbrojeniowy ma ogromny potencjał. Jest w stanie ]ściągnąć do Polski firmy z zagranicy, które są gotowe wspólnie z polskim przemysłem prywatnym rozpocząć produkcję. Ale – jak podkreślił generał – musi być wola rządu, a takiej woli – według niego – na dzień dzisiejszy nie ma.
Brak programów zbrojeniowych: armia bez fundamentów
Skrzypczak z rozczarowaniem wspomniał, że od ponad dekady nie powstał w Polsce żaden nowy program zbrojeniowy: „Programy takie jak Borsuk, Kormoran czy Kryl, który ja uruchomiłem. Od 12–15 lat nie było nic nowego. Ten rząd również nie uruchomił żadnego własnego programu. Obecna władza powinna zrozumieć, że Polska Grupa Zbrojeniowa nie jest w stanie i nigdy nie będzie rozwinąć zdolności na poziomie potrzeb państwa średniej wielkości w Unii Europejskiej, te pieniądze będą zmarnowane.”
W ocenie Skrzypczaka, w trakcie współpracy Polski z Unią Europejską w obszarze projektów obronnych jest brak odpowiednich mechanizmów kontroli i rozliczania funduszy, co może mieć poważne konsekwencje. Dodał: „Brak strategii, słabe zdolności przemysłowe i brak koordynacji mogą mieć poważne konsekwencje. Europa nas w przyszłości rozliczy z tego, dlaczego zmarnowaliśmy pieniądze. A Polska armia będzie nadal słaba i bezbronna”.
– Dziś jesteśmy w stanie wojny hybrydowej – Rosjanie i Białorusini atakują naszą granicę. Musimy być zdolni do jej obrony, a jednocześnie zbudować potencjał odstraszania, zanim będzie za późno – podkreślił generał.
Były dowódca Wojsk Lądowych RP wzywa do działania: do opracowania strategii, konsolidacji przemysłu, uruchomienia realnych programów zbrojeniowych i budowy zdolności odstraszania. – Ukraina dała nam bezcenny czas. Nie można go zmarnować. Musimy działać tu i teraz – wskazał.
Propaganda Rosji w furii – dobry znak
Jak zauważył były dowódca Wojsk Lądowych RP, nerwowa reakcja Kremla na unijne inicjatywy jest najlepszym dowodem na ich potencjalną skuteczność:
– Rosyjska propaganda popada w furię. To dobry znak – skoro tak reagują, to znaczy, że robimy coś dobrze. To bardzo ważny krok naprzód, ponieważ po pierwsze gwarantuje nam bezpieczeństwo przez to, że mamy potencjał militarny, który będzie odpowiedzą na agresywną politykę Rosji – podkreślił.
Generał zwrócił uwagę, że pomoc dla Ukrainy musi być kontynuowana: „Nie wyobrażam sobie, że mielibyśmy zostawić Ukrainę w momencie, gdy najbardziej nas potrzebuje. Zjednoczona Europa musi mówić jednym głosem: wspieramy Ukrainę tak długo, jak to konieczne”.
Hanna Czarnecka
Kto zastąpi prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej? Jest kandydat