Francja coraz śmielej promuje wielozadaniowy myśliwiec Rafale jako europejską alternatywę dla amerykańskiego F-35. Sukcesy eksportowe, wszechstronne możliwości bojowe i rosnące ambicje przemysłu zbrojeniowego w Paryżu stawiają pytanie: czy Rafale ma realne szanse na przejęcie rynku europejskich sił powietrznych?
Dassault Rafale to jeden z najbardziej dojrzałych technologicznie samolotów generacji 4,5. Projektowany od początku jako maszyna „omni role” – zdolna do zwalczania celów powietrznych, naziemnych i morskich – łączy wysoką manewrowość, zdolność lotów z prędkością naddźwiękową bez dopalaczy (supercruise) oraz duży zasięg i ładowność. Samolot wyposażony jest w 14 punktów podwieszeń i może przenosić zarówno francuskie, jak i sojusznicze uzbrojenie, w tym także broń jądrową.
Francuska strategia: więcej Europy, mniej USA
Od początku drugiej prezydentury Donalda Trumpa w Białym Domu nie milkną apele amerykańskiego przywódcy o to, by Europa „w końcu wzięła na siebie odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo”. Trump wielokrotnie sugerował, że USA mogą ograniczyć swoje zaangażowanie militarne w Europie, jeśli europejscy sojusznicy nie zwiększą wydatków obronnych i nie uniezależnią się od amerykańskiej technologii.
W tym kontekście francuski Rafale – produkowany w Europie, z europejskim uzbrojeniem, niezależny od amerykańskiego łańcucha dostaw – zyskuje strategiczne znaczenie. Jest postrzegany jako odpowiedź nie tylko na potrzeby operacyjne, ale i geopolityczne.
Prezydent Emmanuel Macron w ostatnich wypowiedziach zapowiedział ofensywę przemysłową na rynkach europejskich, gdzie dominują zakupy uzbrojenia z USA. – Tym, którzy kupują F-35, trzeba zaproponować Rafale – stwierdził Macron, dodając, że jego celem jest zwiększenie niezależności obronnej Europy. Francuski samolot promowany jest jako alternatywa nie tylko dla F-35, ale też dla starszych F-16, które wkrótce będą wycofywane z użycia w wielu państwach NATO.
Rafale korzysta wyłącznie z uzbrojenia produkowanego w Europie, w tym rakiet MICA, Meteor, Exocet czy pocisków manewrujących SCALP. Co istotne, maszyna stanowi komponent francuskich sił nuklearnych – może przenosić pocisk ASMP-A o zasięgu 600 km i prędkości Mach 3.
W odpowiedzi na te naciski, Unia Europejska uruchomiła szereg inicjatyw mających na celu wzmocnienie europejskiego przemysłu obronnego. Europejski Fundusz Obronny (EDF) przewiduje dofinansowanie projektów badawczo-rozwojowych w dziedzinie obronności, wspierając tym samym rozwój nowoczesnych technologii wojskowych. Ponadto, Komisja Europejska zaproponowała plan “ReArm Europe”, zakładający zwiększenie wydatków na obronność o 800 miliardów euro, w tym 150 miliardów euro w formie pożyczek dla państw członkowskich.
Test zderzeniowy: Rafale vs F-35 w praktyce
W 2021 roku podczas manewrów Gaelic Strike francuskie Rafale operujące z pokładu lotniskowca Charles de Gaulle przeprowadziły skuteczne symulowane uderzenia na brytyjską grupę lotniskowcową złożoną z HMS Queen Elizabeth i myśliwców F-35. Choć nie było to bezpośrednie starcie maszyn w układzie jeden na jednego, francuska strona wykorzystała swoje przewagi: lepszą organizację, katapultowy system startowy, doświadczenie bojowe i amerykańskie samoloty wczesnego ostrzegania E-2C Hawkeye.
Eksperci podkreślają jednak, że wynik ćwiczeń nie przekreśla dominacji F-35. – To była rozgrywka grup lotniskowcowych, nie bezpośredni test zdolności bojowych myśliwców – przypomina analityk lotnictwa Konstanty Młynarczyk.
Rafale: skuteczny, ale nie niewidzialny
Choć Rafale posiada ograniczone cechy stealth i zaawansowaną elektronikę bojową, to wciąż ustępuje F-35 pod względem technologii skrytości i sieciocentryczności. Rafale jednak nadrabia wszechstronnością i niezależnością przemysłową: cała jego linia produkcyjna, łącznie z uzbrojeniem, znajduje się we Francji. To atut dla państw chcących uniezależnić się od amerykańskich łańcuchów dostaw i polityki eksportowej USA.
Rafale zdobywa kolejne rynki: samoloty trafiły już do Egiptu, Indii, Kataru, Grecji i Chorwacji. Pojawiły się też sygnały o zainteresowaniu ze strony Ukrainy. Wprawdzie tempo produkcji było dotąd niskie – jeden egzemplarz miesięcznie – ale francuski rząd zapowiedział wzrost mocy wytwórczych. To kluczowy warunek, jeśli Rafale ma realnie konkurować z masowo produkowanymi F-35.
Amerykańskie myśliwce przegrały prestiżową rywalizację o kontrakt z indyjską marynarką wojenną. Rząd w Delhi oficjalnie potwierdził, że przyszłość lotnictwa pokładowego Indii nie będzie związana z konstrukcjami ze Stanów Zjednoczonych. Zamiast amerykańskich F/A-18 Super Hornet, Indie wybrały francuskie myśliwce Rafale M, które trafią na pokłady indyjskich lotniskowców.
Decyzja ta zadała cios ambicjom Waszyngtonu w regionie Azji Południowej, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych sygnałów, że administracja Donalda Trumpa liczyła na kontrakt jako potwierdzenie skuteczności amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. Wartość podpisanej umowy to blisko 7,5 miliarda dolarów i obejmuje nie tylko 26 myśliwców w wersji morskiej, ale również pakiet szkoleniowy, symulatory, uzbrojenie oraz wsparcie logistyczne i częściowy transfer technologii. Nowe maszyny mają zastąpić eksploatowane obecnie rosyjskie MiG-29K i tym samym zacieśnić współpracę wojskową między Indiami a Francją.
Nowy standard Rafale F5, zapowiedziany na 2030 r., ma znacznie podnieść możliwości maszyny. Samolot będzie zdolny do integracji z systemami bezzałogowymi (np. drony typu Neuron), a także głębokiej współpracy sieciocentrycznej w ramach „Klubu Rafale” – zrzeszenia państw użytkowników francuskiego myśliwca.
Rafale nie zdołał do tej pory wygrać przetargów z F-35 w Europie (Holandia, Szwajcaria, Finlandia) i Azji. F-35 Lightning II stał się de facto standardem NATO. Jednak – jak zauważa portal Meta-Defense – aktualna ścieżka rozwoju Rafale F5 może przełamać ten trend. W warunkach rosnącej niepewności geopolitycznej i dyskusji o suwerenności przemysłowej w Europie, zakup Rafale może stać się nie tylko wyborem technologicznym, ale też strategicznym.
Europejska alternatywa, ale nie zamiennik
Rafale nie jest i nie będzie bezpośrednim odpowiednikiem F-35 – przynajmniej w sensie technologicznym. Ale może stanowić alternatywę strategiczną dla państw, które chcą zachować autonomię przemysłową, dostępność części i wolność działania bez zgody Waszyngtonu. Jeżeli Francja zdoła obniżyć koszty produkcji i utrzymać wysoką jakość wsparcia technicznego, Rafale może stać się fundamentem europejskiej samodzielności obronnej.
WPtech / Defence24/ Meta-Defense / X / Hanna Czarnecka