Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy dotyczący zmniejszenie cen energii o 33 procent. Zmiany opierają się o cztery filary. Tym samym spełnił swoją obietnicę z kampanii wyborczej. W przemówieniu podkreślił również swój sprzeciw dla Zielonego Ładu i systemu ETS.
Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy zmniejszającej ceny energii. Tym samym spełnił jedną ze swoich obietnic wyborczych, którą po raz pierwszy złożył 8 lutego w Augustowie. W tym celu skorzystał z uprawnienia prezydenta do skorzystania z inicjatywy ustawodawczej. Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw, w celu obniżenia kosztów energii elektrycznej oraz finansowaniu systemów wsparcia energetyki ze środków handlu uprawnieniami do emisji CO2 trafi teraz do Sejmu.
– Nadal uważam, że Zielony Ład i zielone podatki ETS powinny zostać po prostu odrzucone – powiedział prezydent przypominając swoje stanowisko względem wspomnianych projektów.
– Dziś odrzucone nie są. Działamy w konkretnych okolicznościach, stąd moja inicjatywa ustawodawcza – dodał.
Projekt ustawy ma zapewnić zmniejszenie cen energii o 33 procent.
Koszty ponoszą obywatele
– Zbyt wiele za energię elektryczną płaca polscy przedsiębiorcy. A te ceny uruchamiają cały krwiobieg gospodarczy państwa polskiego – zaznaczył Karol Nawrocki, wyjaśniając, że wpływa to na ceny produktów, tym samym koszty ponoszą obywatele.
– Proponuję nie tylko tarczę. Jako polski prezydent proponuje również miecz, do wycięcia z rachunków obciążeń, których nie powinni ponosić. Jak wiemy dzisiaj Polacy płacą za transformacje energetyczną podwójnie – podkreślił prezydent.
Cztery filary niskich cen
Nowa strategia opiera się na czterech filarach:
- Likwidacji dodatkowych opłat: OZE, mocowej (która w przyszłym roku pójdzie w górę), kogeneracyjnej i przejściowej.
- Obniżenie kosztów certyfikatów.
- Obniżenie opłat dystrybucyjnych.
- Zmiana zasad bilansowania systemu, tak by koszty pokrywały tylko podmioty powodujące jego niezbilansowanie.
Ponadto prezydent podkreślił, że należy powrócić do stawki 5 procent VAT za prąd.
Według wyliczeń Kancelarii Prezydenta polskie rodziny zaoszczędzą ponad 800 złotych rocznie.
– Budżet państwa polskiego na tym nie straci. Środki z systemu ETS zostaną przekierowane – zadeklarował prezydent Nawrocki.
Podkreślił, że jego propozycje są zgodne z ustaleniami unijnymi i deklaracjami obecnego rządu. Prezydent zaapelował do wszystkich środowisk w parlamencie o poparcie inicjatywy.
Dyskusja o cenach energii
Obecnie w Polsce trwa dyskusja dotycząca cen energii. Rząd w nowym roku planuje zakończyć mrożenie cen energii. Miłosz Motyka, minister energii, argumentuje, że nie podniesie to rachunków gospodarstw domowych, twierdząc, że miał okazję zapoznać się z częścią taryf dystrybucyjnych. Budzi to jednak wątpliwości ekspertów, którzy twierdzą, że stawki co prawda nie dorównają tym z 2022 roku, ale część odbiorców odczuje brak wsparcia.
Wątpliwości dotyczące braku podwyżek spowodował również wzrost opłaty mocowej (którą prezydent Nawrocki chce zlikwidować). Wraz z nowym rokiem wzrośnie o 50 procent w przypadku gospodarstw domowych a klientów biznesowych o 55,4 procent.
Niepokojące prognozy
Redakcja dotarła do prognoz rachunków za energię Lumi przesłanych do jednego z odbiorców. Stawka netto sprzedaży energii elektrycznej za listopad wynosi 10,10 złotych, a brutto 12,42 złotych (prezydent proponuje obniżenie stawki VAT z 23 procent do pięciu). Prognozowana stawka za styczeń 2026 roku wynosi 22,33 złote netto i 27,57 złotych brutto. Jest to ponad dwukrotny wzrost.
W wyżej wymienionych kwotach nie uwzględniono kosztów dystrybucji energii elektrycznej, które wynoszą 23,96 złotych brutto (również z uwzględnieniem 23 procentowego VAT). Według prognozy, przy takim samym zużyciu energii, odbiorca zapłaci w lipcu 36,38 złotych, a w styczniu 51,43 złote.
Lumi jest spółką należącą do Grupy PGE i zajmuje się sprzedażą energii elektrycznej. Prowadzi działalność od kwietnia 2018 roku oferując swoje usługi klientom z Warszawy.
Marcin Karwowski


