font_preload
PL / EN
Alert PAP 16 września, 2019 godz. 6:00   
REDAKCJA

Ropa drożeje po ataku na rafinerie Arabii Saudyjskiej

Tankowiec Shutterstock Tankowiec. Fot. Shutterstock

Sobotni atak na rafinerie w Arabii Saudyjskiej spowodował już wzrost cen ropy naftowej na rynkach azjatyckich. Analitycy obawiają się, że ropa zdrożeje także na innych rynkach na świecie. Po rozpoczęciu w poniedziałek rano czasu lokalnego sesji na azjatyckich giełdach surowcowych cena baryłki ropy naftowej gatunku „Brent crude” wzrosła średnio o 18 proc., a baryłki ropy gatunku „West Texas intermediate crude” – o 12 proc.

USA oskarżają Iran

W rezultacie ataku, o który władze amerykańskie oskarżają Iran, dzienna produkcja ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej spadła o 5,7 milinów baryłek naftowej, czyli więcej niż o połowę. Oznacza to 5-procentowy spadek światowej produkcji tego surowca dziennie, który według analityków spowoduje wzrost cen na rynkach światowych.

„Obawiam się najgorszego, oczekuję, że […] ceny wzrosną od 5 do 10 dolarów za baryłkę” – powiedział w niedzielę w wywiadzie dla telewizji CNBC Andrew Lipow, prezes firmy „Lipow Oil Associates”. Początkowo szefowie saudyjskiego koncernu paliwowego Aramco mieli nadzieję na przywrócenie produkcji do poprzedniego stanu do poniedziałku wieczorem. W niedzielę, po oszacowaniu strat, władze koncernu ARAMCO zrewidowały swoje przewidywania i zapowiedziały, że do poniedziałkowego wieczoru będą w stanie jedynie częściowo przywrócić produkcję. W reakcji na spadek wydobycia ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej, prezydent USA Donald Trump poinformował w niedzielę na Twitterze, że zezwolił na uruchomienie – w razie potrzeby – Strategicznej Rezerwy Naftowej (Strategic Petroleum Reserve – SPR) w celu ustabilizowania globalnego zaopatrzenia w ten surowiec. Międzynarodowa Agencja Energetyczna(International Energy Agency), reprezentująca państwa, które są największymi konsumentami energii, zapewniła, że „obecnie rynki są dobrze zaopatrzone i dysponują dużymi zapasami paliw”.

Ataki na rafinerie w Arabii Saudyjskiej, które spowodowały pożary widoczne nawet na zdjęciach satelitarnych, mogą mieć poważne konsekwencję polityczne dla administracji prezydenta Donalda Trumpa. W komunikacie, wydanym w sobotę po rozmowie telefonicznej Trumpa z saudyjskim księciem Muhammadem ibn Salmanem, Biały Dom potępił ataki. Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo już w sobotę obarczył odpowiedzialnością za te ataki władze w Teheranie, mimo że odpowiedzialność za nie wzięły, wspierane przez Iran, oddziały szyickich rebeliantów Huti. Pompeo stwierdził, że nie ma żadnych dowodów świadczących o tym, że ataki zostały przeprowadzone z terytorium Jemenu. Jak poinformował w niedzielę koncern Aramco, w rezultacie ataku na rafinerię w mieście Bukajk (Abqaiq) najbardziej ucierpiało 15 obiektów po zachodniej i północno-zachodniej stronie kompleksu. Sugerowałoby to, że ataki zostały przeprowadzone z terytorium położonego na północ terytorium Iranu, a nie położonego na południu Jemenu.

Chiny: Nie można nikogo obwiniać bez dowodów

Nieodpowiedzialne jest obarczanie kogokolwiek winą za sobotni atak na rafinerię w Arabii Saudyjskiej, nim ustalone zostaną fakty w tej sprawie – oceniła w poniedziałek rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying na rutynowym briefingu w Pekinie. Hua wezwała wszystkie zainteresowane strony, aby okazały wstrzemięźliwość.

Wielka Brytania: Nie jest jasne, kto stoi za atakami w Arabii Saudyjskiej

Brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab potępił w poniedziałek ataki na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej i podkreślił, że nie jest jeszcze jasne, kto za nimi stał.

Atak był „nieusprawiedliwionym naruszeniem prawa międzynarodowego” – oświadczył Raab, dodając, że jego kraj zdecydowanie popiera Arabię Saudyjską. „W kontekście tego, kto jest odpowiedzialny, obraz sprawy nie jest całkowicie jasny – zauważył brytyjski minister. – Chciałbym mieć bardzo jasny obraz; wkrótce będziemy go mieli”.  „Był to bardzo poważny atak na Arabię Saudyjską i instalacje naftowe i ma to wpływ na globalne rynki i dostawy ropy naftowej” – mówił Raab. „To poważny, oburzający akt i będziemy musieli go wyjaśnić i dać na niego możliwie najbardziej jednolitą odpowiedź międzynarodową” – podkreślił szef brytyjskiej dyplomacji.

Konsekwencje ataku

Władze amerykańskie i saudyjskie podejrzewają, że atak na rafinerię w Bukajk, znajdującą się blisko Zatoki Perskiej, został przeprowadzony przy użyciu manewrujących pocisków rakietowych typu „cruise”, wystrzelonych z terytorium Iranu, bądź Iraku – poinformował w niedzielę dziennik „The Wall Street Journal” na swym portalu internetowym. W konflikcie pomiędzy Arabią Saudyjską a Iranem, Irak stara się zachować neutralność, jednak nie jest w stanie kontrolować różnych wspieranych przez Teheran szyickich bojówek działających na swoim terytorium. Jeśli prowadzone dochodzenie wykaże, że za atakiem na saudyjskie rafinerie ponad wszelką wątpliwość stają władze w Teheranie prezydent Trump będzie miał ograniczone pole manewru. Przede wszystkim taki rezultat dochodzenia stawiałby pod poważnym znakiem zapytania planowane z inicjatywy francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona spotkanie Donalda Trumpa z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim. Mimo wzajemnych oskarżeń i wzrostu napięcia pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem, Kellyanne Conway, czołowa doradczyni prezydenta USA, nie wykluczyła w niedzielę, że dojdzie do spotkanie Trumpa z Rowhanim podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. „Pozwolę prezydentowi ogłosić, czy spotkanie się odbędzie, czy nie” – powiedziała Conway w programie „Fox News Sunday”. Poza odwołaniem tego spotkania, prezydent Trump wyczerpał wszystkie inne możliwości wzmocnienia presji dyplomatycznej na Iran.

Po wycofaniu w maju 2018 r. USA z porozumienia nuklearnego z Iranem, Trump chce za pomocą sankcji uniemożliwić Teheranowi eksport ropy naftowej i zmusić go do negocjacji w sprawie szerszego układu, obejmującego także irański program rakietowy oraz działania Teheranu w regionie. W odpowiedzi Iran ogłosił, że będzie stopniowo wycofywał się z respektowania zapisów umowy atomowej, do których – jak regularnie potwierdzała Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej – wcześniej się stosował. Po zwolnieniu swojego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona, który był zwolennikiem twardej polityki wobec Iranem, Donald Trump stoi w obliczu obecnego kryzysu z osłabionym zespołem doradców Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Czy będzie interwencja w Iranie?

W opinii ekspertów, poza środkami militarnymi jak np. odwetowym atakiem na obiekty irańskie – amerykański prezydent nie dysponuje innymi środkami nacisku na władze w Teheranie. Dodatkowo prawdopodobny wzrost cen paliw w najbliższych miesiącach jest jednym z czynników zwiększających możliwość pojawienia się recesji w gospodarce amerykańskiej. Możliwość recesji natomiast – jak podkreślają komentatorzy polityczni – poważnie zmniejsza szanse wyboru Donalda Trumpa na następną kadencję w Białym Domu.

Polska Agencja Prasowa

AKTUALIZACJA: 16.09.2019 r., dodano oświadczenie ministerstwa spraw zagranicznych Chin

AKTUALIZACJA: 16.09.2019 r., godz. 15:10; dodano oświadczenie MSZ Wielkiej Brytanii