Baca-Pogorzelska: Nowa Kompania Węglowa, czyli układamy górnicze puzzle

8 stycznia 2015, 08:35 Energetyka
Kopalnia Guido

KOMENTARZ

Karolina Baca-Pogorzelska

Górnictwo 2.0

Rząd na posiedzeniu z 7.01.2015 przyjął plan naprawczy dla Kompanii Węglowej przygotowany przez pełnomocnika ds. restrukturyzacji górnictwa – wiceministra gospodarki Wojciecha Kowalczyka. Czy założenia planu są zaskoczeniem? Nie powinny. Kompania Węglowa jako taka przestanie istnieć. Szczegóły planu można znaleźć tutaj.

I choć górnicy już grożą strajkami i ostrzą kilofy, Kowalczyk nie pozostawia złudzeń. Alternatywą dla tego planu jest upadłość Kompanii Węglowej. Płynność straci ona pod koniec stycznia. Już na to, by wypłacić Barbórki musiała zużyć gros z 500 mln zł przedpłaty za węgiel!

Kompania generuje miesięcznie 200 mln zł straty operacyjnej, traci na każdej tonie wydobytego węgla 42 zł, jej strata gotówkowa za 2014 r. wyniosła 2,5 mld zł, a saldo zobowiązań spółki na koniec listopada 2014 r. wynosiło 4,2 mld zł. Takich liczb można by przytacza dużo więcej. Tylko dotychczas na nikim nie robiło to wrażenia. Zrobiło, gdy okazało się, że w lutym zabraknie pieniędzy na wypłaty.

Cztery z 14 kopalń Kompanii Węglowej muszą zostać wygaszone, bo jak zauważa minister Kowalczyk, te cztery zakłady generujące 80% straty gotówkowej Kompanii Węglowej (Brzeszcze, Pokój, Sośnica-Makoszowy i Bobrek Centrum – bo to o nich mowa) tylko przez trzy ostatnie lata wygenerowały stratę 1,9 mld zł przy poniesionych tam nakładach inwestycyjnych 0,67 mld zł. Kopalnie te trafią do Spółki Restrukturyzacji Kopalń i docelowo mają zostać wygaszone chyba, że np. znajdzie się chętny inwestor prywatny na ich wykupienie – np. zainteresowanie samym ruchem Bobrek wyrażał już m.in. Węglokoks.
Zasoby kopalń przekazywanych do SRK to ok. 3% zasobów bilansowych węgla w Polsce.

A skoro już przy Węglokoksie jesteśmy – on kupi od Kompanii Węglowej zakład Piekary, który docelowo z powodu kończącego się złoża też zostanie zamknięty. Jednak na razie Piekary pasują Węglokoksowi do Węglokoksu Kraj, czyli Zakładu Wzbogacania Węgla Julian. – Nie spodziewałbym się oszałamiającej wyceny. A restrukturyzację kopalni Węglokoks przeprowadzi we własnym zakresie – powiedział Wojciech Kowalczyk. Ja też się nie spodziewam nie wiadomo jakich wycen zwłaszcza, że kilka lat temu, gdy Węglokoks chciał kupować Piekary jedna z wycen była… ujemna (-30 mln zł) i szczerze mówiąc zdziwiłabym się, gdyby obecna była znacząco wyższa od zera…

Zostaje nam więc 9 kopalń, co z nimi? Będą zagospodarowywane w dwóch etapach. Węglokoks powoła SPV (spółka celowa) roboczo nazwaną „Nowa KW”. W pierwszym etapie 4 kopalnie, w których wydobycie jest ekonomicznie uzasadnione: Jankowice, Chwałowice, Rydułtowy-Anna i Marcel trafią do tej spółki celowej (w tym samym czasie, gdy cztery wspomniane wcześniej trafią do SRK). W drugim etapie trafią tam również  Bolesław Śmiały, Piast, Halemba-Wirek, Bielszowice, Ziemowit. Trwają już rozmowy z inwestorami zewnętrznymi (polska energetyka), którzy są zainteresowani inwestycją na zasadach rynkowych w ten nowy podmiot. Jednak minister Kowalczyk nie chce odpowiadać, o które spółki energetyczne chodzi. Podkreśla jednak, że skoro prowadzą one duże inwestycje w bloki węglowe (jak PGE w Opolu czy Tauron w Jaworznie), to zagwarantowanie sobie dostaw własnego paliwa w kontekście bezpieczeństwa energetycznego jest biznesowo uzasadnione. Zapewnia jednak, że będzie tu działała „zasada dobrowolności”. Moim zdaniem, jeśli faktycznie – to szczerze wątpię, by energetyka tak chętnie zakupiła udziały Nowej KW (której wyceny potrwają do połowy stycznia). Niektórych zdziwi pewnie obecność na tej liście Halemby i Bielszowic, bo ich rentowność jest dość słaba. Zdaniem Wojciecha Kowalczyka to ukłon rządu w stronę górników, bo te dwie kopalnie wymagają potężnych zmian.

Węglokoks i inni inwestorzy mają być udziałowcami kapitałowymi (gdy spytałam o PIR usłyszałam, że jego zaangażowanie będzie możliwe, jeśli właściciel zdecyduje się na nowe inwestycje infrastrukturalne w górnictwie).
Węglokoks zaangażuje się w Nową KW gotówkowo (w 2014 r. dostał 70 mln zł dokapitalizowania z FRP, w tym roku dostanie 530 mln zł, może też skorzystać z kredytów) i kompensując długi. Ale nie jest on jedynym wierzycielem Kompanii Węglowej. – 4 mld zł zobowiązań trzeba spłacić, długi bankowe to ok. 700 mln zł i to będzie najmniejszy problem – ocenia Wojciech Kowalczyk. Część obligacji Kompanii ma m.in. Węglokoks, ale są też zobowiązania wobec ZUS etc. Majątek nieprodukcyjny Kompanii Węglowej ma zostać sprzedany.

A co z ludźmi z wygaszanych kopalń, które zatrudniają w sumie ok. 10,5 tys. ludzi? 6 tys. pracowników dołowych znajdzie zatrudnienie w Nowej KW. Pozostali pracownicy dołowi (ok. 2,1 tys. ludzi) będą mieli możliwość skorzystania albo z czteroletniego urlopu górniczego płatnego 75% (nie będzie zakazu pracy poza górnictwem w tym czasie) lub z jednorazowej odprawy pieniężnej (dla osób, które mają więcej niż 4 lata do emerytury) o równowartości 24-miesięcznego wynagrodzenia. Pracownicy przeróbki mechanicznej węgla (ok.1,1 tys. osób), będą mogli skorzystać z odpraw w wysokości 10 miesięcznego wynagrodzenia. Pozostali pracownicy, głównie administracja (ok. 1,6 tys. osób),  mogą skorzystać z odpraw w wysokości 3,6 miesięcznego wynagrodzenia.

Ponadto w Nowej KW ma zostać wprowadzony 6-dniowy tydzień pracy kopalni (pięciodniowy dla górnika z gwarancją wolnych niedziel), a wypłaty dodatków do wynagrodzeń maja być uzależnione od wyników finansowych firmy. – Nie chcemy obniżać wynagrodzeń, chcemy je ucywilizować, nie może być tak, że na wypłatę Barbórki przeznacza się przedpłatę za węgiel – powiedział Kowalczyk.

Koszt realizacji programu naprawczego to 2,3 mld zł, z czego 1,4 mld zł w tym roku. Źródła finansowania – budżet oraz Fundusz Gwarantowanych Świadczeń pracowniczych. Czy to duże kwoty? Utrzymanie Kompanii Węglowej w obecnym stanie to w sumie 10-25 mld zł obciążenia dla polskiej gospodarki do 2010 r.

W każdym razie nowa KW ma obniżyć koszty wydobycia na tonie do 200 zł, a jej wynik operacyjny w 2016 r. ma wynieść 500 mln zł. Ambitnie, delikatnie mówiąc.

Dlaczego program, który miał być programem ratunkowym dla branży skupił się tylko na naszym kolosie na glinianych nogach? Zdaniem ministra Kowalczyka JSW to spółka giełdowa i rządzi się innymi prawami, natomiast KHW „nie wymaga interwencji rządu, poradzi sobie konwencjonalnie,  na zasadach korporacyjnych, bo tam strata na tonie nie przekracza 14 zł”. Zarząd Katowickiego Holdingu Węglowego ma przedstawić radzie nadzorczej własny plan restrukturyzacji.

Plan naprawczy Kompanii Węglowej będzie procedowany w ekspresowym tempie, do tego zmieniana będzie jeszcze ustawa z 2007 r. o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego (najpewniej w tempie ekspresowym), na piątek, 9 stycznia, zapowiedziano konsultacje ze związkami zawodowymi. A te na planie ministra Kowalczyka nie zostawiają suchej nitki. Czyli szykuje nam się gorąca zima. A ja przyjmuję zakłady, czy wygra opcja Śląska czy reszty Polski w roku wyborczym. I jestem bardzo ciekawa, co zostanie z założeń tego planu po tzw. konsultacjach społecznych. Ciśnie mi się bowiem na usta, że jak zwykle nic, ale może się mylę? Zwłaszcza, że jak zapowiedziała premier w marcu ma być gotowy pełny plan gospodarczy dla całego Śląska. A docelowo ma nastąpić konsolidacja górnictwa i energetyki. Kiedy? Jak? A tego już nie wiadomo.

PS. A kurs akcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej poszybował w środę na 20,2 zł – to wzrost o 18,82 proc. Może to dlatego, że inwestorzy ucieszyli się, że JSW już nie będzie musiała nic kupować od Kompanii Węglowej (w 2014 r. za 1,5 mld zł kupiła kopalnię Knurów-Szczygłowice).

Źródło: Górnictwo 2.0