font_preload
PL / EN
Energetyka Węgiel 6 listopada, 2014 godz. 11:04   

Baca-Pogorzelska: Tonący brzytwy się chwyta, mimo iż wie, że się potnie

Kopalnia

KOMENTARZ

Karolina Baca-Pogorzelska

Górnictwo 2.0

Patrząc na szukanie ratunku przez spółki węglowe zastanawiam się, co jeszcze są w stanie zrobić. A może właściwie postawione pytanie brzmi – dlaczego dopiero gdy zostały postawione pod ścianą są aż tak zdeterminowane, by podejmować drastyczne i trudne działania, które bez wątpienia nie spodobają się górnikom? Ba, robią to na dodatek na miesiąc przed Barbórką. Czyżby państwowy właściciel pozwolił wypuścić lwy z klatki? Pytań jest mnóstwo, ale odpowiedzi nieco mniej, więc spróbujmy to wszystko jakoś podsumować.

W poniedziałek JSW poinformowała w komunikacie, że z emisji obligacji nici, bo jest trudny rynek, słaby popyt na węgiel etc. Prawda jest jednak taka, że proponowane obligacje byłyby za drogie, a i zainteresowanie wydawało się dość słabe, a i lecący stale w dół kurs akcji JSW nie napawa szczególnym optymizmem. Spółka może wróci do tematu w przyszłym roku, ale czy faktycznie?

Po informacjach z Jastrzębia blady strach padł na Kompanię Węglową i KHW. Bo skoro teoretycznie najmocniejsza spółka śląskiej trójki, czyli JSW, nie wyemituje obligacji, to co z nimi? Zarząd KW właśnie kończy road show w USA, władze KHW zaczną swój w połowie listopada, intensywne rozmowy trwają od wielu tygodni, a wszystko może wziąć w łeb. Okazuje się jednak, że KW może wyemitować obligacje za 500 mln euro. Taką informację podał we wtorek PAP Biznes: „Kompania Węglowa może sprzedać pięcioletnie obligacje o wartości 500 mln USD ze wstępną ceną na poziomie około 9 proc. – wynika z dokumentu, do którego dotarła PAP”. Moje źródła twierdzą, że 9 proc. to absolutny max, bo to jednak drogo, ale cena tak naprawdę będzie zależała od popytu. PAP pisze, że według KW zaproponowany przez spółkę program naprawczy spotkał się z zainteresowaniem rynku.

500 mln euro, czyli ok. 2 mld zł, to jednak kropla w morzu potrzeb Kompanii. Dlatego zależy jej także na sfinalizowaniu jeszcze w tym roku sprzedaży Węglokoksowi czterech swoich kopalń za 2,5 mld zł. Przypomnijmy, że już wcześniej KW sprzedała kopalnię Knurów-Szczygłowice Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

Spółka walczy nadal ze sprawą emeryckiego węgla. Związkowcy biją na alarm, że mimo prawomocnych wyroków sądowych KW nie chce płacić wstrzymanego ekwiwalentu za emerycki węgiel. I coś czuję, że nie zapłaci – bo z czego? Z pustego i Salomon nie naleje…

No a KHW? Ta spółka także chce wyemitować euroobligacje za 500 mln euro. Jak już wspomniałam jej władze za kilka dni zaczynają road show, a od tygodni prowadzą niełatwe rozmowy z bankami. Na razie KHW pozbywa się balastu w postaci Kazmierza-Juliusza, który przechodzi do SRK, a Spółka Restrukturyzacji Koplań dostanie z państwowej kasy ok. 280 mln zł na oddłużenie zakładu i jego likwidację (i zobaczycie Państwo, że jeszcze z 50 mln zł w SRK z tej puli zostanie – idę o zakład). Dla porządku przypomnę tylko, że taka forma pomocy publicznej jest przez UE dopuszczalna, ponieważ dotowanie zamykania kopalń jest w Brukseli nawet mile widziane (sic!).
Jednak na tym sprawy KHW wcale się nie kończą. Spółka poinformowała we wtorek w komunikacie, iż „zarząd zaproponował stronie społecznej – sygnatariuszom Holdingowego Układu Zbiorowego Pracy – negocjacje dotyczące zawieszenia w trybie określonym przez kodeks pracy, niektórych elementów tego układu.  Dotyczyć to ma m.in. deputatów węglowych, nagród rocznych oraz innych świadczeń pracowniczych nie powiązanych bezpośrednio z wykonywaną pracą, takich jak np. ekwiwalent za pomoce szkolne, bilet z Karty Górnika”. Pierwsze spotkanie w tej sprawie odbyło się wczoraj. Przypomnę, że likwidację węgla emeryckiego zapowiadała też JSW.

Reasumując – spółki węglowe szukają pieniędzy już niemal wszędzie. Z drugiej strony jednak (to kolejne „podobno”) ma być zrobiony przegląd kopalń węgla kamiennego i ich ocena, o czym 19.10. informował „Financial Times”. W Polsce na razie cisza, bo wybory (sprawa opisana m.in. tutaj).

Coś mi się wydaje, że nadchodząca Barbórka nie będzie wcale za wesoła. W każdym razie jedno jest pewne – o branży węglowej w najbliższym czasie na pewno będzie głośno. Nadal.

Źródło: Górnictwo 2.0