Bałdys: Generalny Dyrektor wie dlaczego wykonawcy schodzą z placów budów

17 lipca 2013, 08:14 Drogi
Rafał Bałdys

KOMENTARZ

Rafał Sebastian Bałdys

Członek Rady PZPB

Informacji o prawdziwych przyczynach zejścia wykonawców z placów budów zażądał od Generalnego Dyrektora DKiA wnioskodawca zwołania wczorajszej sejmowej komisji infrastruktury poseł Andrzej Adamczyk. Okazało się, że p.o. Generalnego Dyrektora posiada własną diagnozę sytuacji w tym zakresie i podzielił się nią z członkami komisji. Według niego przyczyną zejść wykonawców z budów jest…. zły dobór partnera konsorcjum. Ścieżka wnioskowania, jaką posłużyli się urzędnicy GDDKiA, którą zupełnie na serio członkom sejmowej komisji wyłożył Lech Witecki jest następująca: partner konsorcjum wpadał w kłopoty z powodu niepowodzeń na innych kontraktach – oczywiście nie z przyczyn GDDKiA – a drugi partner automatycznie wpadał w problemy na wspólnie realizowanym zamówieniu. To z kolei powodowało, – zdaniem Witeckiego – że naliczone przez GDDKiA kary zmuszały przedsiębiorców do zejścia z kontraktu.

W naszej ocenie publiczne składanie takich oświadczeń jest zwyczajnie nieuprawnione. Sformułowanie jakichkolwiek wniosków lub tylko hipotez w tym zakresie powinno być poprzedzone szeroko zakrojonymi badaniami tego zjawiska. Wspólnym mianownikiem zejść z budowy i upadłości firm budowlanych jest niestety instytucja zamawiającego – GDDKiA, co już samo w sobie powinno zmusić tę instytucję do przeanalizowania własnej roli, jako katalizatora tych zjawisk. Ponadto w tak skomplikowanym procesie biznesowym, jakim jest wspólna realizacja inwestycji nie sposób podać jednej przyczyny niepowodzenia, bowiem w istocie mamy do czynienia z całą matrycą przyczyn i różną dla każdego kontraktu.

GDDKiA posiada największe możliwości zbadania tego zjawiska, bowiem dysponuje kompletem danych ze wszystkich kontraktów. Takich rzetelnych badań się jednak nie robi. A przecież świadomy inwestor powinien dokonywać okresowych weryfikacji efektywności stosowanych przez siebie narzędzi zarządczych szczególnie w sytuacji, gdy dochodzi do niepokojących zjawisk noszących znamiona nowej prawidłowości.

Skoro nie prowadzi się badań, nie może być mowy o rzetelnej analizie przyczyn przedmiotowego zjawiska. Chociażby z tego powodu należałoby wypowiedź Lecha Witeckiego uznać za nieuprawnioną. Dalsze propagowanie takiego stanowiska zwyczajnie wprowadza w błąd, a ponieważ nie wszyscy znają się na budowie infrastruktury, wygłaszanie podobnych tez przez wysokiego rangą urzędnika administracji publicznej nie zasługuje na słowa uznania.  Wręcz przeciwnie.

Zejście wykonawcy z placu robót to ostatnie i najbardziej dramatyczne ogniwo w całym łańcuchu trudnej współpracy z GDDKiA. Wykonawca podpisując kontrakt chce go wykonać i jeśli podejmuje decyzję o jego zerwaniu to tylko dlatego, że nie ma innego wyjścia. Warto by inwestor pamiętał, co motywuje strony do współpracy.

Zapewniamy Generalnego Dyrektora, że dobór partnera konsorcjum miał w każdym przypadku najmniejszy wpływ na to, że wykonawcy schodzili z placów budów.