Po zamachach belgijskie elektrownie jądrowe pracują. Zostali niezbędni pracownicy

22 marca 2016, 14:47 Alert
#ważne atom energetyka jądrowa

(Polska Agencja Prasowa/Reuters/Euractiv)

Po wtorkowych zamachach terrorystycznych w Brukseli, władze elektrowni atomowych Tihange i Doel postanowiły zwolnić do domów  część swoich pracowników. Na miejscu został jedynie niezbędny personel – poinformowała belgijska agencja prasowa Belga powołując się na lokalną policję. Operator elektrowni informuje jednocześnie, że to standardowa procedura. 

Po zamachach terrorystycznych w Brukseli do minimum zredukowano personel w obu belgijskich elektrowniach atomowych – Doel i Tihange. „Pozostali tam tylko ci, którzy naprawdę musieli” – powiedział rzecznik belgijskiego nadzoru nuklearnego AFCN.

– Kluczowi pracownicy, niezbędni do prawidłowego funkcjonowania siłowni zostali na miejscu – informuje rzeczniczka koncernu Engie. Pozotali pracownicy zostali zwolnieni do swoich domów.

Operator elektrowni, zależna od koncernu Engie firma Electrabel zaprzeczyła doniesieniom, że ewakuowała swój zakład. Według firmy odesłanie tych pracowników do domu stanowi część normalnej procedury postępowania po zamachach. Obie belgijskie elektrownie atomowe przez cały czas wytwarzają prąd. Firma zaprzeczyła wcześniejszym doniesieniom mediów, jakoby siłownie te ewakuowano.

Siłownia Tihange jest położona w odległości około 25 km na południowy zachód od Liege.

Liczba ofiar zamachów terrorystycznych w Brukseli wzrosła do 34, z czego 20 osób zginęło w metrze, a 14 na lotnisku – poinformował we wtorek belgijski publiczny nadawca VRT. Wcześniej podawano, że z stolicy Belgii zginęło 28 ludzi.

Pierwszy atak miał miejsce przed godziną 8 rano na lotnisku Zaventem w belgijskiej stolicy, gdzie doszło do podwójnej eksplozji. Kolejny zamach nastąpił dwie godziny później w wagonie metra na stacji Maelbeek w pobliżu siedzib instytucji UE.