Jakóbik: Jak rozmawiać z Białorusią po nowych sankcjach USA?

9 kwietnia 2018, 07:31 Energetyka
aleksander-lukaszenko
Aleksander Łukaszenko. Fot: Wikimedia Commons

W dniach 9-11 kwietnia odbędzie się doroczna konferencja Oil and Gas Markets of Eastern and Central Europe w Mińsku, na którą zostali zaproszeni polscy eksperci. Wydarzenie odbywa się kilka dni po wdrożeniu nowych sankcji USA wobec Rosji – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nowe sankcje USA mogą uderzyć w Nord Stream 2

Nowe sankcje personalne USA sprawiają, że prezes Gazpromu będzie miał trudności z robieniem biznesu w dolarach. Przede wszystkim uderzą jednak w aluminiowego giganta – Rusal.

Financial Times podaje, że nowe sankcje amerykańskie, które objęły m.in. prezesa Gazpromu Aleksieja Millera oraz Władimira Bogdanowa, prezese Surgutnieftegazu, utrudnią ich współpracę „z jakimkolwiek bankiem zachodnim”. To istotne dla współpracy Gazpromu z zachodnimi partnerami finansowymi przy projekcie Nord Stream 2 – Shellem, ENI, Engie, Uniper i OMV.

Surgutnieftegazowi będzie trudniej współpracować z traderami, jak Gunvor, Glencore, Trafigura, Vitol i francuską spółką Total, które regularnie kupują u niego ropę.

Financial Times podaje także, że Oleg Deripaska, do którego należy firma aluminiowa Rusal, będzie miał problem ze sprzedażą tego surowca poza Chinami. To drugi dostawca do USA, do których trafia 10 procent jego produkcji. Firma przyznaje, że nowe sankcje wiążą się z ryzykiem bankructw spółek-córek.

Zwolennicy współpracy z Rosją obawiają się analogicznego ruchu w Europie. Wschodnia Komisja Gospodarki Niemiec, główne stowarzyszenie handlowe spółek niemieckich działających na terytorium rosyjskim, wezwało rządu niemiecki i Unię Europejską do tego, aby nie szły w ślad Waszyngtonu.

– Uznajemy ostatnią spiralę sankcji za nieadekwatną i szkodliwą – powiedział prezes Wolfgang Buchele. – Rozszerzający się katalog sankcji rodzi rosnącą niepewność dla wszelkich firm robiących biznes z Rosją i oddala nas jeszcze bardziej od politycznego rozwiązania konfliktu z tym krajem – dodał.

Rzecznik niemieckiego Unipera, który pomaga finansować Nord Stream 2 powiedział Reutersowi, że jego firma „pozostaje wierna swym zobowiązaniom kontraktowym związanym z Nord Stream 2”. – Będziemy jednak nadal monitorować ściśle wszelkie potencjale ryzyka – ocenił. OMV i Wintershall nie udzieliły komentarza w tej sprawie.

Gazprom utrzymał pokerową twarz. – Kiedy zabrakło mnie na liście sankcji miałem wątpliwości, czy może jest ze mną coś nie tak. Jednak w końcu mnie dopisano. To oznacza, że wszystko co robimy, jest słuszne – miał powiedzieć prezes Aleksiej Miller według rzecznika jego firmy. Warto jednak pamiętać o tym, że kiedy Amerykanie objęli sankcjami projekt Jużne Kirinskoje należący do Gazpromu, współpracę przy nim zamroził holendersko-brytyjski Shell. Jednak nowe sankcje USA nie objęły projektu Nord Stream 2 (właścicielem jest Gazprom), ale prezesa rosyjskiego giganta.

Jak rozmawiać i o czym?

Na konferencji w Mińsku mają być przedstawiciele Gazprombanku i Rosnieftu, które już w przeszłości zostały objęte sankcjami USA i Unii Europejskiej. Kluczowy będzie jednak pełen wachlarz firm białoruskich na czele z Belarusnieftem. Być może z tego powodu reprezentantów niższego szczebla wyślą polskie PKN Orlen, Orlen Lietuva, naftoportu oraz litewskiego Kłajpedos Nafta. Białorusini nie sprzedali Rosjanom dwóch rafinerii i sprzedają produkty naftowe dobrej jakości, m.in. do Polski. Zadowolonym klientem jest polski PERN, o czym mówił na łamach BiznesAlert.pl wiceprezes Rafał Miland.

Z tego względu rozmowy z Białorusinami są wskazane. Białoruś może ponadto pójść w przyszłości drogą uniezależnienia się od Rosji, co będzie możliwe tym bardziej, im silniejszy będzie tamtejszy sektor węglowodorowy. W sektorze gazowym dominuje Rosja, za pośrednictwem Gazprom Belarus. W ropie Mińsk utrzymuje szczątkową niezależność, bo chociaż sam zarządza sektorem przez Belarusnieft i dwie rafinerie, to zarabia głównie na przetwarzaniu ropy rosyjskiej, a zatem jest wrażliwy na spory cenowe co jakiś czas wywoływane przez Rosjan.

Nie wiadomo jednak, czy uda się ochronić dyskusję w Mińsku przed dominacją mówców z Rosji, której firmy wysyłają pierwszy garnitur menadżerów. Polscy eksperci będą mieli przed sobą duże wyzwanie, choć część z nich to zwolennicy zbliżenia z Rosją. Agencja TASS wysyła dziennikarza w charakterze obserwatora. Polskie firmy mogą rozmawiać o możliwości budowy rewersu naftowego na Białoruś. Priorytetem jest jednak wykorzystanie bazy surowcowej w Adamowie do magazynowania ropy naftowej ze Wschodu i innych kierunków. W celu uruchomienia rewersu „strona białoruska musiałaby wykazać zainteresowanie dostawami z Naftoportu i kontraktem na wykorzystanie naszych rurociągów do takiej operacji. Jak dotychczas to nie nastąpiło”. – Mieliśmy pytania sondażowe na ten temat, ale nie poszły za nimi żadne konkrety. Cały czas funkcjonuje dotychczasowy kierunek przepływu ropy naftowej przez Białoruś. Rafinerie białoruskie produkują paliwo spełniające normy jakości obowiązujące w Unii Europejskiej. Część tego paliwa płynie do Polski. Dzięki pakietowi paliwowemu i walce z szarą strefą udało się ten strumień „zalegalizować” – powiedział Miland w rozmowie z naszym portalem.

Polacy powinni kontynuować dialog z Białorusią, biorąc pod uwagę wszelkie jego ograniczenia, z wpływem Rosji włącznie. Najlepszą areną będą relacje bilateralne na poziomie firm i ambasad. Konferencja w Mińsku pokazuje, że tamtejszy sektor ropy i gazu, a nawet dyskusja na ten temat, jest pod istotnym wpływem Rosji. Z tego powodu należy trzymać kciuki za polskich ekspertów, którzy się tam udadzą i będą bronić polskich argumentów, na przykład w sporze o racjonalność sankcji wobec Rosji lub o projekt Nord Stream 2. Dyskusja na ten temat z reprezentantami biznesu rosyjskiego może mijać się z celem, podobnie jak jałowe spotkania dyplomatów zachodnich z kolegami z Rosji. Pomimo zaproszenia nie mogłem pojechać do Mińska, ale trzymam kciuki za naszych reprezentantów.