Bojanowicz: Nowy Zielony Ład i gazociągi

28 stycznia 2020, 07:30 Energetyka
TAP
Fot.: TAP

Jeszcze kilka lat temu Bruksela, planując działania na rzecz ograniczenia produkcji CO2, stawiała na gaz. Dla Unii Europejskiej to właśnie najczystsze paliwo kopalne było przejściowym źródłem energii stosowanym do momentu osiągnięcia całkowitej neutralności emisyjnej. Jednak plany wprowadzenia nowego Zielonego Ładu spowodowały, że energetyka gazowa gwałtownie straciła poparcie unijnych decydentów. Wprowadzeniu bardziej ambitnych celów i wyznaczeniu poziomu zmniejszenia produkcji dwutlenku węgla o 50-55 procent do 2030 roku, towarzyszyć będzie całkowite wycofanie się Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) z finansowania inwestycji związanych z gazem ziemnym już od 2022 roku  – pisze Roma Bojanowicz, współpracowniczka BiznesAlert.pl. 

Planowanie tak gwałtownego odejścia od gazu zbiega się w czasie z uruchomieniem na południu Europy dwóch potężnych magistrali – TANAP i Turkish Stream. Dwa kolejne gazociągi dofinansowane między innymi ze środków unijnych, czyli mołdawsko-rumuński Jassy-Ungheni-Kiszyniów i TAP, mają zostać uruchomione w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Czyżby miliardy euro zainwestowane w starania o uniezależnienie się od rosyjskich surowców energetycznych poszły w błoto? A może uda się przystosować istniejącą infrastrukturę gazową do nowego, całkowicie bezemisyjnego i odnawialnego źródła energii, którym jest wodór?

Wprowadzenie przez UE projektu Nowego Zielonego Ładu, czy zmiany w Europejskim Systemie Handlu Emisjami, zdaje się stać w sprzeczności z do niedawna promowanymi metodami przyspieszenia dekarbonizacji europejskiej gospodarki. Kilkanaście miesięcy temu Bruksela twardo walczyła o uniezależnienie się od rosyjskich dostaw węglowodorów. Jednym z ważniejszych elementów tej batalii był między innymi projekt budowy Południowego Korytarza Gazowego (PKG), dzięki któremu na południe Europy może płynąć gaz z azerskiego pola Shah Deniz-2. PKG składa się z trzech części – pierwsza to gazociąg Południowokaukaski (SCP), którego rozbudowa na terenie Azerbejdżanu i Gruzji kosztowała około trzy miliardy euro. Drugi odcinek, łączący SCP z Europą, to oddany niedawno do użytku gazociąg Transanatolijski (TANAP). Biegnie on przez całą Turcję, od granicy z Gruzją do granicy z Grecją, a jego budowa pochłonęła około sześć miliardów euro. Trzeci gazociąg Transadriatycki (TAP) zostanie uruchomiony w ciągu kilkunastu najbliższych miesięcy. Jego zadaniem będzie transport gazu przez Grecję, Albanię i Morze Adriatyckie do Włoch. Szacuje się, że finalnie na TAP przeznaczone zostanie 3,5 miliarda euro.

Zarówno TANAP, jak i TAP korzystały w przeszłości z finansowego wsparcia z UE. Gazociąg Transanatolijski otrzymał między innymi wsparcie ze środków pochodzących z instrumentu CEF Energy (instrument „Łącząc Europę”). Na swojej stronie internetowej konsorcjum TANAP podaje, że w 2018 roku unijna pomoc finansowa wyniosła 5 044 394 euro. Dzięki niej została przeprowadzona „weryfikacja ochrony katodowej, dalsze badania inżynieryjne i modyfikacja w projektach powykonawczych”. TANAP był jednym z dwóch projektów dotyczących gazu ziemnego, który został wybrany do pomocy finansowej w ramach pierwszego zaproszenia do składania wniosków w zakresie energii CEF 2018. Natomiast TAP został zasilony kilkoma transzami pożyczek, m.in. wynoszącą 500 milionów euro transzą pochodzącą bezpośrednio z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR). EBI, w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych EFIS, udzielił również gwarancji w wysokości 700 mln euro.

Podobnie ma się sytuacja z niezakończoną budową magistrali gazowej na Bałkanach: gazociągiem Ungheni–Kiszyniów. W grudniu 2016 roku rząd Mołdawii podpisał z EBOR i EBI dwie umowy kredytowe na finansowanie kontynuacji budowy tej magistrali, a dodatkowo KE zapowiedziała wsparcie projektu kwotą 10 mln euro. Docelowo Mołdawia miała otrzymać aż 92 mln euro, co stanowi ponad 80 procent wszystkich wydatków związanych z budową gazociągu. Dzięki temu wsparciu, Kiszyniów, właśnie dzięki importowi gazu z Rumunii, już w tym roku miał uniezależnić się w ten sposób od dostaw rosyjskiego gazu tłoczonego przez terytorium Ukrainy. Jednak według najnowszych informacji termin uruchomienia gazociągu został po raz kolejny przesunięty, tym razem na 2021 rok.

UE współfinansuje również budowę gazociągu na północy Europy. Zgodnie z umową, podpisaną w kwietniu 2019 roku w Brukseli, KE w ramach instrumentu CEF przyznała duńsko-polskiemu projektowi Baltic Pipe dofinansowanie w wysokości 214,9 miliona euro. Z pomocą tego rurociągu, norweski gaz z Morza Północnego, poprzez duńskie cieśniny, ma popłynąć do Danii i Polski. Inwestycja ma ruszyć dopiero wiosną tego roku, a jej zakończenie zostało zaplanowane na pierwszą połowę 2022 roku, czyli tuż po tym, jak pod koniec 2021 roku EBI zakończy finansowanie projektów związanych z wykorzystaniem węglowodorów kopalnych: węgla i gazu. Baltic Pipe podważa zasadność ekonomiczną budowy Nord Stream 2, którego zadaniem ma być dostarczanie kolejnych milionów m sześc. rosyjskiego błękitnego paliwa do Niemiec i dalej do innych krajów UE.

W czasie, gdy KE podejmuje decyzję o szybkiej dekarbonizacji, Rosja uruchomiła swój flagowy projekt gazowy Turkish Stream. 8 stycznia została uruchomiona magistrala, składającą się z dwóch nitek ułożonych na dnie Morza Czarnego, których łączna przepustowość wynosi do 31,5 miliarda m sześc. gazu ziemnego rocznie. Taka ilość błękitnego paliwa z powodzeniem zaspokoi obecne potrzeby Turcji, które wynoszą około 24 miliardów m sześc. rocznie. Co zrobić z nadwyżką? Gazprom chce przesyłać ją dalej na Bałkany. Tylko jak to zrobić? W planach była dalsza rozbudowa gazociągu i powstanie infrastruktury o nazwie Turkish Stream 2, albo próba wykorzystania możliwości przesyłowych nowo powstającego TAP. Taką możliwość dawał Gazpromowi pierwszy test rynkowy TAP, który odbył się w lipcu 2019 roku. Podczas tego badania inni dostawcy gazu ziemnego mogli wystąpić o dostęp do zdolności przesyłowej TAP. Eksperci zastanawiali się wówczas, czy rosyjskiemu gigantowi uda się wykorzystać unijne przepisy do zarezerwowania części mocy przesyłowych gazociągu TAP. W ten sposób Rosja mogłaby zrealizować swoje cele gospodarcze i geopolityczne, podważając przy tym zasadność powstania Południowego Korytarza Gazowego jako sposobu na uniezależnienie się od dostaw rosyjskiego paliwa, między innymi do Włoch. Po wykonaniu pierwszego testu rynkowego, TAP nie podał jednak nazw firm, które wyraziły zainteresowanie korzystaniem z jego instalacji. Potencjalne fiasko starań o dostęp do TAP wraz z brakiem pewności co od dalszych losów Nord Stream 2 i potencjalnym dalszym ograniczeniem dostępu do lądowych magistral w Niemczech, Gazprom może po raz kolejny rozważyć budowę dodatkowych nitek w projekcie Turkish Stream. W ten sposób rosyjski koncern mógłby przyczynić się do ograniczenia lub całkowitego wyeliminowania tranzytu przez terytorium Ukrainy i jeszcze bardziej uzależnić kraje Europy Południowej i Wschodniej od dostarczanych przez siebie węglowodorów. Surowców, których wykorzystanie Komisja Europejska chce bardzo mocno ograniczyć w energetyce i przemyśle.

22 stycznia Komisja Europejska zatwierdziła 151 projektów energetycznych, które zostaną dofinansowane kwotą 30 miliardów euro. Z tej puli tylko, albo aż 32 projekty będą dotyczyły gazu. Wszystkie inicjatywy gazowe, związane głównie z budową magistral i terminali do przeładunku LNG, spotykają się z ostrą krytyką ze strony Zielonych. Ekologowie przypomnieli w ten sposób o jednym z najważniejszych priorytetów nowej KE – bardziej ambitne cele klimatyczne. Stojąca na czele Komisji Ursula von der Leyen zaproponowała, aby do 2050 roku unijna gospodarka osiągnęła neutralność w kwestii emisji CO2. Paradoksalnie, ograniczenie zakupu błękitnego paliwa przez UE spowoduje jej szybsze i zdecydowanie łagodniejsze dla wspólnej gospodarki uniezależnienie się od rosyjskiej dominacji energetycznej. Z drugiej zaś strony, trudno nie zgodzić się ze styczniową decyzją KE o dotowaniu nowych projektów wspierających gazowe projekty. Błękitne paliwo jest najczystszym węglowodorem kopalnym, którego spalanie generuje średnio 499 gramów CO2 na 1kWh. Stąd decyzja europejskich decydentów o wykorzystaniu go jako najlepszego i najbardziej stabilnego źródła energii w procesie przechodzenia UE do zielonej gospodarki. Mimo to z końcem 2021 roku EBI przestanie wspierać projekty związane z paliwami kopalnymi, a wszystkie nowe inicjatywy energetyczne będą musiały zmieścić się w granicach emisji wynoszących 250 gramów na 1kWh energii. Dla porównania wytworzenie 1kWh z węgla brunatnego powoduje uwolnienie do atmosfery średnio 1054 g CO2, a z węgla kamiennego 888 g CO2.

Na chwilę obecną gospodarka światowa nie dysponuje technologiami, które pozwalałyby w ekonomicznie uzasadniony sposób drastycznie ograniczyć emisję CO2. W hutnictwie, dzięki spalaniu koksu, produkuje się wysokiej jakości stal, niezbędną w większości gałęzi współczesnego przemysłu. W procesie wytwarzania cementu do atmosfery uwalniane są ogromne ilości CO2 i na razie jeszcze nikomu nie udało się tego zmienić. Bez stali i cementu niemożliwy jest rozwój budownictwa i innych dziedzin życia gospodarczego. Do tego OZE, jako podstawowe źródło dostarczające energii, jest zbyt niestabilne, aby można było się tylko oprzeć na nim, bez suplementarnych źródeł energii. Przynajmniej do czasu opracowania opłacalnych metod jej magazynowania. Jednocześnie energia ze źródeł odnawialnych może posłużyć do wytwarzania alternatywy dla gazu – wodoru. Wodór jest przekaźnikiem energii chemicznej dlatego da się go wykorzystać w elektromobilności i w energetyce do wytwarzania ciepła. Łatwo jest też go przesłać i zmagazynować bez ponoszenia tak wysokich strat, jak w przypadku LNG. Służyć temu mogą istniejące już i właśnie powstające magistrale oraz magazyny gazu ziemnego. Zgromadzony wodór może być swobodnie wykorzystywany w zależności od bieżących potrzeb w energetyce, transporcie i przemyśle.

Chociaż udział wodoru w globalnej energetyce jest jeszcze niewielki, to w wielu miejscach na świecie trwają prace nad rozwinięciem technologii umożliwiających jego lepsze wykorzystanie. Europa ma spore szanse stać się w tej kwestii światowym liderem. Dlatego ważne jest, aby przy okazji wprowadzania nowego Zielonego Ładu, zadbać o finansowanie badań i rozwoju nowych technologii, oraz wykorzystać istniejącą infrastrukturę, której powstanie pochłonęło wiele miliardów euro i przyczyniło się już do emisji wielu ton CO2. Prowadzić to będzie do dalszej głębokiej dekarbonizacji energetyki, a w przyszłości stanie się to udziałem takich branż jak ciepłownictwo czy transport, które ze względu na swoją specyfikę, nie poddają się łatwo procesowi ograniczania emisji CO2. Wszechstronność zastosowań i sposobów wykorzystania wodoru pozwala na szybkie dostosowanie istniejącej infrastruktury gazowej. Efektem tego może być energetyczna transformacja Europy, która umożliwi Staremu Kontynentowi objęcie technologicznego przywództwa, tworzenie nowych miejsc pracy, a także ochronę środowiska. A to wszystko również dzięki powtórnemu wykorzystaniu gazociągów, które obecnie są bardzo mocno krytykowane przez Zielonych.