W dobie walki ze zmianami klimatycznymi Unia Europejska wprowadza nowy, przełomowy mechanizm, który może zrewolucjonizować globalny handel i jednocześnie przyspieszyć dekarbonizację przemysłu. To CBAM, czyli Carbon Border Adjustment Mechanism, którego celem jest opodatkowanie importu towarów z krajów spoza UE, w których nie obowiązują tak rygorystyczne normy klimatyczne jak w Europie.
CBAM – mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO₂ – to odpowiedź na zjawisko tzw. „ucieczki emisyjnej” i próba wyrównania kosztów związanych z dwutlenkiem węgla na różnych rynkach. Co to oznacza w praktyce i jaki będzie wpływ na europejską gospodarkę? Importerzy takich towarów będą musieli kupić specjalne certyfikaty CBAM, odpowiadające ilości emisji CO₂ wytworzonej podczas produkcji sprowadzanego towaru.
UE jako globalny lider polityki klimatycznej wprowadza ambitne cele redukcji emisji, co niesie za sobą wzrost kosztów produkcji. Aby chronić unijny przemysł przed nieuczciwą konkurencją ze strony producentów z krajów o niższych standardach klimatycznych, a także w celu zapobiegania przenoszenia produkcji poza UE, konieczne było wprowadzenie narzędzia, które wyrównuje te różnice.
Na pierwszy ogień idą sektory, które są najbardziej emisyjne, takie jak produkcja stali i żelazo, cementu, nawozów, aluminium, wodoru czy energia elektryczna; w przyszłości lista ta może zostać rozszerzona.
Warto zauważyć, że mimo, że mechanizm mów o krajach spoza UE, nie musi to koniecznie oznaczać, że produkcja ma miejsce w bardzo „egzotycznym” miejscu; przykładowo, już sprowadzając produkty z Wielkiej Brytanii do kraju unijnego, importer będzie zobowiązany do zakupu certyfikatów CBAM.
Kontynuując powyższy przykład, przyjrzyjmy się bliżej jak CBAM wygląda w praktyce.
Wyobraźmy sobie, że producent stali w Wielkiej Brytanii eksportuje wyroby stalowe do klienta w Polsce. Zakładamy, że proces produkcji tej stali wiąże się z emisją np. 1 tona CO₂ na tonę produktu.
W Wielkiej Brytanii, od czasu Brexitu nie obowiązują unijne przepisy ETS (Europejski System Handlu Emisjami), ale UK ma swój własny system ETS, co również oznacza inne ceny przyzwoleń do emisji. Powiedzmy, że w 2026 roku, UKAs (certyfikaty emisyjne w Wielkiej Brytanii) kosztują 40 funtów za tonę CO₂, podczas gdy ETS 60 euro za tCO₂. Importer musi wyrównać różnicę cenową między dwoma mechanizmami.
W przypadku, w którym różnica jest niska, prawdopodobniej będzie można mówić o braku konieczności wyrównania, gdyż oba schematy są porównywalne, jeśli chodzi o „rygorystyczność”. Jakie zobowiązania mają konkretnie importerzy i eksporterzy?
Po stronie eksportera, czyli w naszym przykładzie brytyjskiego producenta, kluczową rolę odgrywa transparentność. Musi on udostępnić importerowi dane dotyczące emisji generowanych w procesie produkcji, a także dowody na to, że zapłacił za emisje w ramach systemu ETS obowiązującego w Wielkiej Brytanii. Im precyzyjniej i bardziej wiarygodnie przedstawi te informacje, tym większa szansa, że importer zapłaci mniej (lub wcale) w ramach CBAM. Brak danych lub niewystarczające informacje może skutkować tym, że UE zastosuje standardowe, często wyższe, współczynniki emisji – co znacząco zwiększy koszt importu.
Z kolei importer w UE bierze na siebie odpowiedzialność za obliczenie i zgłoszenie do unijnych organów emisji związanych z importowanym towarem. Na tej podstawie zobowiązany jest do zakupu certyfikatów CBAM w odpowiedniej liczbie, które będą odzwierciedlać różnicę między kosztami emisji w kraju eksportera a unijnym poziomem cen uprawnień do emisji.
Jaki wpływ będzie miał CBAM na gospodarkę UE?
Wpływ CBAM na gospodarkę Unii Europejskiej będzie wielowymiarowy. Z jednej strony mechanizm ten zwiększy konkurencyjność unijnego przemysłu, który od lat ponosi koszty wynikające z polityki klimatycznej, podczas gdy wielu producentów spoza UE nie było zobowiązanych do podobnych działań. CBAM wyrówna „warunki gry” – produkty importowane na teren uniii będą obciążone kosztami emisji tak jak te produkowane w UE.
Dla unijnego rynku oznacza to większą ochronę przed „ucieczką emisji”, czyli przenoszeniem produkcji do krajów o łagodniejszych przepisach klimatycznych i, co często za tym idzie, niższych kosztach produkcji. Z drugiej strony, wprowadzenie tego mechanizmu może prowadzić do wzrostu kosztów niektórych towarów, zwłaszcza tych zależnych od importu z państw o wysokiej emisyjności. Dla krajów handlujących z UE może to stanowić barierę, co potencjalnie wpłynie na struktury globalnych łańcuchów dostaw.
Unia Europejska, jest świadoma potencjalnego wzrostu cen towarów wysokoemisyjnych (takich jak stal, aluminum, cement itp.) po wdrożeniu CBAM, więc aby zapobiec „szoku cenowemu” podejmuje konkretne działania, które mają złagodzić skutki tej transformacji. Kluczowym narzędziem jest tu Fundusz Innowacyjny, który wspiera wdrażanie niskoemisyjnych technologii w sektorach przemysłowych najbardziej narażonych na skutki dekarbonizacji. Środki z tego funduszu trafiają m.in. do projektów w dziedzinie „czystszej” produkcji stali, cementu czy wodoru, umożliwiając firmom unowocześnienie procesów produkcyjnych i dostosowanie się do nowych realiów rynkowych.
Dodatkowo, Unia Europejska rozbudowuje Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, którego celem jest finansowe wsparcie regionów i branż szczególnie zależnych od przemysłu wysokoemisyjnego. W praktyce oznacza to inwestycje w infrastrukturę, szkolenia zawodowe, rozwój alternatywnych gałęzi przemysłu oraz transformację energetyczną na poziomie lokalnym. Szczególnie istotne jest to dla państw takich jak Polska, gdzie regiony przemysłowe wciąż w dużym stopniu opierają się na węglu i energochłonnych technologiach. Co istotne, część dochodów generowanych przez sam mechanizm CBAM ma w przyszłości zasilać unijny budżet i służyć jako nowe źródło finansowania zielonej transformacji.
W przypadku Polski, jak wstępnie powiedzieliśmy powyżej, skutki działania CBAM będą dość mocno odczuwalne, gdyż polska gospodarka opiera się w dużym stopniu na sektorach energochłonnych, takich jak przemysł stalowy, cementowy czy chemiczny. Dla polskich producentów eksportujących do innych krajów, UE CBAM może działać ochronnie – ich konkurenci spoza Unii będą objęci dodatkowymi kosztami, co wyrówna warunki rynkowe.
Jednocześnie, Polska jako kraj nadal silnie uzależniony od węgla, może odczuć presję na przyspieszenie transformacji energetycznej i modernizacji przemysłu. W krótkim okresie może to oznaczać wzrost kosztów dla przedsiębiorstw, ale w dłuższej perspektywie CBAM może działać jako impuls inwestycyjny, zmuszający do wdrażania technologii niskoemisyjnych i poprawy efektywności energetycznej.
Magdalena Kuffel


