Chińskie władze przygotowują nowy plan gospodarczy, który ma uczynić kraj jeszcze bardziej samowystarczalnym i niezależnym od Zachodu. Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie, Konrad Popławski, zwraca uwagę, że Pekin przestał już ukrywać swoje ambicje. „Ograniczenia w eksporcie metali ziem rzadkich pokazują, że tu nie chodzi już tylko o nieczyste zagrania w konkurencji ekonomicznej. To akt, mający na celu osłabić program zbrojeń USA i Europy” – ocenia Popławski.
Podczas trwającego w Pekinie posiedzenia Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin trwają prace nad kolejnym, pięcioletnim planem rozwoju. Kierunek jest już jasny: większa autonomia gospodarcza i technologiczna w obliczu spowalniającego wzrostu i konfrontacji geopolitycznej ze Stanami Zjednoczonymi.
Agresywne wspieranie nowych sił produkcyjnych
Nowa faza chińskiej polityki przemysłowej oznacza odejście od klasycznych narzędzi pobudzania gospodarki – takich jak inwestycje infrastrukturalne czy wspieranie sektora nieruchomości – na rzecz agresywnego wspierania tzw. „nowych sił produkcyjnych”. To modne dziś w chińskiej propagandzie pojęcie obejmuje badania naukowe, zaawansowane technologie i wysokiej jakości przemysł.
Pekin chce, by Chiny stały się światowym liderem nie tylko w produkcji baterii, lecz także w czterech strategicznych sektorach: półprzewodników, sztucznej inteligencji, biotechnologii oraz energii odnawialnej.
Jak poinformował „Handelsblatt”, partia komunistyczna dąży do ograniczenia zależności od importu, zachodnich technologii i rynków zbytu. Bezpośredni eksport do USA stanowi już tylko około 12 proc. chińskiej sprzedaży zagranicznej, choć rzeczywista skala jest zapewne wyższa, ponieważ część towarów trafia do Ameryki poprzez kraje trzecie.
Chińskie narzędzia nacisku na Zachód
Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie, Konrad Popławski podkreśla, że dominacja Chin w wydobyciu i przetwórstwie kluczowych minerałów – niezbędnych zarówno w transformacji energetycznej, jak i w produkcji nowoczesnego uzbrojenia – daje im potężne narzędzie nacisku. W jego ocenie Pekin działa dziś w ścisłej koordynacji z Moskwą i Teheranem, tworząc coś w rodzaju euroazjatyckiego bloku, który ma podważyć zachodni porządek.
„Obecnie już nie w Europie, ale na szeroko pojętym kontynencie euroazjatyckim Chiny z Rosją, wspierane przez Iran, nawzajem pilnują swoich pleców. Wprawdzie do końca sobie nie ufają, jednak widzą wspólny strategiczny cel rewizji porządku światowego. Wiążą się coraz silniej gospodarczo oraz coraz bliżej współpracują w kwestiach militarnych” – dodaje ekspert ds. connectivity i łańcuchów dostaw.
Jego zdaniem, to ostatni dzwonek, by Zachód otrząsnął się z letargu i zaczął budować odporność swojej gospodarki na szantaż ze strony Chin.
„Taka odporność jest warunkiem odstraszania, gdyż Pekin będzie uwzględniał w swoich kalkulacjach mechanizmy uderzania w gospodarki USA i Europy. Na tym tle niestety widać, jaką krótkowzrocznością było wprowadzanie polityki klimatycznej w zideologizowany sposób. Nie dość, że osłabiona została gospodarka europejska, a wiele gałęzi przemysłu przegrało konkurencję z Chinami, to jeszcze wpadamy przez to w większą podatność na szantaż ze strony Pekinu” – ubolewa Popławski. I zwraca uwagę, że w tym niesprzyjającym kontekście głębokie współzależności między Rosją a Chinami nie są przypadkowe.
Dlatego w żadnym razie nie można wykluczyć w przyszłości „skoordynowanych i zsynchronizowanych akcji na rzecz destabilizacji porządku światowego i przeciążenia Amerykanów”.
Reindustrializacja i Australia na ratunek
Analityk widzi ratunek w reindustrializacji, również poprzez prowadzenie wzorowanej na Chinach polityce przemysłowej, a także dążenie do zachowania suwerenności technologicznej zwłaszcza w gospodarce cyfrowej.
„W przeciwnym razie zostaniemy zalani chińskimi technologiami, które w którymś momencie mogą zostać wykorzystane przeciwko nam, tak jak obecnie dzieję się to z metalami ziem rzadkich” – podsumowuje.
Tymczasem Stany Zjednoczone starają się reagować na rosnącą zależność od chińskich surowców. Prezydent Donald Trump i premier Australii Anthony Albanese uzgodnili w Waszyngtonie zacieśnienie współpracy w wydobyciu i przetwarzaniu metali ziem rzadkich. Celem porozumienia jest ograniczenie dominacji Pekinu w tym sektorze – kluczowym dla produkcji smartfonów, samochodów elektrycznych, turbin wiatrowych i nowoczesnych systemów zbrojeniowych.
Według danych Białego Domu, dzięki umowie ruszą inwestycje w australijskie projekty wydobywcze o wartości 8,5 miliarda dolarów. Surowce, które zostaną pozyskane, mają łączną wartość szacowaną na 53 miliardy dolarów. Pentagon planuje także współfinansowanie budowy dużej rafinerii galu w Australii. Ten metal jest niezbędny do produkcji półprzewodników i nowoczesnej broni.
Premier Albanese podkreślił, że Australia dysponuje zasobami rzadkich pierwiastków potrzebnych dla przemysłu obronnego i nowoczesnych technologii. Choć do tej pory kraj ten odgrywał drugorzędną rolę w tym sektorze – głównie ze względu na niskie chińskie ceny – obecnie ma stać się filarem zachodniego łańcucha dostaw. Eksperci przyznają jednak, że uniezależnienie się od Chin w krótkim czasie będzie trudne, ponieważ nowe kopalnie i zakłady przetwórcze wymagają wielu lat, by osiągnąć pełną zdolność produkcyjną.


