Chmal: LNG z USA. Umowa długoterminowa czy spot?

30 maja 2017, 07:30 Energetyka
Cheniere Sabine Pass LNG
Terminal Sabine Pass LNG, fot. flickr.com/royluck (CC BY 2.0)

Podczas konferencji „LNG w Polsce i Europie 2017”, której strategicznym patronem był BiznesAlert.pl, partner w kancelarii prawnej White&Case mec. Tomasz Chmal przedstawił uwarunkowania regulacyjne i kontraktowe importu LNG ze Stanów Zjednoczonych.

Wśród rozwiązań kontraktowych wymienił: metodę integracji pionowej, kontrakty długoterminowe oraz transakcje na rynku spotowym. Mówiąc o zaletach pierwszego rozwiązania, stwierdził, że daje ono dużo większą kontrolę i możliwość zarządzania łańcuchem wartości. Ponadto mamy zapewnione długoterminowe bezpieczeństwo i pewność dostaw. W przypadku integracji pionowej łatwiej jest zarządzać ryzykiem zmiany ceny.

Wspomniał również o wadach takiego modelu. Według eksperta jego przygotowanie jest czasochłonne, a ponadto pojawiają się rozbieżne interesy partnerów i ryzyko opóźnień w realizacji projektu. Jego zdaniem jest to bardziej kosztowne rozwiązanie wymagające dostępu do infrastruktury i dużych nakładów inwestycyjnych. Jak zauważył mec. Chmal integracja pionowa może nieść za sobą ryzyka regulacyjne i polityczne.

Mówiąc o kontraktach długoterminowych, stwierdził, że są one podpisywane zazwyczaj na 20-25 lat i zwykle są związane z klauzulą take or pay. Ponadto przeważnie zawierają mechanizm zmiany ceny w określonych odcinkach czasowych. – Tak długo jak taki kontrakt jest w mocy, pozwala na pewną elastyczność, ale można nie skorzystać na tym, czego przykładem jest kontrakt jamalski – powiedział gość konferencji.

Jego zdaniem zaletą zastosowania takiego rozwiązania jest możliwość zarządzania warunkami wolumenowymi, zapewnienie dostaw w odpowiedniej ilości oraz zarządzanie ryzykiem ceny, która jest bardziej przewidywalna niż na rynku spotowym. Ponadto według eksperta przewagę nad pionową integracją terminali stanowi to, że nie ma konieczności posiadania aktywów w jurysdykcjach, na które nie mamy wpływu. Zdaniem mec. Chmala w takiej sytuacji unikamy politycznego ryzyka innej jurysdykcji.

– To rozwiązanie ma wady. Jest możliwe, że cena jaką się będzie płaciło za LNG, będzie wyższa od tej rynkowej. Mogą występować okresy, w których będzie funkcjonował taki mechanizm rozliczeń, który nie będzie dawał spodziewanych efektów – mówił ekspert.

Odnosząc się to transakcji spotowych, stwierdził, że są one zawierane na podstawie krótkoterminowych kontraktów. Według niego obecnie rynek LNG jest zdominowany przez kontrakty długoterminowe i modele wertykalne. Mimo to rynek spotowy się rozwija.

Wśród zalet takiego rozwiązania wymienił elastyczność, możliwość zarządzenia ceną i wolumenem. Ponadto daje ono duży wybór dostawców, nieograniczoną konkurencję oraz możliwość sterowania elastycznością.

Mówiąc o wadach, stwierdził, że trudno jest mówić o pewności dostaw. – Trzeba mieć świadomość, że wejście w rynek spotowy to pewnego rodzaju hazard. Istnieje również ryzyko rynkowe. Może brakować gazu, co jest niemożliwe w przypadku wertykalnego sposobu. Ponadto jest znacznie większa ekspozycja na ryzyko transportowe – powiedział mec. Chmal.

Według niego w Polsce funkcjonuje połączenie kontraktów długoterminowych. – Tak na razie wyobrażamy sobie funkcjonowanie terminalu LNG – dodał ekspert.

Mówiąc o imporcie LNG, stwierdził, że USA dzielą państwa, które chcą kupować amerykański surowiec, na te, które są stroną strefy wolnego handlu ze Stanami Zjednoczonymi i na te spoza tej strefy. W przypadku tych pierwszych procedura wydawania zgody jest dużo prostsza.

Zaznaczył, że jest ona wydawana w przypadku, jeżeli będzie zgodna z interesem publicznym. Jak zaznaczył przedstawiciel White&Case, jeżeli państwo ubiegające się o import amerykańskiego LNG jest stroną strefy wolnego handlu z USA, to decyzja jest podejmowana bez żadnej zwłoki.

– Stąd taka duża dyskusja o TTIP. Wówczas wszystkie państwa członkowskie miałyby ułatwiony import LNG, ale również innych towarów – mówił mec. Chmal.

W przypadku państwa spoza strefy wolnego handlu procedura wygląda następująco: Departament Energii wykorzystuje FERC (Federal Energy Regulatory Commission) i MARAD (Maritime Administration), które analizują wnioski w szerokim spektrum zagadnień w tym kwestii środowiskowych. Następnie Departament zbiera otrzymane dokumenty.

Jak zaznaczył gość konferencji, przy wydawaniu decyzji Departament Energii koncentruje się przede wszystkim na zapotrzebowaniu krajowym na gaz: czy decyzja ta zagrozi bezpieczeństwu krajowemu, czy takie porozumienie jest zgodne z zasadami konkurencji i uwarunkowaniami środowiskowymi. Obecnie analizowane są 23 wnioski (według stanu z marca 2017 roku) o zgodę na import od tych państw, które nie są stronami strefy wolnego handlu.