Cianciara: Ukraina walczy o umowę stowarzyszeniową

1 sierpnia 2013, 08:00 Energetyka
Agnieszka Cianciara

KOMENTARZ

Agnieszka Cianciara

Centrum Europejskie Natolin

MFW oczekuje od Ukrainy reformy budżetu państwa, między innymi poprzez urealnienie cen gazu. Jednocześnie Unia Europejska oczekuje spełnienia szeregu kryteriów dotyczących reform politycznych, w tym reformy wymiaru sprawiedliwości (prokuratury) i reformy prawa wyborczego. Jednak odpowiednie ustawy nie zostały przyjęte przez ukraiński parlament podczas przedwakacyjnej sesji na początku lipca br. Pomimo to, komisarz Fule stwierdził, że Ukraina ma czas na wprowadzenie niezbędnych reform do końca października. Po stronie instytucji europejskich widoczna jest zatem determinacja co do podpisania umowy stowarzyszeniowej na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w listopadzie 2013. Warto zwrócić uwagę na fakt, że UE już kilkakrotnie przesuwała 'ostateczny termin’, kiedy Ukraina powinna wykazać się wreszcie zaangażowaniem na rzecz wprowadzania reform sformułowanych przez Radę Ministrów UE w grudniu 2012. Pierwotnie mówiono o lutym, potem o maju i czerwcu, teraz zaś o październiku, jako 'europejskim teście”, który otworzy lub zamknie drogę do podpisania umowy.

W kontekście polityki energetycznej Ukraina czyni realne wysiłki na rzecz dywersyfikacji źródeł energii: na lata 2012-2013 zostały podpisane krótkoterminowe kontrakty na dostawy gazu z Polski i Węgier. Postępują również prace na rzecz budowy gazoportu w Odessie oraz eksploatacji złóż gazu łupkowego przez koncern Shell. Te ostatnie wysiłki mają jednak charakter długoterminowy i nie stanowią rozwiązania dla aktualnych problemów ukraińskiej gospodarki, również w kontekście wyborów prezydenckich na początku 2015 roku. Stąd też działania na rzecz utrzymania jak najlepszych relacji z Rosją przy podejmowanych jednocześnie próbach minimalizowania koncesji, jakie trzeba będzie ponieść na jej rzecz. Mając cały czas nadzieję na „przeciągnięcie” Ukrainy do swojej strefy wpływów, Rosja nie zdecydowała się na jeszcze na twarde egzekwowanie warunków kontraktu z 2009 i to pomimo zmniejszenia przez Ukrainę odbioru gazu poniżej poziomu zapisanego w owej umowie.

W efekcie gra w trójkącie Ukraina – Unia – Rosja toczyć się będzie do samego listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego. W samej Unii, jak się wydaje, powoli zyskuje uznanie argument geopolityczny, zaś sprawa Tymoszenko nie jest już stawiana na ostrzu noża. Rozwiązania tej kwestii domaga się przede wszystkim niemiecka CDU, gdzie Tymoszenko ma bardzo dobre kontakty osobiste, jednak niemieckie stanowisko może ulec zmianie – ważne będą tu również jesienne wybory do Bundestagu. Negatywnych konsekwencji (w sferze energetycznej ale także handlowej) ze strony Rosji Ukraina może spodziewać się dopiero po podpisaniu umowy z UE. Dodatkowym elementem układanki jest wewnętrzna sytuacja polityczna na Ukrainie, która, jak pokazały lipcowe obrady parlamentu, jest czynnikiem stosunkowo najmniej przewidywalnym.