AktualnościElektromobilnośćGospodarka

Czy przepadnie 64 milionów złotych unijnej dotacji?

Czy przepadnie 64 milionów złotych unijnej dotacji?
MPK Lublin nie kupi 20 elektrycznych autobusów z ogniwami wodorowymi. Polska filia niemieckiego firmy Arthur Bus, która miała je dostarczyć do końca marca 2026 roku, w listopadzie 2025 roku złożyła w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości. Fot.: Arthur Bus

MPK Lublin nie kupi 20 elektrycznych autobusów z ogniwami wodorowymi. Polska filia niemieckiego firmy Arthur Bus, która miała je dostarczyć do końca marca 2026 roku, w listopadzie 2025 roku złożyła w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości. Miejska spółka od tego czasu usiłuje dogadać się Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który przyznał mu dofinansowanie na zakup pojazdów, aby wydłużyć terminy dostaw, żeby móc ogłosić nowy przetarg. NFOŚiGW najważniej umywa ręce, więc unijna dotacja z KPO przepadnie.

Po polskich drogach jeździ blisko 2 000 zeroemisyjnych autobusów. Jak wynika z danych z Licznika elektromobilności, prowadzonego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, na koniec 2025 roku zarejestrowanych było 1 731 autobusów elektrycznych i 123 wodorowe. W tym roku, do końcu lutego w rejestrach pojawiło się 117 fabrycznie nowych pojazdów bateryjnych i 12 wodorowców. Choć klasyczne elektryki, jak widać dominują w zeroemisyjnej flocie samorządów, to miejskie autobusy wodorowe, ze względu swoje atuty (dużo dłuższy zasięg, bo sięgający 300 km oraz krótki czas tankowania), mają także swoich zwolenników. Zamówiło je, i użytkuje ponad 10 polskich miast. Wśród nich także Lublin, który przekroczył już 40 -procentowy próg udział pojazdów zeroemisyjnych w całej flocie.

20 wodorowców z lokalnej fabryki

29 kwietnia 2025 roku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Lublinie, po przeprowadzeniu postępowania przetargowego, podpisało z jego zwycięzcą, wrocławską firmą Arthur Bus, czylispółką zależną niemieckiego start-upu, umowę z dostawę 20 autobusów wodorowych. Miały one być produkowane w Lublinie, i dostarczone do MPK Lublin do końca marca 2026 roku.

– Przyszłość komunikacji miejskiej oparta jest na technologii wodorowej, bo łączy w sobie ekologię i użyteczność. Chcemy być w czołówce miast w Polsce, w których autobusy zasilane wodorem będą obsługiwały linie komunikacji miejskiej – powiedział wówczas Krzysztof Żuk, prezydent Lublina (Koalicja Obywatelska), przy podpisywaniu umowy.

Zakup, obejmujący także ładowarkę mobilną małej mocy, do wolnego ładowania na terenie zajezdni MPK Lublin miał być sfinansowany, dzięki 100-procdotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Pieniądze pochodziły z priorytetowego programu Zielony Transport Publiczny 3.0. Finansowanego z bezzwrotnej (dotacyjnej) puli unijnego Krajowego planu odbudowy i zwiększania odporności (KPO).

Od kogo nowoczesne i ekologiczne? Od bankruta

Wodorowe autobusy, które miały być produkowane przez Arthur Bus w dawnych halach (upadłego) Ursusa, i powiększyć zeroemisyjny tabor MPK Lublin. Był on dotychczas oparty głównie o trolejbusy. Na koniec 2025 roku miejska spółka posiadała 99 takich pojazdów oraz 254 autobusów, w tym 40 w pełni elektrycznych (39 sztuk marki Solaris i jeden Ursus).

MPK Lublin użytkuje także cztery pojazdy z ogniwami wodorowymi, klasy Maxi. To 12-metrowy Solaris Hydrogen, który kilka lat temu kupiła Gmina Lublin oraz trzy autobusy marki Arthur Bus, ale zakupione przez pobliskie miasto Świdnik (za 12 milionów złotych), jeżdżące na podmiejskich trasach (linie 5 oraz 35) z Lublina do Świdnika.

Niemal rok po podpisaniu umowy, wodorowa flota miała powiększyć się o 20 do 24 pojazdów, przeznaczonych obsługi także miejskich linii. Ale tak się nie stanie…. Arthur Bus bowiem złożyła pod koniec listopada 2025 roku do lubelskiego sądu wniosek o ogłoszenie upadłości. Zdążyła wyprodukować, i przekazać tylko wspomniane 3 autobusy dla Świdnika.

Trzech konkurentów, ale zdecydowała cena

Do przetargu ogłoszonym przez MPK Lublin zgłosiły się trzy firmy, ale to ta złożona przez spółkę Arthur Bus była, zdaniem oceniających najkorzystniejsza. Firma została wybrana na podstawie trzech podstawowych kryteriów, spośród których głównym była cena (65 procent). Pozostałe to gwarancja (15 procent), warunki techniczne (15 procent) i aspekty prośrodowiskowe (5 procent).

Firma zaproponowała blisko 64 mln zł brutto, przebijając ofertę konkurentów. Do przetargu zgłosił się także bolechowicki Solaris Bus & Coach, największy krajowy producent autobusów oraz PAK-PCE Polski Autobus Wodorowy, kontrolowany przez Cyfrowy Polsat, produkujący pojazdy w pobliskim Świdniku. Obie firmy wyceniły swoje oferty na ponad 77 milionów złotych, przegrywając z niemieckim start-upem, który dopiero co uruchomił produkcję w Lublinie.

MPK Lublin zapewnia, że na etapie badania i oceny ofert, sprawdzano sytuację ekonomiczną i finansową wykonawcy, a warunkiem podpisania umowy było wniesienie odpowiedniego zabezpieczenia wykonania umowy. Teoretycznie miejska spółka może więc ściągnąć pieniądze od gwaranta.

NFOŚiGW: jesteśmy w bieżących relacjach

MPK Lublin, blisko cztery miesiące po złożeniu wniosku o upadłość przez Arthur Bus, wie że dostawa 20 zamówionych wodorowców jest mało prawdopodobna (nie odebrano żadnego pojazdu, choć ostateczny termin dostawy mija za 18 dni). Miejska spółka zapewnia, że robi wszystko, by uratować (100-procentową) dotację, jaką otrzymała z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na zakup autobusów wodorowych.

Już w listopadzie 2025 roku MPK Lublin poinformowało NFOŚiGW o kłopotach Arthur Bus (to drugi producent autobusów, który ogłosił upadłość za obecnego rządu, tzw. koalicji 15 października). I cały czas (a więc od blisko czterech miesięcy) oczekuje na ostateczną decyzję NFOŚiGW co do wydłużenia terminu realizacji projektu (obecnie to 30 czerwca 2026 roku). Wówczas mogłaby podjąć kolejne kroki, np. ogłosić nowy przetarg na zakup pojazdów). Raczej się nie doczeka.

Zapytaliśmy o to mailowo cały zarząd NFOŚiGW, żeby nie było żadnych wątpliwości.

– Jesteśmy w bieżących relacjach z MZK Lublin. Jednocześnie zaznaczamy, że wiążą nas i beneficjenta terminy wskazane w umowie o dofinansowanie, które wynikają z realizacji przedsięwzięć finansowanych z KPO. Sytuacja ta jest znana beneficjentowi i niezależna od naszych działań – odpowiedziała w imieniu zarządu Magdalena Skłodowska, rzecznik prasowy NFOŚiGW.

Nadzór nad obszarem elektromobilności, w tym programem Zielony Transport Publiczny sprawuje zastępca prezesa zarządu NFOŚiGW Paweł Augustyn. To on odpowiada więc za to, że z powodu zwłoki po stronie NFOŚiGW, przeprowadzenie przetargu, i dostawa pojazdów od innego producenta są już niemożliwe. Dotacja przepadnie, i środki wrócą na konto Komisji Europejskiej. Brawo.

Tomasz Brzeziński


Powiązane artykuły

Plan uderzenia w petropaństwo Putina. Indie już razem z USA

Decyzja Indii o wstrzymaniu zakupów rosyjskiej ropy nie jest zwykłym epizodem w wojnie handlowej z USA. To wydarzenie o znaczeniu...
Centrum danych. Fot. Freepik

Silniki lotnicze i turbiny na ratunek centrom danych?

Deweloperzy centrów danych coraz częściej sięgają po silniki lotnicze i generatory zasilane paliwami kopalnymi, by sprostać rosnącym potrzebom sektora sztucznej...

Nie tylko KSeF paraliżuje księgowych. „e-Sprawozdania” nie gotowe

Chaos w rozliczeniach na początku roku to nie tylko wina KSeF. Od stycznia obowiązuje nowy format sprawozdań finansowych, ale rządowe...

Udostępnij:

Facebook X Pinterest WhatsApp