font_preload
PL / EN
Alert PAP 1 lutego, 2018 godz. 6:30   
REDAKCJA

Niemiecka prokuratura bada udział Bosch w Dieselgate

spaliny Fot. Wikimedia Commons

Niemiecka prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie dwóch pracowników produkującej części samochodowe firmy Robert Bosch w USA, którzy są podejrzani o udział w zaniżaniu wyników emisji samochodów FCA z silnikami Diesla – podała we wtorek agencja AP.

Disielgate

Dochodzenie prowadzone przez prokuraturę w Stuttgarcie ma związek z produkowanymi przez koncern Fiat Chrysler Automobiles od 2014 roku pojazdami Jeep Grand Cherokee i Ram 1500 z 3-litrowymi silnikami Diesla. Dotychczasowe śledztwo wykazało, że zastosowane w tych modelach systemy ograniczające poziom emisji spalin wyłączały się poza warunkami testowymi bez uzasadnienia technicznego. Prokuratorzy badają zaangażowanie w tę sprawę dwóch pracowników amerykańskiego oddziału niemieckiej firmy Robert Bosch z Gerlingen koło Stuttgartu. Spółka zapewniła o współpracy ze śledczymi, jednak nie ujawniła, czy podejrzani o udział w oszustwie pracownicy wciąż są zatrudnieni.

Śledztwo w USA

W maju 2017 roku amerykański resort sprawiedliwości pozwał FCA, zarzucając koncernowi stosowanie w dieslach z lat 2014-16 nielegalnych urządzeń udaremniających, które służyły do maskowania rzeczywistego poziomu emisji szkodliwych tlenków azotu podczas testów laboratoryjnych. FCA utrzymuje, że nie miało zamiaru przekłamywania testów emisji, a po zastosowaniu do starych modeli pojazdów nowe oprogramowanie samochodowe zatwierdzone w grudniu 2017 roku może pozwolić na rozwianie obaw EPA. Wcześniej w 2015 roku w wyniku dochodzenia Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) do zainstalowania urządzeń udaremniających w 11 mln pojazdów przyznał się Volkswagen, co zapoczątkowało aferę dieslową. Za oprogramowanie diesli VW odpowiada Bosch.

Kolejne niemieckie firmy uwikłane w aferę 

Firmy Bosch, VW oraz Daimler i BMW są obecnie uwikłane w kolejny skandal ze względu na opisane przez „New York Times” testy szkodliwości spalin prowadzone na małpach w amerykańskim Nowym Meksyku i na ludziach w Niemczech. Badania określone przez niemiecką minister środowiska Barbarę Hendricks jako „nieetyczne” odbywały się na zlecenie finansowanej przez firmy motoryzacyjne Europejskiej Grupy Badawczej ds. Zdrowia i Środowiska w Sektorze Transportu (EUGT), która została rozwiązana w połowie 2017 roku.

Polska Agencja Prasowa