Trwa procedura w sprawie pomocy publicznej na potrzeby budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Komisja Europejska musi wyrazić zgodę na dokapitalizowanie projektu ze środków Skarbu Państwa. Minister energii Miłosz Motyka jest przekonany, że Polska uzyska zgodę jeszcze w tym roku.
Komisja Europejska prowadzi postępowanie w sprawie przyznania zgody Polsce na dofinansowanie publiczne projektu pierwszej elektrowni jądrowej na Pomorzu. Chodzi o kwotę 60,2 mld zł w latach 2025–2030 z portfela Skarbu Państwa i dokapitalizowanie nią spółki Polskie Elektrownie Jądrowe, opiekuna-inwestora polskiego programu jądrowego. Bez zgody Komisji, projekt będzie narażony na opóźnienia.
Formalna procedura dochodzeniowa trwa od grudnia 2024 roku. Minister energii Miłosz Motyka jest przekonany, że Polska uzyska zielone światło do końca 2025 roku.
– Uważam, i opieram to przekonanie na naszych rozmowach wewnętrznych m.in. z ministrem Wojciechem Wrochną, że dostaniemy decyzję Komisji Europejskiej do końca roku – powiedział minister energii Miłosz Motyka podczas piątkowej konferencji na Giełdzie Papierów Wartościowych.
Szybciej niż Czesi?
Zgoda KE po 12 miesiącach od rozpoczęcia procedury byłaby czymś, czego nie doczekały się Czechy przy swoim projekcie jądrowym. Uzyskały bowiem zielone światło na finansowanie rozbudowy elektrowni jądrowej w Dukovanach w maju 2024 roku, po dwuletnich negocjacjach.
– Mam poczucie graniczące z pewnością, że będzie to znacznie szybciej niż w przypadku Czech. Jest duża szansa, że w przypadku Polski stanie się to jeszcze w tym roku. Trwa intensywny dialog z Komisją Europejską – zaznaczył minister Motyka.
– Wszystko wskazuje na to, że uzyskamy zgodę szybciej niż nasi sąsiedzi – dodał.
Szef resortu energii został zapytany, czy będzie to zgoda warunkowa. – Jesteśmy w trakcie tego procesu więc nie chciałbym tutaj wymuszać odpowiedzi Komisji Europejskiej, ale chcemy zrobić wszystko w ramach wniosku i negocjacji, żeby to nie była zgoda bez warunków – przyznał.
Jędrzej Stachura


