Fedorska: Martwi żyją najdłużej, czyli jak kryzys gazowy w Niemczech sprzyja węglowi

11 stycznia 2022, 07:25 Atom
Flaga Niemiec. Fot. freepik.com.
Flaga Niemiec. Fot. freepik.com.

Gaz jest technologią pomostową, która w założeniach niemieckiej Energiewende, ma zastąpić atom i węgiel, nim ostatecznie także zostanie wyeliminowany z systemu. Niemcy chcą bowiem docelowo pozyskiwać energię elektryczną wyłącznie z OZE. Odejście od gazu według nowego niemieckiego rządu ma się zacząć w 2040 roku i zakończyć w 2045 roku. To oznacza, że elektrownie gazowe w Niemczech mają jeszcze maksymalnie 23 lat aby się refinansować – pisze Aleksandra Fedorska, współpracownik BiznesAlert.pl.

Jeszcze parę lat temu, gdy nie było nawet mowy o odejściu Niemiec od węgla do 2038 roku, a już całkiem wykluczony wydawał się 2030 rok, energetyka gazowa była w Niemczech po prostu mało opłacalna. Jak chimeryczny potrafi być niemiecki rynek energetyczny pokazuje historia elektrowni gazowej Irsching, położonej niedaleko bawarskiego miasta Ingolstadt, które jest główną siedzibą słynnego producenta samochodów AUDI. Uruchomiono tam w 2010 roku blok 4, a w 2011 roku blok 5 – w których zainstalowano jak na tamte czasy najnowocześniejsze turbiny gazowe na świecie. Jednak energię z gazu wytwarzały one regularnie jedynie do 2016 roku. Po 2016 roku właściciele elektrowni, firmy E.ON (59,2 procent), N-ERGIE (25,2 procent) i Mainova (15,6 procent), starali się o całkowite zamknięcie nieopłacalnych z racji wysokich cen produkcji energii z obu bloków. Federalny urząd ds. sieci (Bundesnetzagentur) na to jednak nie pozwolił. Oba bloki funkcjonują więc nadal jako rezerwa energetyczna, która jest uruchomiona tylko w przypadku problemów z zaopatrzenie energii w bawarskich sieciach.

Energetyka gazowa w Niemczech – tak dobrze i tak źle

Historycznie wysokie ceny prądu (a więc także lepsza opłacalność dla jego producentów) spowodowały, że pod koniec 2021 roku E.ON, N-ERGIE i Mainova zrewidowały swoją decyzje i chcą, aby oba bloki powróciły do regularnej produkcji energii.

Przykład z Irsching pokazuje, jak zmienna jest niemiecka energetyka w ostatnich latach i jak szybko zmieniają się decyzje i sytuacja na rynku. Jak pisze niemiecka gazeta Handelsblatt, charakter energetyki gazowej i klimat wokół niej nie sprzyjają inwestycjom. Powstaje więc pytanie: co trzeba by zmienić, aby w Niemczech powstało minimum 23 GW mocy w nowej technologii gazowej, koniecznych do skutecznego zrealizowania Energiewende. Kwestia ta jest pilna, bo czas budowy dużych elektrowni gazowych w Niemczech sięga 8 lat.

Jochen Eickholt, który zasiada w zarządzie działu elektrowni w firmie Siemens Energy, powiedział w rozmowie z Handelsblatt, że jeśli niemiecki rząd wyobraża sobie, iż elektrownie gazowe będą uruchamiane tylko wtedy, gdy jest za mało wiatru i słońca, a następnie znów będą tylko rezerwą, a wiatr i słońce będą miały pierwszeństwo w sieci, to ich funkcjonowanie będzie nieopłacalne i nikt nie będzie się w ten biznes angażował.

– Należy zmienić strukturę rynku energii elektryczne, tak aby zwróciły się koszty zabezpieczenia dostaw – sugeruje Eickholt. – Nowa struktura rynkowa nie polegałaby jak dotychczas wyłącznie na produkcji prądu. System powinien płacić także za moce produkcyjne, które są utrzymywane w formie rezerwy. Producentom energii elektrycznej utrzymanie elektrowni gazowych w rezerwie powinno się opłacać. To zwiększenie zdolności wytwórczych powinno być wynagradzane przez rynek energii. Chodzi tu o możliwie jak najbardziej efektywną pod względem ekonomicznym stawkę rynkową, a nie „subsydiowanie” – podkreśla Eickholt.

– Branża gazowa oczekuje od niemieckiego rządu większych gwarancji inwestycyjnych. Jeśli jej rola ma spaść do poziomu czysto rezerwowego, to lepsze będzie utrzymanie obecnych elektrowni węglowych, które będą mogły także stabilizować system – uważa Eickholt.

Energetyka gazowa w Niemczech stała się producentem najdroższej energii

W ostatnich latach energetyka gazowa w Niemczech stała się producentem najdroższej energii. Głównym problemem jest właśnie pierwszeństwo OZE w niemieckich sieciach. Elektrownie gazowe nie mogą z nimi konkurować, bo struktura rynku jest nastawiona w pierwszym rzędzie na dystrybucję prądu z OZE, a dopiero w drugiej kolejności, w grę wchodzi gaz, który w zeszłym roku przegrywał konkurencję także z węglem.

Barbara Praetorius, która zasiadała w komisji ds. węgla, już wcześniej zwracała uwagę na drugą stronę medalu w niemieckiej energetyce. Jeśli powstanie za dużo nowych elektrowni gazowych, kosztami obciążeni zostaną klienci. Ważne, aby utrzymać właściwy balans między koniecznymi inwestycjami, koniecznością bilansowania źródeł energii i kosztami Energiewende. Niewykluczone, że Niemcy zdecydują się na budowę wielu znacznie mniejszych elektrowni gazowych, które nie będą odpowiadały za bilans landowy, ale bardziej lokalny, funkcjonując w zdecentralizowanym systemie dostaw. Pytanie jednak, czy to wystarczy i czy system sieciowy jest na to przygotowany.

Problemem okazują się nie tyle właściciele i inwestorzy, ale także niemieccy producenci turbin i innych maszyn koniecznych do wytwarzania energii z gazu. Siemens Energy produkował niegdyś 400 dużych turbin gazowych rocznie. Stagnacja na rynku elektrowni gazowych, która miała miejsce w połowie zeszłej dekady, sprawiła, że w ubiegłym roku firma ta wyprodukowała już tylko 80 turbin. Koncern musiał zwolnić w Niemczech 2600 osób. Aby znów pozwolić sobie na rozbudowę potencjału potrzebne są gwarancje, których obecny niemiecki rząd nie chce dać.

Rozwój wodoru

Producenci, tacy jak Alstom i Siemens Energy, coraz bardziej inwestują w rozwój turbin, które mogłyby znaleźć zastosowanie także w przypadku technologii wodorowych. W retoryce niemieckiej Energiewende wodór jest określany jako bezpośredni sukcesor gazu ziemnego. Co prawda brakuje obecnie stricte naukowych dowodów na to, że instalacje dziś nastawione na gaz po 2045 będą mogły być zasilane wodorem, ale siła tych sugestii jest tak olbrzymia, że daje niemieckim firmom energetycznym perspektywę po 2045 roku.

Na razie jednak dla koncernów, takich jak Siemens Energy, liczą się konkretne zlecenia i dochody. Już raz koncern ten poszedł za modą i zainwestował kupując Gamese, jednego z największych producentów turbin wiatrowych na świecie. Z początku obiecujący rozwój stanął w miejscu, gdy Niemcy ograniczyły rozbudowę swojego offshore. Rok 2021 zakończył się dla Siemens Gamesa minusem rzędu prawie 300 milionów euro.

Dla niemieckiego rządu Energiewende jest grą o wszystko. Na własne życzenie polityków polityka energetyczna tego kraju znalazła się jednak obecnie w sytuacji niemal bez wyjścia. Aby nie stracić twarzy przed wyborcami, nowa „koalicja świateł” musi rozbudowywać na kolosalną skalę OZE. Wymaga to jednak wystarczających gwarancji rozwoju oraz dochodowości. Oznacza to też, że gaz będzie dopiero drugim wyborem. Czy to wystarczy, by przekonać koncerny do budowy nowych i drogich elektrowni gazowych? A może skorzysta na tym węgiel, który nie wymaga dużych inwestycji w infrastrukturę. Olbrzymie elektrownie węglowe już w zeszłym roku przejęły rolę najważniejszego gwaranta produkcji energii elektrycznej w Niemczech. Wygląda na to, że sprawdza się znane niemieckie przysłowie: „Martwi żyją najdłużej”.

Niemcy krytykują rozbudowę energetyki jądrowej we Francji