Gazprom odkłada na później LNG. Priorytet mają Nord Stream 2 i Turkish Stream

14 marca 2017, 06:15 Alert
gazprom sachalin
fot. Gazprom

Po raz kolejny Gazprom odłożył w czasie oddanie do eksploatacji nowych projektów LNG na Sachalinie i nad Bałtykiem. Jak wynika z nowych założeń, mają one zostać uruchomione w połowie lat dwudziestych obecnego stulecia.

Taki dobór priorytetów, w których czołową rolę odgrywają projekty rurociągowe, spowoduje, że Gazprom straci na rzecz Novateku pozycję lidera w rosyjskim sektorze LNG. Jednak rosyjski Kommiersant twierdzi, że mimo opóźnień zwiększa się szansa na to, aby projekty LNG Gazpromu zostały zrealizowane, a i jednocześnie pozwoli nie naruszyć i tak już napiętego programu inwestycyjnego monopolisty.

Gazprom opóźnił termin uruchomienia terminalu nad Bałtykiem o co najmniej rok, do 2022-2023 roku, a oddanie do eksploatacji trzeciej linii technologicznej terminalu LNG na Sachalinie przełożył o dwa lata, do 2023-2024 roku – wynika z prospektu przedstawionego przed emisją euroobligacji spółki. W porównaniu ze wstępnymi informacjami Gazpromu uruchomienie obu obiektów już zostało opóźnione o co najmniej 5 lat. Przy czym w przypadku Baltic LNG monopolista dopuszcza możliwość dalszych opóźnień, które będą znane po przygotowaniu dokumentacji projektowej.

Zdaniem Kommiersanta projekty LNG nadal pozostają dla Gazpromu jedynie dodatkową opcją do jego podstawowej działalności, za którą kierownictwo spółki uważa rurociągowe dostawy gazu. W konkurencji między projektami infrastrukturalnymi wewnątrz koncernu rurociągi zdecydowanie wygrywają z LNG.

Obecnie Gazprom realizuje projekty Nord Stream 2, Turkish Stream oraz Siłę Syberii, a także rozważa możliwość rurociągowych dostaw gazu z Dalekiego Wschodu do Chin (ostatni wariant stanowi bezpośrednią konkurencję dla rozbudowy terminalu LNG na Sachalinie). Już jest jasne, że do 2020 roku, a więc po zakończeniu projektu Jamał LNG, Novatek wyprzedzi Gazprom pod względem produkcji LNG i możliwe, że monopolista nie dogoni konkurenta, który do 2025 roku zamierza uruchomić kolejny terminal w Arktyce.

Jednocześnie w opublikowanych dokumentach podkreślono, że nowe terminy realizacji przez Gazprom projektów LNG są bardziej realne. Rynek skroplonego gazu ziemnego znajduje się pod naciskiem oczekiwań związanych z realizacją nowych projektów w Stanach Zjednoczonych. Przy czym w połowie lat dwudziestych obecnego stulecia powinna się pojawić niezakontraktowana nisza, ponieważ gdyż wygaśnie część kontraktów długoterminowych, a ze względu na spadek wydobycia niektórzy z obecnych eksporterów LNG (np. Indonezja czy Malezja) będą zmuszeni do importu paliwa. To z kolei może tchnąć nowego ducha w Baltic LNG, ponieważ gdyby projekt został właśnie teraz uruchomiony właśnie teraz, musiałby konkurować z jakimikolwiek efektywnymi instalacjami w USA wnad basenieem Atlantyku lub z jeszcze tańszym LNG z Kataru.

Opóźnienie rozwiązuje główny problem rozbudowy terminalu na Sachaline, któremu brakuje bazy surowcowej. Do 2024 roku możliwe jest zwiększenie wydobycia ze złoża Jużne-Kirinskoje, którego rozpoczęcie zaplanowano na razie na 2021 rok. Wyniesie ono 5-6 mld m3 rocznie, co byłoby wystarczającym wolumenem na potrzeby eksploatacji trzeciej linii technologicznej terminalu.

Opóźnienie pozwoli również Gazpromowi aby w ciągu najbliższych czterech lat zbytnio nie rozdmuchać programu inwestycyjnego i nie zwiększać zadłużenia,  które jest związane z koniecznością budowy trzech dużych gazociągów oraz amurskiego zakładu przetwórstwa gazu (jest on technologicznie związany z Siłą Syberii i konieczny do pełnej realizacji kontraktu na dostawę gazu do Chin).

Oilcapital.ru/Piotr Stępiński