Aktualności

Google się wywinął. Uniknie sprzedaży przeglądarki Chrome

Google się wywinął. Uniknie sprzedaży przeglądarki Chrome
Decyzja sądu oznacza, że Google nie musi pozbywać się przeglądarki Chrome / Fot: PAP/EPA.

Największa od trzech dekad sprawa antymonopolowa przeciwko gigantowi technologicznemu kończy się częściowym zwycięstwem Google. Federalny sędzia Amit Mehta odrzucił najdalej idące postulaty Departamentu Sprawiedliwości USA, w tym wymuszoną sprzedaż przeglądarki Chrome. Jednocześnie nałożył na koncern Alphabet obowiązek podzielenia się danymi wyszukiwania z konkurentami i ograniczył stosowanie umów na wyłączność.

W 2024 roku sędzia Amit Mehta uznał, że firma nielegalnie zmonopolizowała rynek wyszukiwania, płacąc Apple i innym producentom miliardy dolarów za uczynienie swojej wyszukiwarki domyślną opcją na smartfonach i w przeglądarkach.

Departament Sprawiedliwości domagał się radykalnych środków, w tym sprzedaży Chrome i zakazu jakichkolwiek płatności za ustawienia domyślne. Google argumentowało, że takie rozwiązania zaszkodziłyby innowacjom i konsumentom.

Decyzja sądu

3 września 2025 roku zapadł wyrok, który może na długo zdefiniować walkę państwa z Big Tech. Sędzia Mehta uznał, że wymuszony rozpad firmy byłby „zbyt daleko idącym środkiem”. Zwrócił też uwagę, że na rynek wkracza nowy czynnik konkurencyjny – generatywna sztuczna inteligencja, która stopniowo zmienia sposób wyszukiwania informacji.

Mimo to sąd zobowiązał Google do wprowadzenia szeregu działań ograniczających dominację. Firma ma dzielić się częścią zanonimizowanych danych wyszukiwania z konkurentami od Microsoftu i DuckDuckGo po start-upy z branży AI, takie jak OpenAI czy Perplexity.

Alphabet będzie musiał również zakończyć umowy na wyłączność i dać producentom urządzeń większą swobodę, np. możliwość instalowania Google Play bez obowiązkowego pakietu aplikacji Google. Jednocześnie koncern zachował prawo do wielomiliardowych płatności dla Apple za domyślne ustawienia w Safari.

Reakcje rynku i branży

Tuż po ogłoszeniu decyzji akcje Alphabet wzrosły o 6 proc., a Apple o ponad 3 proc. Na dla Google  nałożono umiarkowaną karę, która nie zagroziła stabilności modelu biznesowego.

Google w oficjalnym oświadczeniu podkreśliło, że cieszy się z uznania roli AI jako nowej siły konkurencyjnej, ale wyraziło obawy co do wpływu wymogu dzielenia się danymi na prywatność użytkowników.

Z kolei krytycy, w tym CEO DuckDuckGo, Gabriel Weinberg ocenili, że środki zaradcze są niewystarczające. „Google nadal będzie mógł używać swojego monopolu, by ograniczać konkurencję, również w wyszukiwaniu opartym na sztucznej inteligencji” – stwierdził.

Konsekwencje dla Big Tech

Wyrok Mehty jest jednym z najważniejszych orzeczeń w sprawach antymonopolowych w sektorze technologicznym od lat 90. i może stanowić wzór dla innych postępowań toczących się przeciwko Amazonowi, Apple czy Meta.

Amerykańskie media, m.in. Bloomberg i Financial Times, wskazują, że decyzja pokazuje ograniczenia Departamentu Sprawiedliwości w walce z Big Tech. Administracje Trumpa i Bidena miały trudności z przełamaniem potęgi firm technologicznych, a kolejne procesy kończyły się zazwyczaj kompromisem.

Dla Apple wyrok jest korzystny, koncern zachował intratny kontrakt wart ok. 20 mld dolarów rocznie. Dla mniejszych graczy, to umiarkowana nadzieja, że dostęp do danych wyszukiwania pozwoli im budować konkurencyjne narzędzia AI i wyszukiwarki.

Co dalej?

Sędzia nakazał stronom powrót do sądu do 10 września z propozycją szczegółowych środków wykonawczych zgodnych z orzeczeniem.

Niewykluczone, że temat wróci także przy drugiej sprawie antymonopolowej przeciwko Google, dotyczącej rynku reklam internetowych.


Powiązane artykuły

Udostępnij:

Facebook X Pinterest WhatsApp