Grodzki: Im więcej rodzajów transportu w mieście tym lepiej

8 kwietnia 2014, 06:45 Drogi
Michał Grodzki+

Kopenhaga stworzyła sprawnie funkcjonującą infrastrukturę miejską, w której około 37 procent mieszkańców porusza się rowerem, 33 procent za pomocą transportu miejskiego, 7 procent na piechotę i tylko 23 procent podróżuje samochodem – poinformowano podczas konferencji Smart Cities we Wrocławiu.

– W Warszawie panuje jednak inny klimat niż w Kopenhadze. W Danii jest klimat morski, ale cieplejszy niż u nas. W Polsce występują również większe amplitudy temperatur – przekonuje w rozmowie z naszym portalem Michał Grodzki, radny Warszawy (PiS).

Jego zdaniem korzystanie na stałe w naszej stolicy z rowerów można sobie wobec tego wyobrazić przez sześć-osiem miesięcy, maksymalnie dziewięć. W śniegu czy na mrozie trudno jest po prostu pedałować, nawet, gdy są wystarczająco odśnieżone ścieżki rowerowe.

– Proporcje w korzystaniu z różnych rodzajów transportu w Warszawie będą się zmieniały – mówi dalej Grodzki. – Nie można miasta nowoczesnego, zabudowanego w miarę w zwarty sposób, jak to ma miejsce w Warszawie, obsługiwać jedynie indywidualnym ruchem kołowym. To jest niemożliwe. Nawet, gdyby w mieście miały funkcjonować wszystkie typy amerykańskich autostrad.

Amerykański Boston, który jest świetnie skomunikowany podziemnymi autostradami, i tak dodatkowo dysponuje doskonale zorganizowanym systemem komunikacji publicznej. Mieszkańcy mają tam do dyspozycji tramwaj podziemny, naziemny, metro, autobusy. Bardzo dobrze funkcjonuje tam także transport rowerowy. Są miejskie rowery, sporo ludzi porusza się skuterami, jest wiele ścieżek rowerowych i wydzielonych pasów dla rowerów na ulicach.

– O najwyższej dojrzałości transportu miejskiego świadczy jego jak największe zróżnicowanie: z każdego jego segmentu korzysta nie więcej niż 20 kilka proc. użytkowników – tłumaczy warszawski radny. – Chodzi zatem o jak największą dywersyfikację tego transportu. Rzecz jasna konieczne są także taksówki czy kolej miejska, podmiejska i aglomeracyjna. Im więcej tych segmentów tym łatwiej działa cały system.

– Dobrze byłoby dążyć właśnie w takim kierunku. Bowiem budowanie kolejnych dróg i stawianie na transport samochodowy nie może się dobrze skończyć. To jest droga do nikąd – kończy Grodzki.