Hermes Energy: Nord Stream 2 w zgodzie z prawem to szansa

13 kwietnia 2016, 11:00 Energetyka
gazziemny

W ostatnich tygodniach intensywnie podnoszona jest sprawa budowy drugiej nitki gazowego połączenia Nord Stream. W ocenie instytucji europejskich i wielu państw budowa Nord Stream 2 stanowi w pewnym stopniu zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej. Jednak zdaniem ekspertów HEG (Hermes Energy Group) połączenie należy rozpatrywać przede wszystkim biznesowo, tj. jako nowe źródło gazu.

– Z punktu widzenia sprzedawcy gazu Nord Stream 2 to przede wszystkim nowe źródło gazu. A im więcej źródeł gazu tym większa dostępność surowca po niższych cenach wynikających z nadpodaży błękitnego paliwa. Konieczne jest jednak objęcie go zasadą Third-party Access tak by mogły skorzystać z niego inne podmioty, a nie tylko Gazprom. W przypadku wyłączenia go z zasady TPA połączenie nie ma uzasadnienia ekonomicznego i należałoby je rozpatrywać w kategoriach politycznych. Jednak sam w sobie Nord Stream 2, objęty zasadą TPA, nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw gazu w Polsce. Pamiętajmy, że po całkowitym uruchomieniu terminala LNG w Świnoujściu – nawet gdyby gaz ze wschodu zupełnie przestał płynąć – Polska może pokryć całe swoje zapotrzebowanie na gaz importem z kierunku zachodniego, gazem LNG oraz wydobyciem własnym – mówi Bartosz Milewski, Dyrektor ds. Zarządzania Portfelem w HEG.

Bezpieczeństwo energetyczne w Europie powinno być rozpatrywane w szerszym kontekście. Obecnie gaz do Europy dostarczany może być z kilkunastu źródeł. Głównymi producentami gazu dla Europy są Rosja oraz Norwegia. Warto zaznaczyć, że Rosja i Norwegia eksportują podobną ilość gazu do Europy Zachodniej. Należy jednak pamiętać, że jesteśmy świadkami rewolucji jaką przynosi rynek LNG oraz budowa nowych połączeń do Europy.

Rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych zmieniła najpierw rynek ropy na świecie, a dziś może zmienić rynek gazu i sprawić, że to zachód a nie wschód będzie głównym eksporterem gazu. Aktualnie w Stanach Zjednoczonych budowanych jest kilkanaście terminali eksportowych, a planowana jest budowa kilkudziesięciu kolejnych. Skroplony gaz z USA będzie mógł trafić do Europy poprzez gazoporty w Holandii, Niemczech, Polsce, Litwie czy też innych planowanych terminalach jak ten, który wkrótce zostanie uruchomiony w Chorwacji. Również Australia zapowiedziała rozpoczęcie eksportu LNG. Należy też zauważyć, że obecna infrastruktura LNG w Europie wykorzystywana jest w mniej niż 50%, gotowa jest więc do odbioru znaczących ilości gazu. Dzięki rozbudowie transgranicznych połączeń w Europie możliwa jest sytuacja, w której Polska importuje ten surowiec ze Stanów Zjednoczonych rozładowywany w Europie Zachodniej a następnie dostarczany zintegrowaną europejską siecią przesyłową do Polski przez interkonektory na granicy z Niemcami czy Czechami.

Poza LNG z Ameryki Północnej czy Australii możliwe jest również pojawienie się na rynku europejskim gazu z Azerbejdżanu. Podczas posiedzenia Rady Doradczej Południowego Korytarza Gazowego przyjęto deklarację współpracy na rzecz budowy gazociągów Korytarza Południowego. Efektem deklaracji ma być stworzenie możliwości przesyłania gazu ziemnego z Azerbejdżanu do Europy przez Grecję, Turcję i Bałkany. Azerski gaz może więc trafić na rynek niemiecki czy czeski, a następnie dzięki interkonektorom także do Polski.

Kolejnym źródeł gazu dla Europy i Polski może być Afryka Północna. Jednym z kluczowych projektów, które mają zapewnić bezpieczeństwo energetyczne w Unii Europejskiej jest budowa gazociągu łączącego Algierię, Półwysep Iberyjski z Francją i za jej pośrednictwem z Niemcami.

– Do Europy gaz może trafić praktycznie z każdego miejsca na świecie. To oznacza, że również Polska może kupić go z dowolnego źródła. Dzięki istniejącemu połączeniu z Niemcami polscy sprzedawcy gazu mogą kupować surowiec na europejskich giełdach. A tutaj nie ma znaczenia jego pochodzenie, ale cena. Może to być gaz rosyjski, ale równie dobrze wprowadzony na giełdę gaz z Australii, czy Stanów Zjednoczonych – dodaje Bartosz Milewski z HEG.

Biorąc pod uwagę aktualną sytuację i przewidując dalszy rozwój w kierunku dywersyfikacji źródeł dostaw gazu do Polski należy pozytywnie ocenić budowę Baltic Pipe, które włączy Polskę w istniejący system przesyłowy gazu norweskiego. Gaz z Norwegii to kolejne źródło gazu dla naszego kraju, które może wzmocnić naszą pozycję negocjacyjną wobec Gazpromu, dzięki czemu sprzedawcy działający na krajowym rynku będą mogli oferować błękitne paliwo po niższej cenie. Co będzie korzystne także dla konkurencyjności krajowej gospodarki.

– Jeśli zaś chodzi o działania jakie powinniśmy podjąć wobec Nord Stream 2 to po pierwsze – należy dążyć do tego by połączenie to było objęte zasadą TPA, dzięki czemu również Polska będzie mogła skorzystać z jego przepustowości. Po drugie, powinniśmy dalej rozbudowywać krajową infrastrukturę przesyłową, która umożliwi nam odbiór błękitnego paliwa z dowolnego kierunku. Po trzecie, należy rozbudowywać połączenia transgraniczne –interkonektory – umożliwiające nam import, ale również eksport gazu. I wreszcie po czwarte, konieczna jest dalsza liberalizacja runku w Polsce. Tutaj należy wskazać na zniesienie obowiązku przedstawiania przez prezesa URE taryf na gaz, na co szczególnie zwracała nam uwagę Komisja Europejska. Polska od lat unika rozstrzygnięcia tej kwestii, stąd wkrótce Komisja Europejska może nałożyć na nas karę za niewywiązywanie się z jej zaleceń – podsumowuje Bartosz Milewski z HEG.

Źródło: Hermes Energy Group