Zdaniem Sylwestra Kraśnickiego, hydrologa, Bełchatów nie nadaje się jako miejsce budowy drugiej polskiej elektrowni jądrowej. –[…] jestem niemal pewien, że Bełchatów nie jest dobrą lokalizacją ze względu na brakujące za sobie wody, zwłaszcza pod koniec obecnego stulecia – mówi naukowiec. Woda jest kluczowa w procesie schładzania elektrowni jądrowej.
Podczas konferencji prasowej Eko-Unii i Fundacji Mission Possible jednym z prelegentów był doktor Sylwester Kraśnicki, hydrolog zajmujący się wpływem zmian klimatu na zasoby wodne. Odniósł się do planowanej budowy drugiej elektrowni jądrowej, której najbardziej prawdopodobne lokalizacje to Bełchatów lub Konin. Zwraca uwagę, że pierwsza z nich nie gwarantuje sprawnego działania z uwagi na uwarunkowania hydrologiczne.
Potrzebna jest Warta i Widawka
W przypadku elektrowni jądrowej chłodzonej wodą konieczne jest zalanie obecnego wyrobiska. Co z uwagi na trwającą eksploatacje jest możliwe dopiero po zakończeniu działania obecnej elektrowni konwencjonalnej. Na początku znaczną rolę odegrają wody podziemnych, jednak nie wystarczą i z czasem będą zastępowane przez wody powierzchniowe. Możliwe jest wykorzystanie dwóch rzek, Widawki i Warty.
Jak wyjaśnia Kraśnicki są one zasilane z wód opadowych. W omawianym rejonie opady zachowują mniej więcej stałą wartość. Z uwagi na wzrost średniorocznych temperatur, spowodowanych zmianami klimatycznymi zmniejsza się infiltracja, a zwiększa parowanie. Wpłynie to na odpływ wody zmniejszając go nawet od 40 procent, w perspektywie końcówki XXI wieku. Reasumując, przy stałych opadach, a większym parowaniu, spadnie poziom wody w Widawce i Warcie.
Według badań Widawka zmieni swój charakter na ciek okresowy, tym samym nie będzie dostarczała wody przez cały rok. Wysoce prawdopodobne jest, że ten los podzieli również Warta, pozbawiając potencjalną elektrownię jądrową wody do chłodzenia.
Za mało wody dla atomu
– W mojej ocenie jest bardzo prawdopodobne, że w przypadku zasobów Warty i Widawki, które będą się zmniejszać się tak drastycznie, czas rekultywacji wodnej odkrywek wydłuży się. Jak to wpłynie na możliwość pracy elektrowni jądrowej? Trudno powiedzieć. Czy starszy dla niej wody? Moim zdaniem nie – mówi Sylwester Kraśnicki.
Podkreśla również, że niemożliwe jest uruchomienie drugiego atomu w Bełchatowie przed 2040 rokiem.
– Wtedy jeszcze będą prace przygotowujące do rozpoczęcia rekultywacji wodnej tych wyrobisk – wyjaśnia hydrolog.
A co z Koninem?
W Konin, druga potencjalna lokalizacja pod elektrownię jądrową położony niżej, i również koło niego przebiega Warta. Tutaj też powstaje pytanie czy rzeka zapewni dość wody?
– Wraz z nasilaniem się skutków zmiany klimatu z pewnością będzie się pogłębiał deficyt w bilansie wodnym, a więc my nie wiemy, czy ten trend nie pójdzie bardziej w dół – mówi Kraśnicki.
– Moim zdaniem jest to prawdopodobne, ale jeszcze mamy zbyt mało czasu. Uważam że po 2030 roku będzie można jednoznacznie powiedzieć, czy przepływy minimalne warty w Koninie przekroczą poziom minimalny (konieczny do funkcjonowania elektrowni – red.) w całym okresie obserwacji, czy nie – wskazuje ekspert.
Hydrolog wyjaśnia, że z obecnymi danymi ciężko orzec czy Konin nada się jako miejsce na elektrownię jądrową.
– Natomiast jestem niemal pewien, że Bełchatów nie jest dobrą lokalizacją ze względu na brakujące zasoby wody, zwłaszcza pod koniec obecnego stulecia – puentuje Sylwester Kraśnicki.
Marcin Karwowski


