Ile polityki a ile energetyki w incydencie granicznym w Gruzji?

20 lipca 2015, 07:27 Alert
Baku Tbilisi Ceyhan
Ropociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan

(Neftegaz/Wojciech Jakóbik)

Spór graniczny między Gruzją a Rosją na nowo się zaostrza. Gruzini twierdzą, że Rosjanie chcą ich sprowokować do nowego konfliktu zbrojnego. Tymczasem może chodzić o zmianę szlaku przesyłu ropy naftowej korzystną dla Rosjan.

BiznesAlert.pl opisywał spór, jaki wybuchł po jednostronnej decyzji seperatystów nieuznawanej przez świat Osetii Południowej o przesunięciu granicy z Gruzją w taki sposób, że na ich terytorium znalazł się fragment ropociągu Baku-Supsa.

Portal Neftegaz.ru spekuluje, że taki rozwój wypadków podważa bezpieczeństwo tranzytu tym szlakiem i może zmusić brytyjskie BP do porzucenia tego szlaku o przepustowości 7,5 mln ton rocznie na rzecz dostaw przez Rosję, ropociągiem Baku-Noworosyjsk, który do tej pory był wykorzystywany w coraz mniejszym stopniu. Portal znany z prorosyjskich opinii promuje taki scenariusz.

Dla porównania przytacza dane na temat tranzytu przez powyższe ropociągi. Przez rurociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan przepompowano w okresie styczeń-maj 2015 roku 11,024 mln ton, przez Baku-Supsa 1,833 mln ton a przez Baku-Noworosyjsk 594,71 mln ton. Przez gruzińskie porty przetransportowano zaś 417,543 mln ton.

Rosyjski portal przypomina też, że incydent graniczny wydarzył się w trakcie ćwiczeń wojskowych USA i Gruzji na Kaukazie. Ma on zatem znaczenie głównie dla bezpieczeństwa państwa w ogóle, a dopiero w dalszej kolejności dla bezpieczeństwa dostaw ropy naftowej, która dostarczana jest głównie za pomocą innych szlaków.