Kociszewski: Nowy, twardogłowy prezydent Iranu będzie musiał rozmawiać z Zachodem (ROZMOWA)

24 czerwca 2021, 07:30 Bezpieczeństwo
Grafika: Gabriela Cydejko. Źródło: freepik
Grafika: Gabriela Cydejko. Źródło: freepik

Nowy prezydent Iranu Ebrahim Raisi to jastrząb radykałów w Iranie. Jednak Iran jest wykończony długoletnimi sankcjami gospodarczymi, przez co nawet taki twardogłowy polityk będzie musiał, choćby w zaciszu gabinetów, rozmawiać o nowym porozumieniu nuklearnym – mówi Jarosław Kociszewski, redaktor naczelny NEW.org.pl i ekspert ds. bezpieczeństwa fundacji Stratpoints w rozmowie z BiznesAlert.pl. 

BiznesAlert.pl: Co wiemy o nowym prezydencie-elekcie Iranu? Kim jest ten człowiek?

Jarosław Kociszewski: Jest to człowiek uważany za reprezentanta twardogłowych. Jest on duchownym, powiązanym ze służbami bezpieczeństwa. Spełnia on wszystkie kryteria, które stawiają go po tej ciężkiej stronie reżimu. Nigdy się do tego nie przyznał, jednak jest on uważany za współodpowiedzialnego za masakrę przeciwników politycznych reżimu w 1988 roku, dekadę po rewolucji islamskiej. Jest on politykiem, który odwołuje się do twardych reguł polityki zgodnej z tezami rewolucji islamskiej. Na pewno nie jest to reformator, nie jest to człowiek, po którym można spodziewać się zmiany prowadzenia polityki.

No właśnie, zatem jak będzie wyglądała polityka zagraniczna Iranu prowadzona przez nowego prezydenta? Czy ulegnie zmianie w stosunku do tego, co widzieliśmy pod rządami Ruahniego?

Nie, nie zmieni się. To jest wypadkowa dwóch czynników. Jego wizerunek, bardzo konserwatywnego, ortodoksyjnego i twardogłowego to część polityki wewnętrznej tego kraju. Natomiast, trzeba pamiętać, że poza polityką wewnętrzną mamy również relacje zagraniczne. A Iran, jest państwem ciężko dotkniętym sankcjami międzynarodowymi, a głównym problemem jest bieda. Problemy gospodarcze przekładają się bezpośrednio na częste ostatnimi czasie problemy infrastrukturalne. M.in. wybuchy i awarie w zakładach przemysłowych, rafineriach portach, to w głównej mierze efekt niedoinwestowania, braku części zamiennych itp. Władze oczywiście każdy wypadek zrzucają na działalność wywiadowczą innych, wrogich państw, ale to nie jest jedyny czynnik. Tym zasadniczym jest właśnie zacofanie technologiczne. Tak jak gospodarczo, trudna sytuacja dotyka również społeczeństwa Iranu. Aby wyjść z tego marazmu, Iran potrzebuje wyjść do świata zewnętrznego, a to się nie uda bez porozumienia nuklearnego. Negocjacje na pewno będą trwały, a sam Raisi tego nie zatrzyma. Nie będzie na pewno „pierestrojki” w irańskim wydaniu. Będzie dominowała strona reżimu, ale racjonalna polityka zewnętrzna musi być prowadzona, bo Iran tego potrzebuje bardziej.

Czyli polityka wobec Izraela i USA nie ulegnie zmianie?

Z Izraelem nie ma żadnych relacji, z nim prowadzona jest wojna proxy poprzez syryjskich i nie tylko bojowników. Izrael jest tutaj elementem mobilizacji polityki wewnętrznej Iranu. Istotniejsze są USA, które uczestniczą w negocjacjach. Odbywają się one na poziomie merytorycznym, ale tutaj kluczowe jest pytanie, jaką politykę obierze wobec Iranu Joe Biden, bo jeszcze nie mamy jej tak wykrystalizowanej na chwilę obecną.

Rozmawiał Mariusz Marszałkowski

Iran chce gwarancji, że USA nie wycofają się znowu z porozumienia nuklearnego