font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 9 lutego, 2016 godz. 9:30   

Jakóbik: Gaz może być kolejnym narzędziem reintegracji Europy z USA

LNG nowe 024 fot. Polskie LNG

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Współpraca energetyczna, szczególnie w sektorze gazowym, powinna być kluczowym elementem odnowienia więzi transatlantyckiej, również w ramach NATO. Komisja Europejska ma przygotować dokument, który położy fundament dla realizacji tego celu. Być może akcenty energetyczne pojawią się podczas szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego, który odbędzie się w lipcu w Warszawie.

Wbrew oczekiwaniom obserwatorów niechętnych zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych w Europie, w dwa lata po agresji rosyjskiej na Ukrainie widać, że Amerykanie nie zamierzają ustępować Rosjanom na Starym Kontynencie. Kiedy prezydent USA Barack Obama obejmował urząd, zapowiedział reset w relacjach z Federacją Rosyjską i zwrot do Azji. Wywołało to zaniepokojenie i rozczarowanie wśród europejskich sojuszników USA, szczególnie po wojnie gruzińsko-rosyjskiej, aneksji Krymu i ataku sił rosyjskich na ukraiński Donbas. W czasie prezydentury Obamy Rosjanie zdołali też naruszyć Traktat o Broni Atomowej Średniego Zasięgu i zaangażować się w wojnę domową w Syrii. Odpowiedzią USA jest poczwórny wzrost wydatków na European Reassurance Initiative, zintensyfikowanie rotacji wojsk USA na terenie Europy i rozmieszczenie sprzętu na terytorium sojuszników z Europy Środkowo-Wschodniej. Na szczycie NATO w Warszawie ma również zostać podjęta decyzja o instalacji baz Sojuszu w Polsce i innych krajach regionu. Już teraz doszło do intensyfikacji wspólnych ćwiczeń wojskowych. Powrót zaangażowania USA w Europie jest widoczny w sektorze obronnym.

Kolejnym wymiarem zaangażowania Amerykanów w stabilizację sytuacji na Starym Kontynencie może być sektor gazowy. Z raportu think tanku Atlantic Council wynika, że do końca dekady na rynku światowym pojawi się dodatkowe 175 mld m3 gazu skroplonego. Będzie on pochodził głównie z USA i Australii.

Wzrost podaży będzie oznaczał „znacząco niższe ceny dostawy”. Spadek zapotrzebowania ma jednak zakwestionować rentowność projektów LNG. Chociaż marża dla dostawców amerykańskich będzie niska, według Atlantic Council będą oni słać gaz do Europy, nawet przy minimalnych zyskach.

Największą szansę mają projekty, które uzyskały już ostateczną decyzję inwestycyjną i mają zakontraktowane dostawy. Większość eksportu z USA nie ruszy wcześniej, niż w 2018 roku. Projekty australijskie mają ruszyć przed tym rokiem i przez to będą stanowić konkurencję dla Amerykanów.

Z tego względu, zdaniem analityków Atlantic Council, kluczowa będzie polityka gazowa Unii Europejskiej. W lutym tego roku Komisja Europejska ma przedstawić plan rozwoju sektora gazu skroplonego w Europie. Jeżeli zdecyduje się ona na promocję LNG i dalszą dywersyfikację źródeł dostaw, rentowność dostaw gazu skroplonego wzrośnie. Mogą nim być zainteresowane szczególnie kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

W tym kontekście think tank wymienia Korytarz Północ-Południe, który ma łączyć gazociągami Polskę, Czechy, Słowację, Węgry i Chorwację. Te z kolei mogłyby w przyszłości stać się krajami tranzytowymi dla dostaw na Ukrainę, do Mołdawii, Rumunii, Bułgarii, Austrii, Grecji, Turcji i krajów bałkańskich. Sieć gazociągów w regioni e pozwoliłaby na rozwój importu LNG, o czym świadczy zainteresowanie gazoportem w Świnoujściu sygnalizowane przez Czechów i Ukraińców. Think tank postuluje rozwój Korytarza Gazowego Północ-Południe o kolejnych partnerów, także z wykorzystaniem ukraińskiej infrastruktury gazowej. Kijów posiada największe w Europie magazyny gazu.

Aby przyspieszyć ten proces, Atlantic Council zaleca liberalizację eksportu LNG z USA, poprzez zniesienie obowiązku pozyskania zgody rządu na eksport tego surowca do krajów nieposiadających strefy wolnego handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Elementem intensyfikacji współpracy gazowej może być także Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne (TTIP), którego elementem negocjowanym przez Komisję Europejską ma być rozdział poświęcony otwarciu eksportu węglowodorów amerykańskich do klientów na Starym Kontynencie.

Na rozwoju dostaw gazu skroplonego do Europy zyskaliby tamtejsi klienci, otrzymując tanią alternatywę do oferty głównych dostawców. Cytowany think tank przypomina jednak, że eksport LNG byłby korzystny także dla gospodarki USA. Roczny eksport do 200 mld m3 oznaczałby „nieznaczny” wzrost cen gazu na rynku krajowym, ale wzmocniłby więzi Amerykanów z ich sojusznikami w Europie. Przy tym Atlantic Council przypomina, że dostawy gazu skroplonego z USA nie będą musiały rywalizować na giełdach zachodnioeuropejskich, gdzie ceny są najniższe, ale w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie Rosjanie oferują najgorsze warunki cenowe.

Analitycy Oxford Institute for Energy Studies ustalili, że w celu utrzymania udziałów na rynku europejskim pomimo rosnącej konkurencji ze strony amerykańskiego LNG, rosyjski Gazprom będzie musiał uelastycznić ofertę cenową. Aby zatrzymać starych klientów przy sobie, będzie musiał uelastycznić zapisy kontraktów długoterminowych i zwiększyć udział sprzedaży w ramach aukcji. Rosjanie już sygnalizują gotowość do takich działań, chociaż zaprzeczają, jakoby powodem zmiany stanowiska było widmo konkurencji zza Oceanu Atlantyckiego.

Wyzwaniem dla planów Komisji Europejskiej w sektorze LNG będzie sentyment Europy Zachodniej do dostaw gazu z Rosji. Największe kraje zachodniej części Unii Europejskiej zaangażowały swoje firmy gazowe w projekt Nord Stream 2, czyli rozbudowę magistrali bałtyckiej z Rosji do Niemiec. Podwojenie jej przepustowości do 110 mld m3 pozwoliłoby na ugruntowanie pozycji Gazpromu w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Jak słusznie zwraca uwagę Ernest Wyciszkiewicz, wicedyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, w ten sposób wysyłają negatywny sygnał polityczny.

– Ciepłe przyjecie Nord Stream 2 prowadzi do zaakceptowania następującej wiadomości politycznej: Wykorzystanie siły przeciwko sąsiedniemu krajowi w celu przejęcia jego ziemi jest uzasadnionym narzędziem polityki państwa, które może zostać wykorzystane od czasu do czasu, ale nie powinno wpływać na strategiczne relacje biznesowe w długim terminie – ocenia Wyciszkiewicz. – Nie prowadzi, jak twierdzą niektórzy przedstawiciele spółek, do budowy mostów nad wzburzonymi wodami, ale raczej do wywrócenia do góry nogami hierarchii zasad i wartości zawartych w traktatach unijnych. Czy to rzeczywiście wiadomość, którą Unia Europejska i jej członkowie powinni dziś komunikować?

Odwrotnym sygnałem byłoby zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w zwiększenie bezpieczeństwa gazowego Europy Środkowo-Wschodniej. Dostawy amerykańskiego LNG, byłyby kolejnym źródłem dywersyfikacji. Warto przypomnieć, że Waszyngton od początku patronuje razem z Brukselą innym projektom dywersyfikacyjnym, jak rozwój importu węglowodorów z regionu kaspijskiego i śródziemnego.

Sektor gazowy jest oprócz współpracy w ramach NATO jednym z niewielu obszarów, w którym kraje Europy Środkowo-Wschodniej potrafią realizować wspólne plany. Przykładem może być stabilny rozwój projektu Korytarza Północ-Południe. Być może rozmowy na temat wzmocnienia tej współpracy poprzez element amerykańskiego LNG należałoby włączyć do agendy szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego w Warszawie. Podobnie jak bazy Sojuszu na terytorium naszego kraju, tak rozwój współpracy gazowej, może być narzędziem nadania nowego wigoru współpracy transantlantyckiej pod egidą Brukseli i Waszyngtonu. Warto przypomnieć, że w obowiązującej obecnie koncepcji strategicznej NATO znalazł się zapis o bezpieczeństwie energetycznym sojuszników. Oznacza to, że elementem wzajemnego wsparcia członków Sojuszu powinna być współpraca w sektorze energetycznym.