Jakóbik: Ofensywa czaru Gazpromu

21 września 2015, 14:58 Energetyka
Rura gazowa 1

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Dlaczego rosyjski gigant gazowy przyjmuje obecnie ugodową postawę i roztacza ofensywę czaru nad Europą? Gazprom unika rozstrzygnięć sądowych sporów ze swoimi partnerami w Europie. Liczy na bardziej korzystne porozumienie poza sądem. Możliwe, że kalkuluje słusznie.

Wicedyrektor Gazpromu Aleksander Miedwiediew zapowiedział, że „niebawem” ma odbyć się spotkanie z przedstawicielami polskiego PGNiG w sprawie sporu o ceny dostaw gazu z Rosji. Strony mają omówić „odmienioną sytuację rynkową i jej wpływ na negocjacje”.

Miedwiediew przyznał jako prezes EuRoPol Gazu, że temat cen nie pojawił się podczas spotkania udziałowców tej spółki w Warszawie. Zajmuje się ona utrzymaniem Gazociągu Jamalskiego, którego formalnym operatorem na odcinku polskim jest Gaz-System.

Jesienią 2014 roku PGNiG zwróciło się o rewizję obecnej ceny w kontrakcie obowiązującym do 2022 roku. W maju 2015 roku skierowało skargę do sądu arbitrażowego w Sztokholmie. Prezes PGNiG Mariusz Zawisza przekonuje, że rozmowy są „bardzo zaawansowane”. Nieznany jest jednak termin zakończenia rozmów.

Poza sądem Gazprom będzie mógł argumentować, że ceny dla polskiego PGNiG i tak spadły przez taniejącą ropę naftową, a zatem rabat – jeśli w ogóle – może być niższy, od oczekiwanego przez Polaków. Z drugiej strony polscy negocjatorzy mogą użyć tego samego argumentu do walki o obniżenie ceny w kontrakcie, aby dostosować ją do nowej, niższej średniej na rynku.

To dowód na to, że arbitraż jest tylko kolejnym narzędziem negocjacyjnym, służącym Polakom do poprawy pozycji a nie walki o korzystny wyrok. W rozmowach z Gazpromem jest szereg spraw, które można załatwić przy okazji. Nie wiadomo czy PGNiG w odpowiedzi na projekt rozbudowy gazociągu z Rosji do Niemiec – Nord Stream 2 – zareagowało kontrpropozycją wysuwaną przez Polaków od dawna czylu budową nowej nitki Gazociągu Jamalskiego, ale nie tak jak chcą Rosjanie, do Słowacji z pominięciem Ukrainy, ale właśnie do Niemiec.

Gazprom chce także pójść na układ z Brukselą. Jak donosi agencja Interfax, rosyjski Gazprom przekazał Komisji Europejskiej propozycję porozumienia w sprawie śledztwa antymonopolowego prowadzonego przez Brukselę w sprawie nadużyć koncernu na rynkach w Europie Środkowej i Wschodniej. Rosjanie proponują porozumienie bez wchodzenia na drogę sądową.

Według Aleksandra Miedwiediewa, wicedyrektora spółki, spotkanie w tej sprawie z udziałem komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager ma zostać niebawem zwołane. Komisja dała Rosjanom czas do końca września na udzielenie odpowiedzi na zarzuty. W zależności od tego czy będą satysfakcjonujące, zależy dalszy los śledztwa. Komisja może zrezygnować z kar. Z informacji nieoficjalnych wynika, że Gazprom wynajął lobbystyczną grupę G-Plus w celu przekonania Brukseli do łagodnego obejścia się z firmą. Argumentem ma być uspokojenie sytuacji na Ukrainie.

Europejski biznes przekupiony Nord Stream 2, pod którego wpływem znajduje się Komisja, oraz wspomniany wyżej lobbing, mogą doprowadzić do porozumienia poza sądem. Wtedy Gazprom może uniknąć kar Komisji ale i kluczowych zmian, które uniemożliwiłyby mu rozszerzanie wpływu na europejski rynek oraz infrastrukturę. Ten scenariusz może zatrzymać stanowcza postawa krajów tranzytowych Unii Europejskiej jak Polska i Słowacja. Minimalny konsensus powinien dotyczyć wyegzekwowania od Gazpromu przestrzegania prawa Unii Europejskiej, przy istniejących i nowych projektach oraz zwiększenie transparencji. To dlatego Warszawa i inne zainteresowane stolice wspierają plan Komisji na rzecz zwiększenia jej udziału w negocjacjach gazowych. Forma tego zaangażowania jest nadal negocjowana i tu także potrzebne są dalsze wysiłki, pomimo ofensywy czaru Gazpromu.