Wójcik/Jakóbik: Rosjanie nie mają pieniędzy na nowe gazociągi. Złożą hołd w Pekinie?

3 lutego 2015, 09:52 Energetyka
Siła Syberii
Gazociąg Siła Syberii. Grafika: Gazprom

KOMENTARZ

Teresa Wójcik, Wojciech Jakóbik

Redakcja BiznesAlert.pl

Gazprom będzie realizować inwestycję Siła Syberii bez udziału generalnego wykonawcy. Według gazety „Wiedomosti”, powołującej się na źródło zbliżone do Gazpromu, gazowy potentat  zmienia plan pracy i projekt Siła Syberii zostanie podzielony do realizacji na wiele małych odcinków, które będą realizować liczni mali wykonawcy. To nigdzie niespotykane rozwiązanie.

Natomiast do budowy Turkish Stream,  Gazprom zdecydował się – jak wnioskują media – na dwóch generalnych wykonawców. Są to firma SGM Arkadija Rotenberga oraz Strojtransgaz Giennadija Timczenki. Montaż rur ma zostać powierzony firmie Strojgazkonsulting, sprawdzonej przy budowie Nord Stream.

Jednakże Gazprom ma i tak istotne problemy z Siłą Syberii i z Turkish Stream. Sankcje uniemożliwiają import pewnych niezbędnych elementów do realizacji obu projektów. Stwarzają też trudności w dostępie do źródeł finansowania wykonawcom. Dla dużych obiektów potrzeba poważnych gwarancji bankowych a także kredytów, do których dostęp jest ograniczony, a często niemożliwy. Być może dlatego do realizacji projektu Siła Syberii Gazprom chce zaangażować małe firmy, jako wykonawców, gdyż łatwiej im będzie zdobyć kredyty i gwarancje.

Koszt budowy rury Siła Syberii (prawie 4 tys. km) szacuje się na 770 mld rubli. Pierwsze dostawy gazu do Chin zapowiedziane są na 2019 rok. Wicedyrektor Gazpromu Aleksander Miedwiediew przekonuje, że dostawy gazu do Państwa Środka ruszą zgodnie z planem. Nie wiadomo czy mówi w tym kontekście o Sile Syberii czy o Gazociągu Ałtaj, który miałby dostarczać gaz ze złóż zachodniosyberyjskich, które zapewniają surowiec klientom europejskim i w ten sposób zmniejszyć zależność Gazpromu od ich zamówień. To właśnie zachodni szlak został uznany za priorytet

Więcej o tym jak Gazprom zabija jeden projekt chiński drugim

Miedwiediew zaprzecza także jakoby obniżająca się cena ropy naftowej sprawiła, że cena gazu w kontrakcie z chińskim CNPC dodatkowo spadła, pomimo faktu, że wynegocjowany poziom był na granicy opłacalności i bliski cenom europejskim, a przez to nie gwarantował zwrotu inwestycji w infrastrukturę. Należy także wspomnieć, że pomimo początkowych deklaracji, Chińczycy nie zdecydowali się na opłacenie przedpłat za dostawy gazu, które miałyby dofinansować budowę rury z Rosji, dlatego Gazprom będzie finansował inwestycję sam.

W tym właśnie kontekście należy rozpatrywać decyzję chińskiej agencji ratingowej o przyznaniu rosyjskiej firmie najwyższego ratingu kredytowego.

Chińska agencja ratingowa Dagong Global przyznała rosyjskiemu Gazpromowi najwyższą ocenę (AAA) długoterminowej wiarygodności kredytowej w lokalnych i zagranicznych walutach. Kontrastuje ona z ocenami zachodnich agencji.

Przewodniczący Dagong Global, Guan Jianzhong ocenił, że ocena AAA pozwala Gazpromowi na wejście na parkiet w Hong Kongu. Podkreślił, że wiarygodność kredytowa rosyjskiej spółki jest oceniana jako stabilna na następny rok lub dwa. Jianzhong przekonuje, że dzięki niej Gazpromowi będzie łatwiej dokonać zapowiadanego „zwrotu do Azji” i zwiększy jego zyski w średnim oraz długim terminie.

Jednocześnie Chińczyk wyraził przekonanie, że kraje Unii Europejskiej nie wprowadzą sankcji wobec Gazpromu z tytułu agresji rosyjskiej na Ukrainie. Uważa, że sankcje wprowadzone dotąd nie zaszkodzą rosyjskiej firmie.

– Gazprom jest kluczowym dostawcą dla klientów europejskich. Chociaż kraje UE wprowadziły sankcje finansowe wobec Rosji, to ze względu na ich unilateralne interesy, nie podejmą żadnych działań przeciwko Gazpromowi – powiedział Jianzhong.

Ratingi agencji Dagong Global są uznawane przez chiński rząd. 24 grudnia 2014 roku agencja Moody’s obniżyła rating rezerw zagranicznej waluty dla Gazpromu do Baa2 z perspektywą negatywną.

Gazowy gigant z Rosji został zmuszony do cięcia inwestycji na 2015 rok. W oparciu o wyniki z 2014 roku program inwestycyjny na 2015 rok zakłada wydatki na sumę 840,35 mld rubli. Z tych środków ma opłacić między innymi studium opłacalności dla Gazociągu Ałtaj z Rosji do Chin. Priorytetem ma być zwiększenie wydobycia ze złóż jamalskich, budowa systemu gazowego w Jakucji (w tym projekt Siła Syberii), budowa rur Korytarza Południowego (South Stream lub inny projekt) oraz rozbudowa magazynów gazowych.

Chińczycy zachęcają więc Rosjan do inwestycji w infrastrukturę gazową do Państwa Środka. Być może liczą na to, że przedstawiciele Gazpromu znów odwiedzą Pekin i w ramach kow tow (rytualne hołd wobec cesarza chińskiego) poproszą o kredyt na niekorzystnych dla siebie warunkach. Wtedy Pekin zgodzi się na budowę rury, dzięki której dodatkowo zarobi na odsetkach i uzyska kolejną po Turkmenistanie alternatywę do dostaw LNG źródło gazu.

Tymczasem także podstawowe źródło dochodu spółki Aleksieja Millera powoli wysycha. Eksport Gazpromu do krajów „dalszej zagranicy” w styczniu 2015 r., według wstępnych danych, wyniósł 11,1 mld m3 gazu, powiedział agencji RIA Novosti rzecznik koncernu Siergiej Kuprijanow. Jednak zauważył, że dokładne dane zostaną przedstawione nieco później. Dla porównania – wg danych za ub.r. – rosyjski eksport gazu do tych krajów w styczniu 2014 r. osiągnął 14,748 mld m3. Oznacza to, że spadek eksportu styczeń do stycznia do tych odbiorców wynosi 24,7 proc. Kuprijanow nie poinformował ile w styczniu b.r. Gazprom dostarczył surowca do krajów WNP. W ub. r. eksport ten wyniósł około 5,486 mld m3.

Według danych Gazpromu opublikowanych na oficjalnym portalu przychody rosyjskiego koncernu z eksportu gazu w okresie od stycznia do listopada 2014 spadły rok do roku o 15,7 proc. To znaczy, że przychód potentata za ten okres był mniejszy o 50,679 mld dol. Nie ma jeszcze pełnego i ostatecznego raportu o wynikach finansowych za cały 2014 r., ale wstępne dane mówią, że wolumen gazu eksportowanego z Rosji w 2014 roku zmniejszył się o 6,7 proc., czyli o ok. 183,3 mld. m3. Według informacji rosyjskiej Federalnej Służby Celnej, eksport gazu z Rosji był w 2014 r. najniższy od 10 lat.