Jakóbik: Tania ropa gasi rewolucję łupkową w Rosji a nie w USA

23 października 2014, 10:15 Energetyka
Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Pomimo funkcjonujących już w obiegu opinii o tym, że spadki ceny ropy naftowej zakończą rewolucję łupkową w USA, a wcale nie zaszkodzą rosyjskiemu budżetowi jest dokładnie odwrotnie.

Z analizy IHS wynika, że nawet jeśli cena baryłki ropy naftowej spadnie do 57 dolarów, amerykański przemysł naftowy nadal będzie wydobywał ropę łupkową. Wcześniej minister energetyki Rosji Aleksander Nowak przekonywał, że jeśli jej cena spadnie poniżej 80 dolarów, takie wydobycie będzie nieopłacalne. Firmy naftowe z USA mogą reagować obniżaniem kosztów wydobycia poprzez optymalizację logistyki i układy z dostawcami. Zwiększają one stale wydajność produkcji, co potwierdza amerykańska Energy Information Administration. Wydobycie ropy naftowej w UA wzrosło do poziomu 8,5 mln baryłek dziennie. To poziom najwyższy od 1986 roku. Eksport surowca poza USA rozwija się. Na koniec września Conoco Phillips wysłało pierwszy tankowiec z Alaski do Korei Północnej.

Obniżka cen ropy naftowej uderza głównie w rosyjską gospodarkę. Według Sbierbanku spadek cen surowca do 80 dolarów za baryłkę może kosztować Rosję nawet 2 procent produktu krajowego brutto. Budżet rosyjski zanotuje deficyt, jeśli cena ropy naftowej będzie niższa niż 104 dolary za baryłkę. Rosja wydała około 6 mld dolarów na rzecz obniżenia ceny rubla, która równoważy straty spowodowane taniejącą ropą. Forbes publikuje ważną infografikę, w której pokazuje zależność rosyjskiego budżetu od ceny ropy naftowej.

 

Zależność budżetu rosyjskiego od cen ropy naftowej. Źródło: Forbes

Zależność budżetu rosyjskiego od cen ropy naftowej. Źródło: Forbes

Nie tylko cena ropy naftowej szkodzi rosyjskim firmom. Uderzają w nie także sankcje zachodnie. Kreml zaklina wciąż rzeczywistość. Jak podajemy w dzisiejszym przeglądzie: rosyjski minister energetyki Aleksander Nowak jest przekonany, że wycofanie się korporacji Exxon Mobil ze wspólnych poszukiwań ropy z Rosnieftem na arktycznych obszarach morskich nie zaszkodzi realizacji programu rosyjskiego koncernu. Wspólne poszukiwania i eksploracja złóż ropy na Morzu Karskim z amerykańskim koncernem to był tylko mały fragment rosyjskiego naftowego programu arktycznego zapewnił wczoraj dziennikarzy obserwujących konferencję energetyczną w Moskwie minister Nowak. Podkreślił też, że sankcje Zachodu, zarówno blokujące Rosji dostęp do rynków kapitałowych jak i do specjalnych technologii „nie będą mieć żadnego wpływu na szeroką eksploatację bogatych podmorskich złóż ropy w rosyjskiej Arktyce”.

Spółki zachodnie wraz z Rosjanami podejmują próby ominięcia sankcji poprzez współpracę za pośrednictwem spółek-córek. Taki manewr może zostać jednak zablokowany jedną decyzją Departamentu Stanu USA o dodaniu ich na listę firm objętych sankcjami, a zatem nie gwarantuje utrzymania prac w Arktyce i Syberii.

Jakóbik: Kolejny pomysł Rosjan na ominięcie sankcji Zachodu

W opublikowanych planach inwestycji na nadchodzący rok rosyjski Gazprom zwiększył planowane wydatki o 5,35 mld dolarów ze względu na rosnące koszty projektów infrastrukturalnych – gazociągów South Stream i Siła Syberii. Rosjanie mają ograniczony dostęp do zachodniego kapitału po wprowadzeniu zachodnich sankcji przeciwko ich bankom. Agencja Moody’s utrzymała rating Gazpromu Baa1 oraz Baa2 dla Gazprom Nieftu. Perspektywy tych ocen pozostają negatywne ze względu na problemy kredytowe Rosjan. Mimo to, według agencji, Gazprom będzie sobie radził dzięki największym rezerwom gazu ziemnego na świecie oraz wsparciu Kremla. Z nieoficjalnych zapowiedzi brukselskich urzędników wynika, że jeśli gigant gazowy zdecyduje się na zatrzymanie dostaw gazu ziemnego do europejskich klientów, zostanie dopisany do firm objętych sankcjami, a wtedy za Rosnieftem i Novatekiem ustawi się w kolejce po dofinansowanie z Kremla, które odbędzie się kosztem budżetu nadwyrężonego niskimi cenami ropy.

Wójcik: Emeryci na ratunek rosyjskim firmom energetycznym

Rewolucja łupkowa trwa i zmienia rynek węglowodorów na świecie. Równolegle do niej prowadzona jest wojna informacyjna, która ma przekonać świat, że status quo nie zostanie naruszone. Fakty świadczą jednak przeciwko tej tezie.