Jakóbik: Wojna informacyjna przeciwko polskiemu gazoportowi

4 marca 2015, 09:26 Energetyka
lng (2)
Budowa polskiego gazoportu

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Raport Najwyższej Izby Kontroli na temat polskiego gazoportu pokazuje patologię w relacjach wykonawcy włoskiego z polskim inwestorem. Saipem próbował szantażować Polaków, którzy szli na ustępstwa, aby uratować budowę. Trwa także seria ataków medialnych na inwestycję, która również może mieć źródło za granicą – wschodnią.

Dlaczego raport NIK nie zaskoczył ekspertów? Ponieważ od dawna docierały do nas przecieki na temat problemów inwestycji. Ich źródłem był często włoski Saipem, który chciał za ich pomocą poprawić swą pozycję negocjacyjną w relacjach z Polskim LNG, czyli polską spółką odpowiedzialną za inwestycję. Obecne wrzutki na temat rzekomej bezużyteczności gazoportu pojawiające się w różnych punktach medialnej mapy Polski to również element tej gry. Włosi wiedzą, że PLNG będzie rozliczane z terminu realizacji przedsięwzięcia. Jednak swoimi przeciekami szkodzą wizerunkowi obiektu, który będzie źrenicą polskiego sektora gazowego przez dziesięciolecia.

Należy w tym kontekście, przypomnieć ostatnie zatrzymania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w związku z zainteresowaniem rosyjskiego wywiadu polskim gazoportem. Zatrzymany przez kontrwywiad prawnik działał w celu promocji treści krytycznych wobec inwestycji. Tymczasem do mediów trafiają kolejne przecieki.

– Wbrew deklaracjom rządu terminal LNG w Świnoujściu nie zostanie uruchomiony w tym roku – twierdzi Agencja Informacyjna Polska Press. Według niej na przeszkodzie staną błędy popełnione podczas budowy jednego ze zbiorników.

Według relacji AIP w trakcie betonowania jednego ze zbiorników na gaz skroplony zabrakło betonu, co spowodowało konieczność przerwania prac na kilkanaście godzin. Kiedy je wznowiono wcześniej wylany beton już związał i efekcie ściany zbiornika na wysokości około 12-13 metrów nie są szczelne.

Jak podaje AIP to nie jedyny problem. Według Agencji spore wątpliwości budzą też zmiany w projekcie falochronu osłonowego i fakt, że w trakcie jego budowy nie zastosowano odpowiednich materiałów.

W ocenie AIP w tym stanie gazoport jest bezużyteczny i zagraża bezpieczeństwu.

Stawiam jednak tezę, że terminal LNG w Świnoujściu jest kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego Polski a dezawuowanie jego roli w dywersyfikacji dostaw leży w interesie tradycyjnego dostawcy tego surowca. O rysach na ścianach gazoportu informował Głos Szczeciński jeszcze w grudniu 2011 roku. Wtedy te doniesienia zostały zdementowane przez Polskie LNG i dozór techniczny. W zeszłym roku obiekt przeszedł pomyślnie próby wodne.

Udało mi się ustalić, że autor informacji dla AIP Zenon Nowak, to kandydat na prezydenta RP, założyciel partii Dzielny Tata. Być może odpowiednie organy ustalą, co jest motywem działania tego obywatela. – Nie jestem przypadkową osobą. Startowałem do Sejmu z list Solidarnej Polski, przyglądałem się pracy posłów z bliska i mam szeroką wiedzę na wiele tematów – reklamował się w Polska The Times w styczniu nasz polski Edward Snowden. Zachęcam do zgłębienia sprawy.

Jeżeli w powyższej wrzutce jest jednak coś na rzeczy, konsekwencje należy wyciągnąć wobec głównego wykonawcy, który według informacji PLNG bierze pełną odpowiedzialność za realizację budowy zgodnie z wymogami i harmonogramem. Raport NIK złamał już barierę niejawności a spór PLNG-Saipem trafił do mediów. Należy ten fakt wykorzystać.

Włosi domagają się większych pieniędzy za to, że zrealizują inwestycję na czas. Chociaż wciąż trwają negocjacje, które mają uratować współpracę, to Polacy zbyt miękko podchodzili do relacji z włoskim wykonawcą, który stosuje nieczyste zagrania, śląc wrzutki do mediów. Być może zajmują się tym procederem nie tylko ci obcokrajowcy. Mogą w ten sposób zaszkodzić prowadzonym już rozmowom na temat innych niż katarskie dostaw do Świnoujścia. Podobną rolę mogą odgrywać alarmy bombowe w litewskiej Kłajpedzie, które nie zablokowały jednak podpisów pod dwoma memorandami na dostawy LNG z USA dla Litgasu z Texas LNG oraz Cheniere Energy.

Rosjanami powinna dalej zajmować się ABW a Włochami inwestor. Niekorzystnym ruchem była wymiana kierownictwa Transportowego Dozoru Technicznego w czasie, gdy stawiało ono twarde warunki Włochom. Traktują oni polski rynek paternalistycznie, oczekując od skarbu państwa cichej wypłaty środków w zamian za dokończenie prac. Dlatego apel NIK o twarde stanowisko jest uzasadniony. Niewykluczone, że do Rzymu powinni po raz kolejny udać się przedstawiciele rządu.

Inwestor ma także w dyspozycji narzędzia egzekwowania realizacji projektów przez wykonawcę. Jest on rozliczany z realizacji inwestycji na zasadzie kamieni milowych czyli poszczególnych fragmentów budowy. W wypadku niewywiązania się z terminu lub poziomu jakości Polskie LNG może naliczyć karę, przed czym wstrzymywało się dotąd w oczekiwaniu, że Włosi nie zejdą z placu. Jest to jednak rozwiązanie ostateczne, po które należy sięgnąć gdy nie będzie innego wyjścia.

Jeżeli na gazoporcie dojdzie do strajku włoskiego, być może należałoby rozważyć zmianę inwestora. Obiekt mógłby teoretycznie zostać dokończony przez koreański KOGAS lub innego giganta, który prezentowałby lepszą postawę w relacjach ze skarbem państwa. Polacy nie mogą sobie pozwolić na recydywę patologii znanych z budowy autostrady przez chiński Covec. Następny w kolejce jest projekt polskiej elektrowni jądrowej, gdzie wystąpiły już problemy z WorleyParsons, które opóźniły prace. Czy dojdzie tam do powtórki scenariusza znanego ze Świnoujścia?

To jak poradzą sobie z inwestorem włoskim przy gazoporcie, będzie rzutowało na kolejne planowane megaprojekty infrastrukturalne. Nie można pozwolić na szantaż państwa przez wykonawcę, który ma duży udział na rynku i wydaje mu się, że przyjechał niemal elektryfikować stepy. Natomiast gdy terminal LNG staje się ofiarą wojny informacyjnej, to jedynym mechanizmem obronnym w państwie demokratycznym będzie zakulisowa praca kontrwywiadu oraz odpowiedzialne podejście mediów do materiałów przekazywanych im przez różne źródła.

NIK słusznie punktuje błędy. Należy z nich jednak wyciągać prawidłowe wnioski.