Zajdler: Komisja zbada, czy Katar nie stosował klauzul destynacji

25 czerwca 2018, 07:31 Energetyka
Trinity Arrow LNG
Trinity Arrow / fot. Wikimedia Commons

Komisja Europejska wszczęła formalne postępowanie wyjaśniające, czy umowy na dostawy między przedsiębiorstwami Qatar Petroleum, eksportującymi skroplony gaz ziemny (LNG) i importerami europejskimi utrudniały swobodny przepływ gazu na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Stanowiłoby to naruszenie unijnych przepisów antymonopolistycznych. – Komisja Europejska zwraca uwagę na klauzulę destynacji i w konsekwencji fragmentaryzację gazowego rynku w Europie – mówi dr Robert Zajdler, ekspert ds. rynku energetycznego Instytutu Sobieskiego.

Pozycja Kataru

Qatar Petroleum jest największym eksporterem LNG na świecie, kontrolując kilka firm produkujących i eksportujących LNG do Europy. Komisja będzie badać, czy długoterminowe umowy Qatar Petroleum (zwykle 20 lub 25 lat) na dostawę LNG zawierają bezpośrednie lub pośrednie ograniczenia terytorialne.

W szczególności niektóre klauzule zawarte w tych umowach wydają się, bezpośrednio lub pośrednio, ograniczać swobodę importerów EOG w sprzedaży LNG w alternatywnych miejscach na terytorium EOG. Na przykład niektóre klauzule umowne uniemożliwiają przekierowanie ładunków do innego miejsca przeznaczenia lub ograniczają przekierowanie wolumenów.

Klauzule destynacji pod lupą Komisji 

– Budowa kontraktów na dostawy LNG opierają się na wzorach, a tych jest kilka. Jak wynika z komunikatu Komisji, w umowach na dostawy LNG mogą być klauzule destynacji. Jeżeli dana dostawa LNG dopływa do wskazanego gazoportu i okazuje się, że ta dostawa w tej destynacji nie jest akurat potrzebna, to klauzula uniemożliwia przekierowanie dostaw do innej destynacji. Jest to to podobny mechanizm, jak w przypadku gazu sieciowego, gdzie kilka lat temu chodziło o klauzule destynacji w naszych umowach gazowych w Gazpromem – wyjaśnia Robert Zajdler. Chodziło wówczas o brak możliwości odsprzedaży tego gazu na inne rynki, tam gdzie był on potrzebny. – Komisja Europejska zwraca uwagę na klauzulę destynacji i w konsekwencji fragmentację rynku europejskiego. Przekładać się to może na brak spodziewanej elastyczności. Regulacje UE mówią, że towar można wprowadzić na rynek, a on powinien swobodnie po nim przepływać – dodaje ekspert.

Po Gazpromie czas na Qatar Petroleum 

Tym, co mogło skłonić Komisję do zajęcia się tą sprawą jest rozstrzygnięcie postępowania w związku z praktykami monopolistycznymi. – Komisja zgodziła na wiążące zobowiązania. Zakończono sprawdzanie jednego dostawcy jakim był Gazprom, dlatego też Komisja mogła stwierdzić, że zajmie się kolejnym. Drugą kwestią, która skłoniła Komisję do zbadania kwestii był być może wzrost cen surowca w pierwszym kwartale tego roku. Istniało wcześniej przeświadczenie, że kiedy LNG byłby potrzebny można będzie go zawsze nabyć i wyrównać bilans, okazało się że być może zabrakło tej elastyczności i takich ilości jakie się wstępnie spodziewano. Na wzrost cen złożyło się kilka czynników, jak ograniczenie wydobycia w Holandii, czy rosnące zapotrzebowanie. Okres ten pokazał więc mankamenty funkcjonowania tego rynku – mówił portalowi BiznesAlert.pl Robert Zajdler.

Zdaniem dr Roberta Zajdlera postępowanie w związku z dostawami LNG z Kataru może potrwać krócej, aniżeli to przeciwko Gazpromowi. – Postępowanie to ma jednak innych charakter. Klauzule destynacji są, albo ich nie ma. W przypadku Gazpromu badanie było znacznie szersze, dotyczące szerszego ujęcia rynku. Analizy były bardziej pogłębione. W przykładu Qatar Petroleum sprawdzane będzie tylko, czy występuje klauzula o zakazaniu reeksportu, chyba że analiza umów wykaże inne nieprawidłowości z punktu widzenia prawa UE. Analizowane są także skutki przepływu LNG na rynku. Procedura badania nie jest długa. Ilość dostawców oraz wolumen jest wciąż ograniczony. To kolejny argument przemawiający za tym, że nie będzie to raczej długie postępowanie – podsumował swą wypowiedź dr Zajdler.