font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 21 października, 2019 godz. 7:30   

Jakóbik: Tak przegrać jak Gazprom na Ukrainie to jak wygrać

fot. Naftogaz  Ukraina Zawór gazowy. Fot. Naftogaz

Rekordowe zapasy w europejskich magazynach gazu pozwolą przedłużyć rozmowy o przyszłości dostaw gazu przez Ukrainę. Być może do czasu ich zakończenia będzie gotowy sporny gazociąg Nord Stream 2 i o to chodzi Rosjanom – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ciąg dalszy negocjacji gazowych

Zbliżają się kolejne rozmowy gazowe KE-Ukraina-Rosja, a Gazprom i Naftogaz targują się w mediach w sprawie przyszłości dostaw gazu przez terytorium ukraińskie. Angela Merkel rozmawia na ten temat z Władimirem Putinem.

Cena gazu oferowanego Ukrainie może być zdaniem Gazpromu o 20 procent niższa po przedłużeniu obecnego kontraktu przesyłowego. Naftogaz odpiera, że będzie to możliwe także po dostosowaniu pracy rosyjskiego giganta do regulacji europejskich w nowej umowie. Prezes Gazpromu Aleksiej Miller ocenił, że przedłużenie obecnej umowy kwestionowanej przez Ukraińców to „jedyny sposób” na utrzymanie dostaw gazu przez terytorium ukraińskie, bo Kijów „ma jeszcze długą drogę przed ukończeniem tego procesu (wdrożenia unijnego trzeciego pakietu energetycznego – przyp. TASS). – Jeśli Ukraina nie stworzy niezależnego operatora gazociągów i niezależnego regulatora do pierwszego stycznia 2020 oku jedynym wyjściem będzie przedłużenie obecnego kontraktu z uwzględnieniem nowych warunków rynkowych – powiedział prezes Gazpromu.

Gazprom oczekuje również zakończenia ugodą wszelkich sporów sądowych z Naftogazem, z których wszystkie przegrał w trybunale arbitrażowym. Domaga się też zrzeczenia roszczeń przez Ukraińców. – Proponujemy opcję zerową, która zatrzyma wszelkie postępowania – mówił Miller. Naftogaz odpowiedział już za pośrednictwem dyrektora komercyjnego Jurija Witrenki na Facebooku, że jego firma będzie dalej oczekiwać rekompensaty za przerwanie kontraktu przesyłowego i pierwszego listopada wyśle żądania opiewające na 11 mld dolarów.

28 października mają się odbyć kolejne rozmowy procesu trójstronnego z udziałem Komisji Europejskiej, Ukrainy i Rosji na temat warunków dostaw gazu przez terytorium ukraińskie po 2019 roku, kiedy skończy się kontrakt przesyłowy. Temat padł w rozmowie telefonicznej kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Rosji Władimira Putina. Merkel apelowała o jak najszybsze zwołanie rozmów tzw. normandzkiej czwórki (Francja, Niemcy, Ukraina, Rosja). Wcześniej Rosjanie odmówili dyskusji w tym formacie na temat okupacji Krymu.

Przeciąganie rozmów pod Nord Stream 2

W komunikatach medialnych na temat procesu trójstronnego zniknął temat gazociągu Nord Stream 2, którego budowa na wodach szwedzkich kończy się. Czas na odcinek duński, którego przyszłość zależy od decyzji Kopenhagi. Jeżeli da zielone światło odcinkowi na wodach terytorialnych, według Gazpromu budowa tego odcinka potrwa kilka tygodni i pozwoli zakończyć konstrukcję gazociągu z Rosji do Niemiec do końca roku. Nie oznacza to gotowości do dostaw na czas, czyli z końcem 2019 roku, ale pozwoliłoby je rozpocząć na przykład późną zimą lub wiosną 2020 roku.

Do tego czasu może obowiązywać porozumienie tymczasowe wynegocjowane w procesie trójstronnym albo przedłużony kontrakt obowiązujący obecnie. Wszystko zależy od tempa zmian nad Dnieprem. Pewne jest, że nie ma możliwości utrzymania obecnego stanu gry w 2020 roku, bo zmienił się podmiot prawny ukraińskiej umowy przesyłowej i jest nim (jeszcze niegotowy) operator gazociągów przesyłowych MGU. Jeżeli jednak porozumienie tymczasowe pozwoli ukończyć Nord Stream 2 przed podpisaniem nowego układu, będzie on negocjowany w warunkach poprawionej pozycji Rosjan i prawdopodobnie o to chodzi Gazpromowi przedłużającemu negocjacje.

Niezależnie od rozwoju sytuacji organizacja zrzeszająca europejskich operatorów gazociągów ENSTO-G przewiduje w raporcie, że Europa będzie w stanie wyjść obronną ręką z ewentualnego kryzysu gazowego. Symulacja sytuacji w zimie 2019/2020 opublikowana w październiku sugeruje, że nawet w najgorszym scenariuszu może dojść do ograniczenia dostaw do Serbii, Rumunii, Bułgarii i Grecji, które jednak będą mogły skorzystać z dostaw z innych rynków. Ryzyko ograniczenia poboru gazu w Grecji wynosi w takim scenariuszu tylko 3 procent i to w razie pojawienia się mrozów jak „Bestia ze Wschodu”, która windowała ceny gazu zimą 2018 roku. Powodem tak komfortowej sytuacji są rekordowe zapasy w magazynach gazu w Europie wynikające z niskiej ceny surowca latem, korzystnych ofert LNG i przewidywań spółek europejskich szykujących się na problemy z dostawami gazu przez Ukrainę tej zimy.

Przegrać jak Gazprom na Ukrainie

Oznacza to, że w procesie trójstronnym będzie się spieszyć Komisji Europejskiej pragnącej wprowadzenia regulacji antymonopolowych do umowy przesyłowej Ukraina-Rosja, oraz Ukrainie pragnącej podpisać umowę z Rosjanami na warunkach europejskich. Natomiast Rosjanie będą przeciągać dalej negocjacje, bo mają szansę wyjść z trudnej sytuacji opóźnienia Nord Stream 2 i niekorzystnych wyroków arbitrażowych. To dlatego domagają się przedłużenia obecnego kontraktu oraz porzucenia roszczeń przez Ukraińców. Tylko presja Zachodu może wesprzeć Ukrainę na drodze bolesnych reform. Nie jest jednak pewne, czy wyraża się ono w rutynowym telefonie Merkel do Putina towarzyszącemu kolejnemu etapowi rozmów. Następna runda nastąpi 28 października.

Wyścig Ukrainy i Nord Stream 2 z czasem po rozmowach gazowych