Woźniak: Nic nie wskazuje na to, abyśmy mieli kontynuować kontrakt jamalski

19 marca 2019, 08:45 Energetyka
Maciej Woźniak
Maciej Woźniak / fot. PGNiG

Maciej Woźniak, wiceprezes PGNiG ds. handlowych, wystąpił w Radio Wnet i potwierdził, że jego spółka nie planuje przedłużać kontraktu jamalskiego.

– Jeszcze trzy lata temu prawie sto procent gazu sprowadzanego do Polski pochodziło z Rosji. W zeszłym roku 20 procent stanowił już LNG – wyliczał Woźniak. – Pod koniec 2018 roku zrobiliśmy hat trick i podpisaliśmy umowy z trzema amerykańskimi partnerami na dostawy gazu skroplonego z USA – przypomniał gość radia. – W momencie, kiedy będzie wygasał kontrakt rosyjski w 2022 roku, będziemy gotowi do przyjmowania dostaw ze Stanów Zjednoczonych, bo te trzy kontrakty łącznie dają mniej więcej tyle, albo nawet więcej niż teraz importujemy z Rosji.

Menadżer powiedział, że amerykańskie statki będą przypływać na dwóch zasadach. Pierwsza to Delivery ex Ship z odpowiedzialnością po stronie dostawcy, a druga – Free on Board – która pozwoli PGNiG zdecydować o kierunku dostaw. – Mało osób w Polsce rozumie ten rynek. Mamy w Polsce wielu ekspertów którzy różne rzeczy o tym piszą.

– Dostawy amerykańskiego gazu i formuły cenowe, na jakich je zawarliśmy gwarantują nam na chwilę obecną, ale także w przyszłości, że będą 20-30 procent tańsze od obecnej oferty Gazpromu dla Polski – powiedział Woźniak. – Proszę pamiętać, że ceny w kontraktach wynikają z pewnego wzoru matematycznego. Ten rosyjski wzór zawiera w sobie odniesienia do ceny ropy naftowej. To bardzo staromodny jak na Europę mechanizm handlu gazem. Europa odeszła do odniesienia do giełdy, tak zwanych benchmarków gazowych. U nas jest to dalej odniesienie do ropy i cena jest naprawdę wysoka.

– Nowe ceny będą niższe od obecnego kontraktu, bo on jest bardzo drogi – ocenił Woźniak. – Terminal należący do Polskiego LNG pobiera za nas opłatę za regazyfikacji. Nie mogę ujawnić ceny bo to tajemnica handlowa – mówił. Jego zdaniem dostawy jamalskie z Rosji są droższe nawet po zsumowaniu kosztów dostawy i skraplania LNG do Polski.

– Kontrakt kończy się w 2022 roku, a my ogłosimy czy go kontynuujemy w tym roku. Nic nie wskazuje na to, abyśmy mieli go kontynuować – powiedział menadżer. – Postawa strony rosyjskiej jest jasna. Od ponad czterech lat w trybunale arbitrażowym w Sztokholmie spieramy się z Gazpromem o to jak mocno powinny być obniżone ceny w stosunku do rynku europejskiego. Jeżeli nawet w takim kontrakcie mamy spór trwający cztery lata, to mamy przesłanki o tym, jak strona rosyjska będzie się zachowywała dalej. Nic nie wskazuje na to, by zaoferowała ceny rynkowe. Robimy wszystko, aby sprowadzać gaz po 2023 roku głównie z Zachodu, bo tam rozmowa jest rynkowa a nie polityczna – podsumował.

– To nie będzie jeden dostawca z Zachodu. Będą nasze złoża w Norwegii, zakupy w Norwegii, dostawy z giełd europejskich i LNG plus wydobycie własne. To będzie dużo lepsza sytuacja i bardzo bezpieczna w porównaniu z sytuacją, kiedy mieliśmy tylko wydobycie i gaz rosyjski – zapewnił Maciej Woźniak.

Jakóbik: Dlaczego nie warto przedłużać kontraktu jamalskiego (FELIETON)