Meres: Rozwód Polski z węglem jest coraz bliżej. Przypadek Imielina

19 listopada 2020, 07:30 Energetyka
Anna Meres
Anna Meres. Fot. Greenpeace Polska, Paweł Pacholak

Jeśli ktoś miał jeszcze złudzenia, że w Polsce można bez sprzeciwu społeczeństwa otwierać nowe kopalnie, to legły one właśnie w gruzach. Planowana w śląskim Imielinie nowa kopalnia węgla kamiennego najprawdopodobniej nie powstanie. Ważną batalię przeciwko temu projektowi wygrali właśnie mieszkańcy Śląska, wspierani przez organizacje ekologiczne.  Jak długo rząd będzie jeszcze udawał, że Polska węglem stoi? – zastanawia się Anna Meres z Greenpeace Polska.

Kilka dni temu Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ) uchyliła w całości wydaną w pierwszej instancji decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla eksploatacji węgla kamiennego ze złoża Imielin-Północ i skierowała sprawę do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji. To dobra wiadomość dla mieszkańców 9-tysięcznego Imielina, którzy od dwóch lat głośno sprzeciwiają się planom budowy kolejnej kopalni węgla kamiennego w regionie. Mieszkańcy skupieni wokół inicjatyw Zielony Imielin, Nasz Imielin i Granice Natury są wspierani w tej walce przez organizacje pozarządowe: Greenpeace Polska i Frank Bold.

Wybiórczy raport inwestora

Głównym zarzutem GDOŚ wobec wydanej w niższej instancji decyzji jest to, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Katowicach nie przeprowadziła wystarczająco szczegółowego postępowania wyjaśniającego, w związku z istniejącymi znaczącymi wątpliwościami dotyczącymi budowy kopalni Imielin-Północ i jej oddziaływania na środowisko. Zdaniem Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska decyzja w pierwszej instancji została wydana wyłącznie w oparciu na dowodach wnioskodawcy, tj. spółki Polska Grupa Górnicza i wskazuje, że raport oceny oddziaływania na środowisko przedstawiony przez spółkę jest pełen braków formalnych i merytorycznych. W związku z tym powinien zostać opracowany od nowa. GDOŚ wskazała m.in. że potencjalne oddziaływania kopalni nie kończy się na granicy obszaru górniczego. W oczywisty sposób jej wpływ może sięgać dużo dalej poprzez szkodliwe dla zdrowia emisje gazów i pyłów oraz oddziaływanie akustyczne. W przypadku Imielina-Północ inwestycja może także zagrozić podziemnemu zbiornikowi wody pitnej Dziećkowice, który zaopatruje konurbację śląsko-dąbrowską w wodę pitną. GDOŚ podkreśliła też, że wybrana metoda eksploatacji “na zawał” może spowodować na tyle znaczące zmiany na powierzchni, że część terenów nie będzie się nadawała pod zabudowę Mieszkańcy Imielina wielokrotnie alarmowali,  że ich domy zostały zbudowane bez zabezpieczeń na skalę oddziaływań planowanej eksploatacji górniczej.

Idzie nowe

Decyzja GDOŚ nie tylko daje nadzieję innym społecznościom lokalnym, które starają się zatrzymać ekspansję projektów węglowych, ale także pozytywnie zaskakuje. Instytucja państwowa mająca na celu ochronę środowiska faktycznie stanęła na jego straży i podkreśla, że organ administracji publicznej jest zobligowany do zgromadzenia całego materiału dowodowego koniecznego do ustalenia stanu faktycznego oraz prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy. Społeczności takich jak mieszkańcy Imielina jest w Polsce dużo więcej: np. mieszkańcy Rybnika, sprzeciwiają się budowie kopalni węgla kamiennego Paruszowiec, mieszkańcy Polesia protestują przeciwko planom dalszej eksploatacji węgla kamiennego w Lubelskim Zagłębiu Węglowym, gdzie poważne szkody środowiskowe wyrządziła już Bogdanka, a kolejna spółka – australijska Balamara, ubiega się obecnie o zatwierdzenie dokumentacji geologicznej dla wydobycia węgla w otulinie Poleskiego Parku Narodowego.

Polacy chcą nowej energetyki

Jak widać rozwód Polski z węglem zbliża się wielkimi krokami. Pomimo braku ambitnej polityki, realizującej prawdziwą (a nie wyłącznie w postaci dobrze brzmiącego hasła) sprawiedliwą transformację regionów górniczych, zmiana już zachodzi. Widać wyraźnie, że przyzwolenie społeczne dla węgla się w Polsce kończy. Badania opinii publicznej pokazują, że Polacy chcą dynamicznych zmian w energetyce. Chcą, by rząd zdecydowanie postawił na nowe technologie, które będą bezpieczne i zdrowe. Badania Kantar Public z 2018 roku wskazują, że aż 76% Polek i Polaków popiera postulat odejścia przez Polskę od węgla do 2030 roku – czyli postulat wynikający z analiz eksperckich, analizujących ścieżkę konieczną do zatrzymania wzrostu globalnej temperatury na 1,5 stopnia Celsjusza.

Co w tej sytuacji robi rząd? Niewiele. Analiza Forum Energii sprzed kilku tygodni pokazuje, że już w perspektywie najbliższych 10 lat aż 43 procent energii elektrycznej może być w Polsce produkowana z odnawialnych źródeł energii. Przy czym jest to – jak wskazują analitycy – założenie konserwatywne, możliwości techniczne rozwoju OZE w Polsce są dużo większe. Tylko rząd musi chcieć z nich skorzystać. Tymczasem, technologie z największym potencjałem rozwoju i zastąpienia luki po węglu, czyli energetyka wiatrowa na lądzie i na morzu – mają zaciągnięty hamulec. Branża czeka w blokach na odpowiednie regulacje, by móc ruszyć z budowami. Niestety brakuje tutaj jakiekolwiek poczucia pilności legislacyjnej – tak charakterystycznego dla rządów Prawa i Sprawiedliwości w wielu innych obszarach.

Światowe trendy w energetyce są nieubłagane dla polskiego węgla. Wydobywany u nas setki metrów pod ziemią surowiec nie stanie się już ani tańszy, ani bardziej ekologiczny. Udawanie, że tych trendów nie ma jest zwykłym oszukiwaniem ludzi. Przede wszystkim społeczności górniczych, dla których to rząd powinien stworzyć realną alternatywę gospodarczą, pomóc im wymyślić się na nowo. Publicznie dostępne plany zakładają, że ogromna większość z polskich elektrowni węglowych zamknie się do 2035 roku. W tym kontekście szeroko popierany społecznie postulat Polski bez węgla 2030 nie jest tak odległą perspektywą.