Krakowska: TTIP. Co dalej z ekonomicznym NATO?

16 stycznia 2017, 07:30 Bezpieczeństwo
TTIP
Protesty przeciwko TTIP. Fot. Flickr.com

Po wygranej Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich niektórzy komentatorzy zaczęli przepowiadać koniec TTIP. Niemniej jednak wiele spraw związanych z bezpieczeństwem Unii, np. postęp w pracach nad CETA mogą wskazywać na to, że Unia Europejska będzie nadal wdrażała swoją polityczno- gospodarczą agendę, bez względu na czynniki zewnętrzne, choćby wybory w USA. TTIP nie umrze – pisze Małgorzata Krakowska, redaktor BiznesAlert.pl i ekspert ds. prawa międzynarodowego.

TTIP a bezpieczeństwo

O drugim życiu TTIP mogą świadczyć nie tylko decyzja Parlamentu Europejskiego oraz niemieckiego sądu, które 12 stycznia dały zielone światło dla dalszych prac nad CETA (Kompleksowa Umowa Handlowa pomiędzy Kanadą a Unią Europejską) ale również coraz częściej pojawiające się głosy (szczególnie ze strony Niemiec) wzywające do integracji państw członkowskich w dziedzinie wspólnej polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa.

Wskazuje na to chociażby ostatnie wezwanie niemieckiego rządu o utworzenie wspólnej armii czy też francusko- niemiecki pomysł z czerwca 2016 dążący do utworzenia wspólnej polityki obronnej. W tym kontekście również TTIP jest bardzo związany z bezpieczeństwem regionalnym i na ratyfikowaniu umowy powinno wszystkim zależeć. Dlaczego TTIP jest związany z bezpieczeństwem regionalnym?

Ekonomiczne NATO

Kiedy w 2014 roku Rosjanie nielegalnie dokonali aneksji Krymu, znaczenie TTIP dla UE i USA wzrosło. Miał bowiem za zadanie wzmocnić jeszcze bardziej więzi transatlantyckie pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi. Nazywany przez niektórych ekspertów ekonomicznym NATO, TTIP stał się ważny z punktu widzenia polityki międzynarodowej.

Stąd zapewne szczególne zainteresowanie neutralizowaniem TTIP ze strony Rosji oraz Chin, które w silnym “skoligaceniu się” Unii Europejskiej z USA widziały naturalnie zagrożenie swoich interesów. Wbrew obiegowej opinii jakoby TTIP był koniem trojańskim dla UE, TTIP mógł raczej uratować Unię przed dalszym kryzysem. Tymczasem protesty podjudzane przez grupy reprezentujące interes Kremla czy Pekinu oraz wewnętrzne podziały w UE doprowadziły do załamania się negocjacji.

Rosyjska gra

Media i grupy lobbystyczne zasiały strach i nieufność do TTIP, szczególnie w Niemczech. Wystarczy przeczytać materiały grup lobbujących przeciw umowie handlowej lub obejrzeć materiały telewizyjne wyprodukowane np. przez kanał Russia Today Deutsch czy CCTV aby zauważyć, że głoszone tezy pokrywają się ze sobą.Tymczasem warto wspomnieć, że tak potępiane amerykańskie standardy sanitarne są często na takim samym, a czasami nawet wyższym poziomie niż te unijne. Informacja, która dotyczyła niebezpieczeństwa związanego ze spożywaniem chlorowanych kurczaków czy produktów zawierających GMO była bardzo przejaskrawiona.

Po pierwsze, GMO jest dozwolone w niektórych krajach UE, a po drugie informacja o zgubnym wpływie n zdrowie po  spożyciu chlorowanego kurczaka był typowym fake newsem, za nadto wyolbrzymianym przez niektóre media. Ta fobia wobec TTIP, została natychmiast wykorzystana przez Kreml i Pekin, którym udało się zwiększyć swoje wpływy w innych krajach europejskich. Słaby TTIP to większa szansa dla Chin. Czy ktoś zastanawiał się nad standardami sanitarnymi produktów pochodzących z Chin?

Do chwilowego załamanie się negocjacji TTIP doszły również wewnętrzne rozgrywki siłowe pomiędzy państwami członkowskimi, kwestia uchodźców, Brexit, a późniejsze wybory prezydenckie w USA postawiły znak pauzy przed TTIP. To sprawiło, że UE straciła szansę na ponowne sprzymierzenie sił z USA.

Warto pamiętać, że ratyfikację CETA też próbowano uniemożliwić. Np w maju ub.roku, brytyjski The Guardian pisał: jeżeli uważacie, że TTIP jest zagrożeniem demokracji, popatrzcie na CETA. Również niepokojącym pozostaje fakt, że niektóre polskie media, w mniejszym lub większym stopniu,powielają teorie spiskowe, czy to o TTIP czy o CETA. Jeżeli chodzi o CETA,  nie tylko na Sputniku ale też na niektórych polskich portalach pojawiły się informacje, że Polska lub Malta mogą zyskać na umowie najmniej, bez dodatkowych wyjaśnień.Tymczasem należy pamiętać, że traktaty handlowe mają różny wpływ nie tylko na gospodarki poszczególnych państw, ale i również na ich sektory. Zarówno w TTIP jak i w CETA, nie będzie przegranych.

Jeszcze nie węzeł gordyjski

Sytuacja zaczyna przypominać węzeł gordyjski ale jest sposób by go rozwiązać. Politycy wszystkich krajów UE powinni jak najszybciej dojść do porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi  w sprawie TTIP i idąc śladem CETA, kontynuować prace nad wdrożeniem umowy. Aby ożywić TTIP, warto, jak sugeruje np. Javier Solana, zaprosić do rozmów Turcję lub Meksyk, w celu wzmocnienia tego bloku gospodarczego. Odnowienie relacji z Turcją mogłoby nadwyrężyć sprzymierzenie się z Rosją.

Po drugie, kraje członkowskie oraz Stany Zjednoczone muszą wypracować kompromis i dla wspólnego dobra pracować nad TTIP. Dla wielu może to być ciężki orzech do zgryzienia, gdyż wiele zapisów umowy nie zawsze pokrywa się z interesami państw. Niemniej jednak bezpieczeństwo regionalne oraz silna UE powinny pozostać priorytetem wszystkich jej beneficjentów.