Marszałkowski: Krym usycha pod okupacją

29 maja 2020, 07:31 Bezpieczeństwo
Kanał Północno Krymski fot. Maxim Shemetov
Kanał Północno Krymski fot. Maxim Shemetov

Brak wody doskwiera większej części Europy. Z suszą coraz częściej spotyka się także Polska. Stanowi ona ogromne zagrożenie dla funkcjonowania rolnictwa, ale i życia codziennego. Ten sam problem od kilku lat ma również Krym. Nasila się on coraz bardziej – piszę Mariusz Marszałkowski, redaktor BiznesAlert.pl.

Cenna woda dla Krymu

Krym do czasu nielegalnej aneksji przez Rosję w 2014 roku był w 85 procentach zależny od wody przesyłanej Kanałem Północno-Krymskim, który zasilany był wodami Dniepru. Po aneksji Ukraina zatrzymała dostawy wody na półwysep. Decyzja ta wywołała panikę władz okupacyjnych. W sukurs przyszły pododdziały inżynieryjne wojsk rosyjskich, które zbudowały szereg instalacji hydrologicznych. Głównym ich elementem była budowa rurociągów ze zbiorników wodnych położonych w Bielogorsku i Tajganie. Woda płynęła z nich poprzez koryto rzeki Bijuk-Karasu do sztucznego zbiornika w Nowoiwanowce. Tam wpadała w Kanał Północno Krymski i miała zaopatrzyć mieszkańców, m.in Kerczu, oraz zapewnić dostęp do wody rolnicze obszary północnego Krymu.

Dodatkowo w okolicach Dżankoj i Niżnegorska zostało wywiercone kilka ujęć studni artezyjskich z ponad 36 studniami. Odwierty te miały zapewnić ponad 200 tys m sześc wody dziennie dla ponad 400 tys mieszkańców. Takie działania miały wystarczyć do zapewnienia wody na podstawowe potrzeby mieszkańców Krymu.

Problem wody na Krymie

Pierwszy problem z wodą pojawił się jednak w 2018 roku. Symbolem tragedii środowiskowej półwyspu było wysychanie głównej rzeki tego regionu – Bijuk-Karasu. Okazało się również, że wiercenie studni artezyjskich doprowadza w coraz większym stopniu do obniżania poziomu wód gruntowych Krymu a w konsekwencji do zasalania gleby. Sytuacja stale się pogarsza.

Ciepła i bezśnieżna zima nie zapewniła śniegu zasilającego naturalnie wodą południowe regiony Krymu. Zabrakło również wiosennych opadów deszczu. Według danych komisji ds. gospodarki wodnej i melioracji Republiki Krym zbiorniki wodne zaopatrujące południowe miejscowości półwyspu zapełnione są w niedostatecznym poziomie. Zbiornik Frontowyj zaopatrujący w wodę Teodozje i Krym w połowie kwietnia zapełniony był w 4,2 procentach, zbiornik Bakaczysaryjski – 22,9 procent, zbiornik Symferopolski – 29 procent, zbiornik w Czernoreczeńsku zapewniający wodę dla Sewastopola – 51 procent.

Sytuacji nie poprawia brak opadów, które w kwietniu wynosiły na Krymie około 25 procent wieloletniej średniej według danych Centrum Hydrometerologicznego. Z tego względu władze Krymu były zmuszone do wprowadzenia ograniczeń dostaw wody mieszkańcom od 15 maja.

Według oficjalnych danych Republika Krym zyskała 20 tys. nowych mieszkańców d 2015 roku, natomiast sam Sewastopol (jak oddzielny podmiot) 50 tys. mieszkańców. W większości są to kadrowi żołnierze oraz funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa Rosji. Zwiększenie populacji powoduje zwiększenie konsumpcji wody, gdy jej dotychczasowych zasoby nie wystarczyły mieszkańcom sprzed imigracji rosyjskiej.

Rozwiązania dla Krymu

Rzeczywiste rozwiązania sytuacji hydrologicznej na Krymie są dwa. Pierwszy to ponowne uruchomienie Kanału Północnokrymskiego przez Ukrainę. Temu jednak sprzeciwia się społeczeństwo ukraińskie, z mieszkańcami obwodu Chersońskiego na czele. W ostatnim czasie pojawiały się sygnały o ewentualnym porozumieniu Rosji i Ukrainy w sprawie przywrócenia dostaw wody na Krym. Rosja swego czasu chciała włączyć ten element do negocjacji porozumienia mińskiego. Zgoda na przepływ wody na Krym byłaby jednak porażką wizerunkową rządu w Kijowie, który musiałby liczyć się z protestami. Rozwiązaniem byłaby cicha „prywatyzacja” części kanału, jednak wymagałaby wielomilionowych nakładów finansowych. Z obserwacji można wywnioskować, że obecna infrastruktura  po stornie ukraińskiej i rosyjskiej znajduje się w fatalnym stanie technicznym. Na zdjęciach można zaobserwować jej daleko idącą degradacje techniczną.

Drugim rozwiązaniem jest sprowadzenie nad Krym ulewnych opadów. Jednak to rozwiązanie jest niewykonalne nawet dla państwa rosyjskiego. Tendencja klimatyczna jest na nieszczęście Moskwy wręcz odwrotna. Z każdym rokiem zmniejsza się poziom opadów na tym półwyspie. Tradycyjną zimę zastępują ciepłe okresy z niewielką ilością opadów atmosferycznych. W Rosji pojawiały się również pomysły budowy rurociągu z wodą z regionu Kubania. Ten obszar jednak również dotykany jest w ostatnich latach suszą i przekazywanie wody z niego na Krym mogłoby wywołać negatywne skutki gospodarcze i społeczne.

Podsumowanie

Niedobór wody na Krymie jest coraz bardziej dotkliwy pomimo starań administracji rosyjskiej. Coraz więcej zbiorników zatrzymujących wodę spływającą z gór w południowej części półwyspu jest pusta. Coraz więcej rzek płynących przez Krym wysycha, a budowane masowo studnie głębinowe nie spełniają swej docelowej roli, zasalając z czasem glebę i wyjaławiając ją. Krym stanowi ważny punkt na mapie turystycznej aktywności Rosjan, do której śmiało zachęca władza przekonująca, że to terytorium rosyjskie. Problemy z wodą nie zachęcają do wypoczynku na tej ziemi, a przecież Moskwa tyle zainwestowała, aby to Krym stał się centrum turystyki rosyjskiej. Problem Krymu staje się więc problemem federalnym. Dwa miliony ludności żyjącej w stepowym regionie wymagać będzie coraz większej uwagi władzy w Moskwie. Dotychczas wydane zostały juz miliardy rubli na projekty oczyszczania i magazynowania wody. Jeżeli jednak te środki nie pomogą, bezsilność Kremla może objawiać się dwojako: próbą ugody z Kijowem albo pozyskania siłą terenów, które pozwolą uruchomić dostawy wody na półwysep. Żadne z tych rozwiązań nie będzie dobre z punktu widzenia władz w Kijowie.

Rosja kontynuuje nielegalną działalność w wyłącznej strefie ekonomicznej Ukrainy