Kurtyka: Brama Północna to oferta dla Międzymorza

16 września 2016, 07:30 Energetyka
Michał Kurtyka

– Znaczenie infrastruktury gazowej jest bardzo ważne dla kształtu rynku i tego, w jakich warunkach może on funkcjonować. Jako ministerstwo energii jesteśmy za zabezpieczeniem dostaw energii i popieramy inwestycje służące temu celowi. Naczelnym słowem – kluczem, które determinuje naszą politykę i nasze postępowanie jest dywersyfikacja źródeł i kierunków dostaw zarówno ropy jak i gazu – powiedział podsekretarz stanu, wiceminister energii Michał Kurtyka podczas panelu pt. Infrastruktura Gazowa i Inwestycje podczas konferencji Nafta Gaz Chemia 2016 objętej patronatem BiznesAlert.pl.

Dywersyfikacja: zysk, nie koszt

– W kwestii gazu, mówiąc o zróżnicowaniu dostaw, mamy na myśli LNG i Korytarz Norweski. Wydaje się, że jest to strukturalny przełom, który dokonuje się na naszych oczach. Został on zapoczątkowany 10 lat temu, kiedy podjęta została decyzja dotycząca budowy terminala LNG, a zmaterializował się on w czerwcu tego roku, kiedy pierwszy statek z gazem skroplonym przybył do gazoportu 17 czerwca – przypomniał urzędnik.

– Teraz idziemy krok dalej w myśleniu na temat dywersyfikacji, uzupełniając ten kierunek LNG o dostęp poprzez Danię do szelfu norweskiego. Na obfitych złożach gazu w Norwegii koncesje mają polskie firmy i wydobywają tam gaz. Byłyby one w naturalny sposób zainteresowane tym, by mieć bezpośredni dostęp z Morza Północnego do Polski. Jeśli mówimy o dywersyfikacji źródeł gazu do Polski, to mamy przed sobą wybór pewnego modelu, jeśli chodzi zaopatrzenie rynku gazu ziemnego. Mamy do czynienia z różnymi projektami gazociągów, które są często ze sobą konkurujące. Nasze położenie geograficzne w centralnej części Europy, potencjał rynkowy, zrealizowane inwestycje, a więc ten wysiłek, który zainwestowaliśmy od 10 lat do tego, żeby nasze bezpieczeństwo gazowe mogło opierać się o fizyczną infrastrukturę,  predysponują nas do tego, żeby nasz system mógł odegrać kluczową rolę w dywersyfikacji i liberalizacji europejskiego rynku gazu zarówno na osi wschód – zachód jak i północ – południe – podkreślił wiceminister Kurtyka.

– Od początku XXI wieku, kiedy rozmawialiśmy na temat dywersyfikacji, dyskusja polegała na pytaniu o to, z jakim kosztem się to wiąże. Po 10 -15 latach w tej dyskusji już tego pytania sobie nie zadajemy, a raczej pytamy w jaki sposób dywersyfikacja może być narzędziem zwiększenia korzyści dla gospodarki. To bardzo ciekawe przeniesienie myślenia w debacie o dywersyfikacji, jako pewnego typu ciężarze, w kierunku postrzegania jej jako ubezpieczenie do strategii rozwojowej, w której wielość kierunków i źródeł dostaw gazu nie jest już obciążeniem dla gospodarki, ale jest także szansą dla nowych rynków na to by stały się one płynne. Gaz pochodzący z rożnych źródeł będzie rzeczywiście konkurencyjny. Sytuacja, w której mamy tylko jeden kierunek i źródło dostaw w naturalny sposób ogranicza możliwość funkcjonowania płynnego rynku w takich krajach jak Polska – zaznaczył panelista.

Brama Północna dla Międzymorza

– Terminal LNG jest pierwszym tak dużym projektem w regionie. Litewski terminal w Kłajpedzie powstał wcześniej, ale jego możliwości są mniejsze i ma on mniejszą skalę. Nasz terminal LNG jest rzeczywistym oknem na świat w tej części Europy. Jeśli chcemy, by ten obiekt stał się wartością dodaną dla regionu, to odnosi nas to do rozbudowy szeregu połączeń na osi Północ – Południe, ale również do kontaktu z południowymi sąsiadami. Niedawno byłem na spotkaniu grupy Międzymorza, krajów, które uważają, że może powstać wspólnota państw między Bałykiem Adriatykiem i Morzem Czarnym. Podczas spotkania była dyskusja dotycząca terminalu LNG na wyspie Krk w Chorwacji. Projekt ten na poziomie politycznym funkcjonuje od dłuższego czasu. Jednak jeszcze się on nie zmaterializował. To co Polska wnosi do debaty o Międzymorzu, to wiarygodność kraju, który w ostatnich 10 latach zainwestował kapitał polityczny i finansowy żeby zabezpieczyć regionowi alternatywne źródło gazu – podkreślił na konferencji Kurtyka.

– Teraz przychodzi czas na Baltic Pipe, Bramę Północną. Rozmowy toczą się na poziomie spółek a także na poziomie państw z udziałem Komisji Europejskiej. Wierze, że będą one owocne i za jakiś czas będziemy mogli zainaugurować powstanie takiego gazociągu poprzez Morze Bałtyckie do Danii, a następnie przez Danie do Szelfu Norweskiego. Zapotrzebowanie na polskim rynku sięga 15 mld m3. Inwestycje przez nas zrealizowane pokażą, że nasz rynek będzie miał znacznie większe możliwości importu gazu z kierunku północnego, niż będzie to wynikało z jego potrzeb. Polski terminal jest wymiarowany na 5 mld m3 i może zostać rozszerzony do 7,5 mld m3, a nawet do 10 mld m3, Korytarz Północny ma mieć przepustowość od 6 do 10 mld m3 gazu. Przy prostej arytmetyce pokazuje to, że jesteśmy w stanie zapewnić regionowi część tego gazu z kierunku północnego. Tym samym Polska stanie nie tylko hubem gazowym, ale stabilizatorem i przykładem dla tych krajów. Taka stabilność będzie przynosić owoce – mówił podczas konferencji wiceminister.

Polska jest preksurorem 

– Patrząc na energetykę, mówiąc szerzej, są dwa trendy, które z różną intensywnością się materializują i które z całą pewnością będą się rozwijać. Jeden to presja na paliwa kopalne, to jest trend regulacyjny wynikający z pewnej polityki, którą przyjmujemy. Drugi to jest wzrost znaczenia użytkownika końcowego w naszej energetyce, który jest wzmocniony malejącym kosztem odnawialnych źródeł, dostępem do informacji, cyfryzacją, ale też kwestiami regulacyjnymi i wreszcie sam na własną rękę poszukuje możliwości działania na rynku, który był tradycyjnie zarezerwowany dla dużych firm. W tym kontekście odnalezienie się już w samej tej macierzy rosnącej demokratyzacji, rosnącej presji na paliwa kopalne takiego kraju jak Polska, w którym mamy bardzo duży udział paliw kopalnych, głównie węgla, to w samo w sobie jest już wyzwaniem – zaznaczył Michał Kurtyka.

– Mamy do czynienia ze zmianą na rynku ropy, jeśli chodzi o jej wykorzystanie w transporcie w kontekście rosnących paliw alternatywnych z korzyścią dla gazu. To może być „game changerem” daleko idącym. W przypadku gazu to są także rosnące możliwości LNG. Do 2020 roku zdolności eksportu LNG mają wzrosnąć o 40 proc. to staje się rynkiem. Na naszych oczach gaz staje się produktem, który nie jest uzależniony od gazociągów, które są pod presją zmieniających się opcji politycznych. LNG daje nam zupełnie inny oddech. Inwestycje w gazownictwo kreują rynek, który jest zależny od infrastruktury. Kwestie regulacyjne są fundamentalne dla tego, w którą stronę zmiany na rynku będą zmierzać. My w tym momencie na forum Unii Europejskiej omawiamy dwa bardzo ważne akty prawne, w których Polska poprzez pozycję unii energetycznej ma swoją prekursorską rolę. To jest rozporządzenie SOS (o bezpieczeństwie dostaw gazu – przyp. red.) i decyzja IGA (o kontroli umów międzyrządowych – przyp. red.). Rozporządzenie SOS jest efektem kryzysu dostaw gazu w 2009 roku. Powstało wówczas hasło solidarności gazowej i dyskusja na temat regionów gazowych oraz planów zapobiegawczych i kryzysowych na poziomie regionu, a nie tylko poszczególnych państw. To jest element, który będzie łączył kraje regionu, a więc wspólnota w myśleniu na temat rynku. Za tym będzie szła infrastruktura. Myślę, że Polska w tym kontekście będzie odgrywała rosnącą role na rynku Europy Środkowej jeśli chodzi o gaz – zakończył wiceminister energii.

Brama Północna w Krynicy: Gazowa kontroferta dla regionu (INFOGRAFIKA)