Przedstawiciele branży ostrzegają, że światowa produkcja ropy może nie nadążać za rosnącym popytem. Ograniczone inwestycje, spadające wydobycie z łupków i niedobór nowych złóż grożą wzrostem cen i kryzysem podaży w nadchodzących latach.
Amin Nasser, prezes Saudi Aramco, ostrzega przed groźbą globalnego niedoboru ropy, będącego skutkiem dekady zbyt niskich inwestycji w poszukiwania i wydobycie. Podkreśla, że obecny poziom nakładów jest niewystarczający i konieczne jest jego zwiększenie.
– Przez ostatnie dziesięć lat brakowało aktywności poszukiwawczej w naszej branży. To nie pozostanie bez konsekwencji. Jeśli sytuacja się nie zmieni, świat stanie w obliczu kryzysu podaży – powiedział Nasser w rozmowie z Financial Times. W 2025 roku inwestycje w sektorze wydobywczym mają spaść o 6 procent względem poprzedniego roku, do 420 miliardów dolarów.
Koniec eldorado?
Zaznaczył również, że era boomu na wydobycie ropy naftowej z łupków która przez ponad dekadę napędzała światowe rynki, najpewniej już nie powróci.
– Od 80 do 90 procent wzrostu wydobycia pochodziło z łupków. W perspektywie kolejnych piętnastu lat produkcja z tych złóż prawdopodobnie osiągnie swoje maksimum, po czym zacznie stopniowo maleć. Skąd więc pozyskamy dodatkowe baryłki, by sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu? – pytał.
Nasser podkreśla, że decyzje podejmowane dziś przesądzą o dostępności surowców w nadchodzących latach — a jego obawy podzielają także inni przedstawiciele branży.
Dyrektor generalny malezyjskiego koncernu Petronas, Tengku Muhammad Taufik wskazał na potrzebę intensyfikacji działań poszukiwawczych, podkreślając, że „powstała luka, którą należy wypełnić”.
Z kolei jego odpowiedniczka, Vicki Hollub z amerykańskiego Occidental Petroleum, oświadczyła na konferencji energetycznej w Londynie, że nowe odkrycia pokrywają jedynie jedną czwartą rocznego światowego zużycia ropy.
– Problemem nie są tylko inwestycje, ale także znalezienie większych złóż – zaznaczyła, dodając, że nawet gigantyczne odkrycie ExxonMobil w Gujanie zaspokoi zaledwie niewielką część globalnego zapotrzebowania na ropę.
– Kiedy najlepsze odkrycie ostatnich dwóch dekad wystarcza tylko na jedną trzecią rocznego popytu, to poważny problem – dodała.
Nakłady spadają
Według danych firmy Wood Mackenzie, globalne nakłady kapitałowe na wydobycie ropy i gazu mają w tym roku spaść o 4,3 procent – do 341,9 miliarda dolarów. Byłby to pierwszy roczny spadek inwestycji od 2020 roku.
Wood Mackenzie informuje także,że opóźnienie transformacji energetycznej wymagałoby zwiększenia wydatków na eksplorację, otwieranie złóż i wydobycie o 30 procent, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na ropę i gaz. Skutkowałoby to zwiększeniem globalnej podaży o 5 procent oraz podniesieniem rocznych nakładów kapitałowych do poziomu 659 miliardów dolarów do 2050 roku.
Jednak autorzy raportu ostrzegają, że wzrost wydatków może nadwyrężyć łańcuchy dostaw i podnieść koszty, co potencjalnie doprowadziłoby do wzrostu cen ropy Brent powyżej 100 dolarów za baryłkę w latach 30. XXI wieku, zanim ustabilizują się one w okolicach 90 dolarów za baryłkę do 2050 roku.
Prezes francuskiego TotalEnergies, Patrick Pouyanné, zauważył w połowie października, że produkcja ropy naftowej w państwach poza organizacją OPEC może zacząć spadać, jeśli jej cena osiągnie poziom około 60 dolarów za baryłkę. Według danych z 19 października ropa Brent kosztuje 61,34 dolarów za baryłkę, a WTI 57,60 dolarów za baryłkę.
Tomasz Winiarski


