Madrjas: Szerokie tory do Włoch – może za kilkanaście lat

25 lutego 2014, 11:35 Energetyka
Jakub Madrjas

Rosjanie od dłuższego czasu nie ukrywają, że zależy im na utworzeniu nowego korytarza transportowego łączącego Daleki Wschód z Europą Środkową. Projekt ma przedłużyć szeroki tor z Rosji przez Ukrainę do Słowacji, z pominięciem Polski, o odcinek do Austrii. W ten sposób polskie górnictwo straci atut w postaci renty geograficznej – ocenił dla portalu wnp.pl Paweł Podsiadło, prezes Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa.

– Plany wprowadzenia połączenia szerokotorowego z Rosji do Wiednia to długa perspektywa. Projekt ten omawiany jest od kilku lat, jednak jego realizacji możemy się spodziewać – myślę – dopiero za lat kilkanaście – uważa w rozmowie z naszym portalem Jakub Madrjas, redaktor  prowadzący portal rynek-kolejowy.pl.

Jego zdaniem każde lobby forsujące jakąś inwestycję chciałoby ją przeprowadzić jak najszybciej, stąd opinie, że rosyjskie szerokie tory do Austrii, a nawet do Włoch mogłyby zostać ukończone za pięć lat.

– Trzeba się przecież liczyć przy tym z faktem, że na projekt ten potrzeba wydać miliardy euro, a jak na razie takich środków nie ma – mówi dalej Madrjas. – Najbardziej miał zaszkodzić polskiej linii LHS (hutniczo-siarkowej, biegnącej od granicy z Ukrainą do terminalu w Sławkowie). Nie sądzę jednak, żeby tak było. Bo jednak LHS wozi inne towary, niż te, które miałyby docierać do Wiednia. Myślę, że wymiana handlowa Wschód – Zachód jest na tyle duża, że bieżącej eksploatacji i wynikom LHS ewentualny szeroki tor do Wiednia nie zaszkodzi.

– Inna sprawa, że istnieją także plany dotyczące rozwoju LHS – przypomina Madrjas. – Są projekty poszerzenia tej linii do dwóch torów na całej długości, co by znacząco zwiększyło jej przepustowość. Potrzebne są jednak na to konkretne pieniądze. To samo dotyczy projektu rosyjskiego. Jeżeli miałoby się zatem coś zmienić, to, gdyby do projektu rosyjskiego miało w końcu dojść, to Polacy zrezygnowaliby zapewne z budowy drugiego toru LHS. Myślę, że jednak projekt rosyjski stanowi dość odległą wizję. Zwłaszcza, że oprócz zapowiedzi polityków pozostaje on wciąż na papierze – kończy Madrjas.