Inauguracja drugiej kadencji Maduro w cieniu sankcji i upadku przemysłu naftowego

14 stycznia 2019, 08:30 Energetyka
Nicolas Maduro

Nie przejmując się sprzeciwem własnych obywateli, ani tzw. Grupy Limeńskiej, czyli państw Ameryki Południowej i Północnej nie uznających rządów Nicolasa Madury, wenezuelski dyktator rozpoczął w czwartek drugą kadencję jako prezydent – pisze Joanna Kędzierska, współpracowniczka BiznesAlert.pl.

Koalicja złożona z Brazylii, Kanady, Chile, Kolumbii, Kostaryki, Gwatemali, Gujany, Hondurasu, Panamy, Paragwaju, Peru i Santa Lucii, neguje legitymizację Madury do sprawowania władzy w Wenezueli, a jej niektórzy członkowie nałożyli na Caracas nowe sankcje. Tak uczyniło chociażby Peru, obejmując zakazem wjazdu 93 wysokiej rangi wenezuelskich urzędników i ich rodziny. Również Stany Zjednoczone rozszerzyły wcześniej już wprowadzone sankcje, obejmując nimi byłych urzędników skarbu państwa, a także pracowników największego wenezuelskiego koncernu medialnego za nielegalny obrót pieniędzmi na rynku walutowym.

Zarówno Stany Zjednoczone jak i inne kraje na razie powstrzymują się od nałożenia ostrych sankcji na wenezuelski przemysł naftowy, który jako jedyny trzyma jeszcze przy życiu Madurę i sam kraj, mimo, że ze względu na fatalne zarządzanie i doprowadzoną do ruiny infrastrukturę wydobywczą produkcja ropy gwałtownie spada.

W ostatnim czasie Wenezuelczycy starali się jednak nieco postawić ją na nogi dokonując remontu infrastruktury zarządzanej przez PetroMonagas i PetroPiar, czyli spółek joint venture, zależnych od państwowego giganta energetycznego PDVSA. Rozcieńczają one ciężką ropę znad Orinoko, wykorzystując do tego importowaną naftę, tak by można było wyeksportować surowiec.

Jest również prawdopodobne, że wkrótce Wenezuela ponownie uruchomi stuletnią rafinerię na wyspie Curacao. Wytwarza ona 335 000 baryłek ropy dziennie, ale przez większość 2018 roku była nieczynna z powodu niesprawnej infrastruktury. Jej naprawa może czasowo zatrzymać lub zwolnić dalsze popadanie obiektu w ruinę.
Amerykański Urząd ds. Informacji o Energii przewiduje, że produkcja ropy w Wenezueli może spaść poniżej miliona baryłek dziennie, w połowie tego roku, a do 2020 nawet do 700 000 baryłek dziennie.