Mazur: Dopłaty do elektryków wesprą elektromobilność (ROZMOWA)

27 listopada 2019, 07:30 Drogi
Maciej Mazur Rozmowa BiznesAlert.pl Rozmowa BiznesAlert.pl

Wprowadzenie dopłat z pewnością zwiększy zainteresowanie Polaków samochodami elektrycznymi typu BEV – wysokie ceny pojazdów zeroemisyjnych w salonach stanowią jedną z głównych barier hamujących dynamiczny rozwój rynku elektromobilności-powiedział Maciej Mazur Dyrektor Zarządzający Polskiego  Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych w rozmowie z BiznesAlert.pl .

BiznesAlert.pl: Jest już rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków udzielania wsparcia zakupu nowych pojazdów ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Czy to oznacza, że Polacy mogą masowo przerzucić się na pojazdy elektryczne i wodorowe?

Wprowadzenie dopłat z pewnością zwiększy zainteresowanie Polaków samochodami elektrycznymi typu BEV – wysokie ceny pojazdów zeroemisyjnych w salonach stanowią jedną z głównych barier hamujących dynamiczny rozwój rynku elektromobilności. Przykłady innych państw europejskich, w których obowiązuje system wsparcia – od Rumunii po Norwegię – pokazują, że zachęty finansowe są skutecznym rozwiązaniem. Producenci już szykują ofertę, by się zmieścić we wskazanym w rozporządzeniu limicie 125 tys. złotych. Opel e-Corsa, VW e-Up, Skoda CityGo to tylko niektóre przykłady, o których już wiedzieliśmy od dłuższego czasu. Ostatni tydzień udowodnił, że też najpopularniejsze modele mogą zostać znacznie obniżone. Nissan Leaf kosztuje obecnie 118 tys., czyli po dopłacie jego cena będzie wynosić poniżej 85 tys. Nie spodziewajmy się jednak, że samochody elektryczne będą od grudnia kupowane masowo. Rozporządzenie dotyczy tylko i wyłącznie nabywców będących osobami fizycznymi nie prowadzącymi działalności gospodarczej. A w Polsce zdecydowaną większość nowych pojazdów kupują przedsiębiorstwa. Na wejście w życie systemu wsparcia dla tej grupy klientów cały nas jeszcze czekamy. Mamy nadzieję, że teraz ten proces zostanie zdynamizowany.

Osoby fizyczne będą mogły otrzymać dofinansowanie w wysokości 30 procent ceny zakupu pojazdu elektrycznego lub pojazdu napędzanego wodorem. Czy to wystarczy aby zachęcić do zakupu takiego pojazdu?

Dzięki dopłacie za samochód elektryczny, którego wyjściowa cena w salonie wynosi 125 000 zł, ostatecznie zapłacimy 87 500 zł. Różnica jest znaczna. Kierowcy EV mogą liczyć ponadto na przywileje wynikające z ustawy o elektromobilności, takie jak prawo do jazdy po buspasach czy też możliwość darmowego parkowania w płatnych strefach w centrach miast. Poza tym samochody elektryczne cechuje szereg zalet użytkowych, takich jak prosta konstrukcja, niskie koszty eksploatacji i serwisowania, wysoki komfort czy też bardzo dynamiczne przyspieszenie. Myślę, że ten pakiet korzyści jest już dla wielu potencjalnie zainteresowanych zakupem przekonywujący. Badanie, które rokrocznie przeprowadzamy – Barometr Nowej Mobilności – to potwierdza. Przykładem jest wspomniany Nissan Leaf. Cena, która sprawia, że pojazd może być brany pod uwagę przy podejmowaniu decyzji zakupowej to 115 800 zł. Cena pojazdu po obniżce jest zdecydowanie poniżej tego poziomu.

Dofinansowaniem będzie mógł być objęty zakup pojazdu elektrycznego, którego cena nie przekracza 125 000 zł, a w przypadku pojazdu wodorowego 300 000 zł. Czy pojazdy tego typu w takich widełkach cenowych są już dostępne?

Z pojazdami wodorowymi sprawa jest bardzo prosta – nie są oferowane jak dotąd na polskim rynku, wobec czego przepisy ich dotyczące są na dzień dzisiejszy w praktyce martwe. Przekonamy się w najbliższych miesiącach, czy producenci – a wielu ich nie ma – zdecydują się na rozszerzenie swoich ofert. Przypomnijmy, że nawet mając możliwość zakupu pojazdu wodorowego nie będziemy mieli go gdzie „zatankować”. Liczba stacji w Polsce cały czas wynosi zero. W przypadku samochodów elektrycznych typu BEV można wymienić kilka modeli, które kwalifikują się do dopłat. Na dzień dzisiejszy są to Volkswagen e-up!, Škoda Citigoe, Nissan Leaf, Opel Corsa-e, Peugeot e-208 oraz Renault Zoe. Wkrótce dołączą do nich kolejne modele jak np. Volkswagen ID.3 czy też Seat Mii Electric. Warto zauważyć, że część producentów obniżyła pierwotne ceny wybranych pojazdów elektrycznych, aby zostały objęte wsparciem. Z drugiej jednak strony, z uwagi na rygorystycznie ustalony górny pułap cenowy (125 000 zł), polskie regulacje wykluczają z dopłat niektóre modele popularne na zachodzie Europy, od których w wielu krajach przysługują subsydia.

Jaka będzie procedura udzielania wsparcia?

Osoby ubiegające się o dopłatę będą musiały złożyć odpowiedni wniosek do NFOŚiGW . Wsparcie ma być udzielane na podstawie pisemnej umowy, o ile taki wniosek zostanie zatwierdzony. Wsparcie można otrzymać do momentu wyczerpania środków w danym naborze. Gdy środki się wyczerpią, wnioskodawca może liczyć na otrzymanie wsparcia w pierwszej kolejności w kolejnym naborze. Osoba, która otrzyma dopłatę musi się zobowiązać m.in. do tego, że nie sprzeda pojazdu w ciągu co najmniej dwóch lat od dnia zakupu. Przez taki sam okres samochód będzie musiał być zarejestrowany na terytorium Polski.

Skąd będą pochodzić środki na te dotacje?

Z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, którego źródłem finansowania jest m.in. opłata emisyjna związana z wprowadzaniem do obrotu benzyny i oleju napędowego. Instytucją odpowiedzialną za zarządzanie FNT jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Według rządowych planów, łączny budżet FNT wyniesie 6,7 mld zł.

Rozmawiał Bartłomiej Sawicki