5 marca Stały Komitet Rady Ministrów zajmie się zmianą ustawy o podatku akcyzowym. Rząd nie przejął się licznymi krytycznymi uwagami do tej propozycji i nadal zwleka z wprowadzeniem całościowej regulacji rynku e-papierosów. Krytyczne uwagi do projektu wiceministra finansów Jarosława Nenemana zgłosiło już Rządowe Centrum Legislacji.
Krytyczne uwagi Rządowego Centrum Legislacji nie zatrzymały prac nad nowelizacją ustawy akcyzowej dotyczącej e-papierosów. W opinii skierowanej do Stałego Komitetu Rady Ministrów wskazano m.in. na zbyt krótkie, 14-dniowe vacatio legis oraz na fakt, że projekt ingeruje nie tylko w kwestie podatkowe, lecz także w zasady prowadzenia działalności gospodarczej.
Zdaniem RCL przedsiębiorcy powinni mieć co najmniej pół roku na dostosowanie się do nowych obowiązków. Mimo tych zastrzeżeń oraz setek krytycznych uwag zgłoszonych w konsultacjach, projekt wiceministra finansów Jarosława Nenemana nie został wycofany.
5 marca Stały Komitet Rady Ministrów ma zająć się właśnie tą propozycją oznaczoną jako UD308. To wąska regulacja wprowadzająca 40-złotową akcyzę, ale tylko na wkłady do e-papierosów indukcyjnych.
Problem w tym, że ten segment stanowi zaledwie około 1 proc. rynku. W praktyce oznacza to, że zdecydowana większość sprzedaży pozostanie poza nowymi przepisami, a luka podatkowa nie zostanie zamknięta.
Jak firmy obchodzą akcyzę na e-papierosy
Mimo że przepisy formalnie przewidują 40-złotową akcyzę na część e-papierosów, w praktyce wiele firm skutecznie unika jej płacenia, wykorzystując niedoskonałości prawa. Jednym ze sposobów jest sprzedaż urządzeń „na części”. Zamiast gotowego e-papierosa klient kupuje osobno baterię, element grzewczy oraz zbiornik z płynem bez grzałki.
Ponieważ regulacje obejmują kompletne urządzenia lub zestawy, a nie pojedyncze komponenty, żadna z tych części nie podlega opłacie. W efekcie firma może sprzedać pełnowartościowy produkt, nie odprowadzając ani złotówki akcyzy.
Drugą metodą są urządzenia z możliwością wielokrotnego napełniania zbiornika. W takim modelu akcyza od samego e-papierosa płacona jest tylko raz, natomiast późniejsze użytkowanie opiera się na dolewaniu płynu, który objęty jest znacznie niższą stawką liczona od mililitra. Producenci idą jeszcze dalej wprowadzając konstrukcje z grzałką ceramiczną wbudowaną w urządzenie, dzięki czemu wymienne wkłady nie spełniają definicji objętej podatkiem.
Do czasu wejścia w życie szerokiej regulacji obejmującej cały rynek takie rozwiązania pozwalają legalnie minimalizować obciążenia fiskalne i utrzymywać przewagę cenową nad konkurencją.
Dlaczego rząd nie chce kompleksowo uregulować rynku e-papierosów?
Równolegle istnieje gotowy projekt kompleksowej regulacji (UD363), który obejmuje wszystkie rodzaje wkładów i urządzeń, a więc realnie uszczelnia system i zapewnia równe warunki konkurencji. Ten projekt został jednak jedynie skierowany do konsultacji publicznych i nie jest procedowany w trybie pilnym.
Ministerstwo Finansów zapowiada, że zajmie się nim dopiero w drugim kwartale roku. W efekcie, mimo że resort finansów dysponuje narzędziem pozwalającym objąć akcyzą cały rynek, zdecydował się na rozwiązanie punktowe, które nie rozwiązuje problemu. Jeśli szeroka regulacja nie zostanie przyjęta, luka akcyzowa na rynku e-papierosów może utrzymać się nawet do 2027 roku, a budżet państwa nadal będzie tracił setki milionów złotych rocznie.
Na opóźnieniach korzystają największe firmy rynku e-papierosów. Liderzy sprzedaży w Polsce, Evapify i Aroma King, wprowadzają nowe produkty, które nie będą objęte 40 złotową akcyzą nawet po wejściu w życie UD308, bo ich pody będą objętą akcyzą jedynie od ilości zawartego w nich płynu.
W sprzedaży pojawiły się już tzw. e-papierosy z grzałką ceramiczną, wbudowaną w baterię e-papierosa. Taka konstrukcja e-papierosa sprawia, że jego dystrybutor nie musi uiszczać 40 złotowego podatku akcyzowego od każdego wymiennego zbiornika z płynem do e-papierosa podobnie jak w przypadku sprzedaży zbiorników bez grzałek.
Przyjęcie regulacji projektowanych w UD308 nie spowoduje uszczelnienia rynku. Zapytaliśmy Ministerstwo Finansów czy resort ma świadomość tej sytuacji? A jeśli tak, to dlaczego projekt UD363 nie jest dla rządu priorytetem i dlaczego nie jest procedowany w pierwszej kolejności? Opublikujemy odpowiedzi, jak tylko otrzymamy wyjaśnienia od resortu Andrzeja Domańskiego.
Biznes Alert


