Minister energetyki Ukrainy: Europa musi powstrzymać Gazprom przed stworzeniem sztucznego niedoboru gazu (ROZMOWA)

13 sierpnia 2021, 07:35 Energetyka
German Galuschenko PL
German Galuschenko. Grafika: Gabriela Cydejko

– Europa musi współpracować, żeby skończyć z monopolem eksportowym Gazpromu aby powstrzymać go przed wywołaniem sztucznego niedoboru gazu – przekonuje German Galuschenko, minister energetyki Ukrainy w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Co Polska i Ukraina mogą jeszcze razem zrobić w sprawie Nord Stream 2?

German Galuschenko: Współpraca między Polską i Ukrainą w dużej mierze wpływa na bezpieczeństwo całego kontynentu. Przez wieki współpracowaliśmy, aby chronić Europę przed agresją ze Wschodu. Nasze kraje podzielają opinię o tym, że Nord Stream 2 jest projektem geopolitycznym, a nie komercyjnym. Jego celem jest stworzenie sztucznego deficytu gazu ziemnego w Europie Środkowej i Wschodniej. Gazprom już wykorzystuje swoją pozycję monopolisty, aby windować ceny na rynku europejskim. Jeśli Gazpromowi uda się skoncentrować cały przesył gazu w rurze, która znajduje się tylko pod jego kontrolą, Kreml uzyska bardzo silne narzędzie do wpływania na Unię Europejską. Podobnie jak wielu innych Europejczyków jesteśmy zdumieni tym, że dzięki bezwstydnemu lobbingowi, Nord Stream 2 przechodzi jak burza przez proces certyfikacji. Widzimy jak wszystko dzieje się na skróty, a litera i duch unijnego prawa energetycznego, włącznie z celami klimatycznymi, są ignorowane. Nasi polscy koledzy nie tracą okazji, aby pozywać ten projekt przed europejskie sądy za te naruszenia, za co ich szanuję i podziwiam. Jednocześnie wszyscy doskonale wiemy, że głos samej Polski czy Ukrainy nie wystarczy, aby zatrzymać ten proces. Razem stawiamy opór, bez którego ten gazociąg powstałby już kilka lat temu. Musimy nadal naciskać w tej sprawie, zwłaszcza na Brukselę, Waszyngton i Berlin. Nasze działania będą miały wpływ na to kiedy i na jakich warunkach ten rurociąg zacznie pracę, jeśli w ogóle zacznie.

Czy Nord Stream 2 zacznie przesyłać gaz? Kiedy?

To zależy od dwóch spraw: kiedy Nord Stream 2 zostanie ukończony i kiedy i na jakich warunkach rozpocznie przesył. Budowa gazociągu najwcześniej zakończy się we wrześniu 2021. Czyli tak naprawdę już jutro. Pozostają wątpliwości jeśli chodzi o certyfikację i warunki rozpoczęcia pracy. W tym zakresie wiele zależy od niemieckiego regulatora, w tym to, czy gazociąg zostanie objęty trzecim pakietem energetycznym. Handel i transport gazu nie mogą być kontrolowane przez tę samą osobę czy grupę osób. W przypadku Nord Stream 2 ta zasada bez wątpienia została złamana. Odejść od niej można tylko w bardzo jasno zdefiniowanych przypadkach, w tym aby chronić wspólne interesy innych członków UE, interes publiczny, itd. Te wyjątki nie dotyczą NS2, chyba, że Rosja zniszczy gazociągi, które dostarczają gaz na Ukrainę i do Polski. Istnieje takie zagrożenie, jest nawet całkiem spore i rozmawiamy o nim z naszymi zachodnimi partnerami.

​Biorąc pod uwagę wspólną deklarację USA i Niemiec ws. NS2, jakie są perspektywy współpracy polsko-ukraińskiej? Na jakich płaszczyznach możemy współpracować?

Dla Polski i Ukrainy ważne jest, aby zgodnie z deklaracją, Niemcy odnośnie NS2 stosowały się zarówno do litery, jak i ducha regulacji Trzeciego Pakietu Energetycznego. Oznacza to, że do gazociągu będą musiały mieć zagwarantowany dostęp podmioty trzecie i rozdzielony zostanie przesył gazu i jego dystrybucja. Pozostając przy aspekcie prawnym, ostatnio Trybunał Sprawiedliwości UE wydał werdykt w sprawie gazociągu OPAL. W moim przekonaniu, w praktyce nakłada to na niemieckiego regulatora obowiązek wzięcia pod uwagę interesów innych państw europejskich także przy certyfikacji NS2.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo regionu na południe i wschód od austriackiego hubu Baumgarten ważne jest, by rocznie ze Wschodu docierało 40-60 mld m sześc.. Wąskim gardłem w regionie jest interkonektor Lanžhot pomiędzy Czechami i Słowacją. Polegając tylko na nim kraje zależne od tego połączenia – od Polski po Włochy – doświadczą fizycznych niedoborów gazu. Daje to Gazpromowi bezpośrednie narzędzie manipulowania dostawami, a Rosji – nacisku politycznego na te kraj. Rosyjski koncern jest jedynym dostawcą gazu, a jego działania są koordynowane z Kremlem – w związku z tym odbiorcy gazu muszą również działać wspólnie, by chronić swoje interesy. Solidarność to w tym przypadku kwestia bezpieczeństwa, a nie jedynie idea zjednoczonej Europy.

Jak ocenia pan rolę Komisji Europejskiej i Wspólnoty Energetycznej? Jaki wpływ na nie ma unilateralna polityka Niemiec?

Komisja Europejska to podmiot, mający zagwarantować zarówno stosowanie zasady solidarności, jak i bezpieczeństwo energetyczne. Obecnie ceny gazu w Europie biją rekordy, od ubiegłego roku wzrosły dziewięcio- czy dziesięciokrotnie. Budżety gospodarstw domowych w Europie z pewnością odczują to już tej zimy. Europejski przemysł również ponosi dodatkowe koszty, co przekłada się na jego gorszą konkurencyjność. W tym samym czasie Gazprom notuje rekordowe zyski z pierwszej połowy 2021 r. Zimą ten szantaż ekonomiczny może zostać zastąpiony gazowym przyduszeniem. Stan zapełnienia europejskich magazynów gazu jest rekordowo niski, a większa część magazynowego surowca jest prawdopodobnie kontrolowana przez Gazprom. Ta sprawa przestała być już problemem interesu narodowego poszczególnych państw unijnych. Europa znalazła się w kryzysie energetycznym i to jest czas na interwencję Komisji Europejskiej nim nastąpi katastrofa. Z tego co wiemy, Bruksela wie o tych sprawach i jest zaniepokojona.

Współpraca z Polską jest dla nas bardzo istotna, ponieważ jesteście członkiem Unii Europejskiej i wspieracie nasze wspólne stanowisko w instytucjach unijnych. Jeśli chodzi o Wspólnotę Energetyczną, to została powołana dokładnie po to, by połączyć rynki unijne i jej sąsiadów w jeden wspólny, europejski rynek energii. Sąsiedzi, tacy jak Ukraina implementują europejskie regulacje i standardy do krajowego prawa, co umożliwi im bliższą współpracę w przyszłości. Staramy się dokonać jak najszerszego wprowadzenia europejskich regulacji, by Ukraina mogła w pełni zintegrować się z unijnymi rynkami energii.

Chcemy mieć możliwość odwołania się do europejskich instytucji antymonopolowych i do Trybunału Sprawiedliwości UE, by funkcjonować w otoczeniu prawnym dot. bezpieczeństwa energetycznego i solidarności, które dzieli ryzyka pomiędzy kraje unijne. W tej sprawie współpracujemy blisko z Komisją i innymi zachodnimi partnerami.

Jakie są perspektywy współpracy Polski i Ukrainy w obszarze gazu ziemnego oraz elektroenergetyki w kontekście wspomnianej przyszłej integracji?

Ukraina to duży i stabilny rynek ze znaczącym wydobyciem gazu, rozbudowaną infrastrukturą transportową i magazynową. Połączenie naszych rynków oznacza większą stabilność dostaw i bezpieczeństwo dla wszystkich państw regionu. Europejscy konsumenci gazu nie mają wspólnej reprezentacji w ich konfrontacji z Rosją – musimy więc się zjednoczyć, to sytuacja win-win. Jest to zadanie Polsko-Ukraińskiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Gospodarczej, która skupia się na perspektywicznych, potencjalnych projektach i obszarach współpracy, w tym energetyce. Oczywistym krokiem wydaje się wspólne działanie w sytuacjach kryzysowych, w tym związanych z NS2. Dodatkowo, koncerny ukraińskie są zainteresowane ściślejszą współpracą z polskimi w obszarze transportu i magazynowania gazu w ukraińskich magazynach. Istnieje też plan transportu różnych typów ropy do Europy Środkowo-Wschodniej przez południowy odcinek ropociągu Drużba. Ważne jest dla nas także polityczne i techniczne wsparcie Polski na rzecz synchronizacji ukraińskiej sieci elektrycznej z europejską siecią, ENTSO-E. W przyszłym roku nasz system skończy pracę równoległa z systemem Białorusi oraz Rosji. By przeprowadzić synchronizację niezbędna jest linia 750 kV pomiędzy Chmielnicką Elektrownią Jądrową a Rzeszowem.

Jakie problemy w Europie Środkowej i Wschodniej spowoduje gaz pochodzący z NS2? Czy możliwe jest, że Polska i Ukraina będą konkurować o rosyjski gaz w regionie?

Ukraiński system przesyłowy powstał w czasach sowieckich, głównie by transportować duże ilości gazu ze złóż rosyjskich do Europy, dostawy w odwrotnym kierunku nie były planowane. W związku z tym, z naszej perspektywy, wstrzymanie przesyłu to nie tylko brak dochodów, ale także wyzwanie techniczne. Przykładowo, 45 procent gazu importowanego przez nas w 2020 roku zostało sprowadzone dzięki mechanizmowi rewersu wirtualnego. Jeśli nie będzie przesyłu, handlarze nie będą mogli z niego skorzystać i nastąpią zmiany na ukraińskim rynku, pojawi się ryzyko dla bezpieczeństwa energetycznego i wzrost cen gazu. Wzrosną także krajowe taryfy na transport tego surowca.

Ostatecznie większość stałych kosztów utrzymywania sieci przesyłowej gazu na Ukrainie jest pokrywana z przychodów z przesyłu. Istnieje także ryzyko utraconej szansy na import gazu na Ukrainę z nowych źródeł dostaw przez sztuczną blokadę szlaków alternatywnych przez Gazprom. Kiedy przesył zniknie a Nord Stream 2 będzie pracował, Ukraina stanie przed ryzykiem pozbawienia jej możliwości dostaw gazu z nowych źródeł. Gazprom rezerwuje obecnie przepustowość sąsiednich operatorów sieci gazowych na wczesnym etapie i właściwie ich nie używa. Dlatego wymiar geopolityczny jest równie ważny dla Ukrainy. Konieczność dostarczania gazu przez Ukrainę powstrzymywała potencjalną intensyfikację agresji rosyjskiej na terytorium ukraińskim. Z drugiej strony konieczność odbioru gazu przez Europę z wykorzystaniem naszego terytorium przyczyniła się do wsparcia międzynarodowego Ukrainy, także w formie sankcji wobec Rosji. Bez przesyłu gazu Ukraina zostanie sama z wyzwaniami finansowymi, technicznymi i z zakresu bezpieczeństwa. To dlatego ważne jest, by pamiętać o deklaracji USA i Niemiec, która podkreśla znaczenie odpowiedzi na próby wykorzystania energetyki jako broni przez Rosję. Ukraina dostrzega już wiele przykładów takiego działania. W rzeczywistości obecny wzrost cen gazu w Europie z powodu manipulacji Gazpromu to także swoista „broń”. Z tego względu mam dużą nadzieję na to, że ta wartości wspomniane w tej deklaracji zostaną wprowadzone w życie. Polska ma plan importu gazu z innych źródeł z pomocą Baltic Pipe oraz terminalu LNG. Po pierwsze, jest problem z dostarczeniem fizycznych wolumenów gazu z tych źródeł na południe Polski. Obecnie ten region polega wyłącznie na gazie słanym przez Ukrainę i nadal nie są w pełni zintegrowane z resztą sieci przesyłowej na terytorium polskim. Dekarbonizacja dodatkowo zwiększy potrzeby tego regionu. Po drugie, agresywne zachowanie Rosji na rynku gazu uderzy także w Polsce, nawet jeśli ta jak Ukraina od 2015 roku nie kupi nawet jednego metra sześciennego gazu z Rosji ze względu na cenę. Gazprom zapewnił w zeszłym roku około połowę gazu docierającego do Unii Europejskiej. Ma wszelkie narzędzia pozwalające manipulować wolumenem oraz cenami i aktywnie z nich korzysta. Europa musi współpracować, żeby skończyć z monopolem eksportowym Gazpromu aby powstrzymać go przed wywołaniem sztucznego niedoboru gazu. To skomplikowany i ambitny projekt, w którym Unia Europejska może odnieść sukces jako dosłownie jedyny kupiec gazu eksportowanego przez Gazprom. Rola Niemiec w tym procesie jest bardzo istotna, a Polska i Ukraina mogą być jego naturalnymi animatorami.

Jakie są perspektywy naszej współpracy w sektorze wodoru oraz transformacji energetycznej?

Ukraina i Polska to naturalni sojusznicy w odniesieniu do transformacji energetycznej, ponieważ stoimy przed podobnymi wyzwaniami. Chociaż udział elektrociepłowni węglowych w Polsce jest wyższy niż na Ukrainie, w naszym kraju jest także znaczny i wynosi prawie 30 procent. Sto procent mocy wytwórczych na węglu wyczerpało projektowaną użyteczność techniczną, a 90 procent przekroczyło termin zużycia fizycznego. Z tego względu Ukraina planuje daleko idące kroki na rzecz dekarbonizacji sektora energetycznego. Zamierzamy wyłączyć zbędne elektrociepłownie węglowe. Warunek niezbędny i jeden z naszych pierwszych kroków w tym kierunku to synchronizacja sieci elektroenergetycznej Ukrainy z tą europejską pod wodzą ENTSO-E oraz integracja rynku energii naszego kraju z europejskim w 2023 roku lub nawet wcześniej. To wszystko będzie ważny element procesu generalnej dekarbonizacji sektora elektroenergetycznego Unii Europejskiej. W ramach dekarbonizacji energetyki ukraińskiej chcemy przyciągnąć inwestycje w budowę aktywów podążających za zapotrzebowaniem, które zastąpią pierwsze wyłączane jednostki na węgiel, a także baterie i inne rodzaje magazynów energii. Mamy zatem potencjał współpracy z sektorem prywatnym z Polski. Szczególnie ważna dla naszych krajów jest wymiana doświadczeń w sprawie sprawiedliwej transformacji regionów pogórniczych. Ostatecznie odmowa wykorzystania węgla doprowadzi do zamknięcia kopalni, które niesie ze sobą poważne wyzwania społeczne. Już teraz uruchamiany dwa pilotażowe projekty w tym zakresie razem z partnerami międzynarodowymi i planujemy uruchomić kolejne w przyszłości. Myślę, że nasze kraje mogą tylko zyskać na wymianie informacji o naszych wspólnych doświadczeniach przy takich przedsięwzięciach. Wodór to perspektywa nieco odleglejszej przyszłości, ale strategia rozwoju sektora wodorowego musi powstać już teraz. Ukraina chce przygotować strategiczny dokument w tej sprawie z partnerami zagranicznymi tej jesieni. Wiemy z negocjacji z naszymi polskimi kolegami, że pracują nad niebieskim wodorem z gazu. W tym samym czasie Unia Europejska postrzega Ukrainę jako partnera przy dostawach zielonego wodoru wytwarzanego z pomocą źródeł odnawialnych. Póki co jest to raczej drogie rozwiązanie. Z punktu widzenia Ukrainy jest uzasadnienie rozwoju wodoru fioletowego z energetyki jądrowej. Widać zatem, że jest wiele szlaków do zbadania. Musimy pracować nad technologiami, ramami regulacyjnymi i projektami pilotażowymi. Jestem przekonany, że Ukraina i Polska powinny także utrzymać żywy dialog o współpracy w sektorze wodoru.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik

Orlen wchodzi w decydujący etap rozmów z Komisją o fuzji z Lotosem