Alert

Eksperci: Zwiększony import diesla z Możejek jak najbardziej wskazany

benzyna ropa
Nowe sankcje Stanów Zjednoczonych wobec rosyjskich firm naftowych, w tym Rosnieftu i Łukoilu, mogą przełożyć się na wzrost cen paliw w Polsce o 5–7 groszy za litr, fot. maxpixel.freegreatpicture.com

Plany PKN Orlen zwiększenia importu oleju napędowego z rafinerii w Możejkach na Litwie są racjonalne – oceniają eksperci. Wskazują, ze polski rynek cierpi na niedobór krajowego diesla, więc dla Orlenu import z Możejek jest biznesowo uzasadniony.

OKN Orlen i Koleje Litewskie podpisały we wtorek porozumienie o rozszerzeniu współpracy, m.in. na transport oleju napędowego z Możejek do Polski. „Obecnie sprowadzamy z Możejek do Polski 600 tysięcy ton diesla rocznie. Docelowo, dzięki umowie z kolejami litewskimi, chcemy zwiększyć dostawy o kilkaset tysięcy ton” – tłumaczył prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. „Popyt w Polsce rośnie i spodziewamy się, że będzie nadal rósł w kolejnych latach, m.in. dzięki ograniczaniu szarej strefy” – dodał.

Jak wskazują eksperci, polskie rafinerie nie są w stanie zaspokoić krajowego popytu na paliwa płynne, więc pewna część z nich jest importowana. Polski rynek od zawsze miał pewien strukturalny deficyt oleju napędowego, który trzeba było importować – powiedział PAP Dawid Piekarz z Instytutu Staszica. „Orlen zachowuje się bardzo racjonalnie, wypełniając lukę popytową własnym produktem. Czyli dbając o to, żeby to on sam sprzedawał wyprodukowany przez siebie olej napędowy w kraju, a niekoniecznie zostawiać miejsce innym importerom” – ocenił Piekarz.

Zwrócił jednocześnie uwagę, że konsumpcja oleju napędowego wzrosła ostatnio o 26 proc. rok do roku. „To pokazuje mocno wzrost popytu. Więc Orlen bardzo przytomnie i bardzo rynkowo zareagował, zapewniając zwiększenie ilości swojego surowca na polskim rynku” – powiedział Piekarz. Importujemy mnóstwo oleju napędowego z różnych kierunków, więc import z własnego zakładu dla Orlenu jest najbardziej opłacalny i najbardziej efektywny pod względem ekonomicznym – ocenił Grzegorz Maziak z portalu e-petrol.pl. Przypomniał, że średni udział importu w konsumpcji trzech głównych paliw – benzyn, diesla i LPG – wynosi ok. 30 proc., a w I kw. 2018 r. udział importu w konsumpcji oleju napędowego wynosił 23 proc.

„Krajowe rafinerie produkują tyle, ile są w stanie, a jakikolwiek dodatkowy wzrost popytu na olej napędowy musimy zaspokajać importem. Czy to będzie import z czeskiego Unipetrolu, czy z Orlen Lietuva, z perspektywy Orlenu to dobra wiadomość” – powiedział Maziak. W jego ocenie, z punktu widzenia kierowców, działania Orlenu mają znaczenie marginalne. Chociaż – jak wskazał – wydaje się, że jeżeli koncern dokonuje optymalizacji kosztowej, to nie będzie dodatkowej presji na podwyżki.

Polska Agencja Prasowa


Powiązane artykuły

dolar pieniądze

Wygrana Trumpa oznacza umocnienie dolara

Potwierdzenie wygranej Donalda Trumpa oznacza umocnienie dolara do 4,4-4,45 i wzrost rentowności obligacji w USA i Polsce – oceniają ekonomiści...
Miłosz Motyk, podsekretarz stanu, ministerstwo klimatu i środowiska. Fot. Jędrzej Stachura

Rząd nie widzi zagrożeń dla harmonogramu budowy elektrowni jądrowej na Pomorzu

– Dziś nie widzimy zagrożeń harmonogramu i procesu inwestycyjnego budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej – powiedział Miłosz Motyka, wiceminister klimatu...
Łopata i węgiel. Fot. Freepik.

W październiku Niemcy spalili nadzwyczaj dużo węgla

Październik był w niemieckiej energetyce nietypowym miesiącem, w którym zużycie węgla w Niemczech znacząco wzrosło. Udział węgla przy produkcji energii...

Udostępnij:

Facebook X Pinterest WhatsApp