font_preload
PL / EN
Środowisko Surowce 24 maja, 2019 godz. 8:30   
REDAKCJA

Nałęcz: Wojna hybrydowa w geologii?

Główny Geolog Kraju prof. Mariusz Orion Jędrysek. Fot. BiznesAlert.pl Główny Geolog Kraju prof. Mariusz Orion Jędrysek. Fot. BiznesAlert.pl

„Jesteś lekiem na całe zło i nadzieją na przyszły rok” śpiewała w znanym przeboju Krystyna Prońko. Tą samą mantrę powtarza od blisko 4 lat Pan minister Mariusz Jędrysek, mający co najmniej tyle samo funkcji i tytułów, co Daenerys z „Gry o tron” (poseł, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, Główny Geolog Kraju, Pełnomocnik Rządu ds. Polityki Surowcowej Państwa, Prezydent Zgromadzenia Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego, profesor, wykładowca uniwersytecki – pisze dr Tomasz Nałęcz, były dyrektor ds. geoinformacji Państwowego Instytutu Geologicznego.

Tyle, że ministrowi chodzi jeszcze po głowie Polska Agencja Geologiczna (PAG), o którą zaciekłe walczy, marginalizując pozostałe obowiązki. Choć skutki zaniedbań są widoczne jak na dłoni to tak naprawdę jest to tylko wojna zastępcza (proxy war), gdyż PAG ma być jedynie wehikułem potrzebnym do bezpośredniego dostępu do polskich surowców kopalnych. Zasadne jest pytanie czy w rzeczywistości trwające od kilku lat osłabianie instytucji odpowiedzialnych za polskie złoża nie jest przypadkiem elementem szerzej zakrojonej wojny hybrydowej? Gra toczy się o niebagatelną stawkę i strategiczne przejęcie w przyszłości polskich złóż surowców. Pozwoli to rozdawać je bez jakiejkolwiek kontroli i nadzoru. Niedawno błędy w zarządzaniu zasobami kopalin potwierdził dobitnie raport Najwyższej Izby Kontroli pt. „Gospodarka złożami strategicznych surowców kopalnych obejmujący okres od 1 stycznia 2015 r. do 30 czerwca 2017 r”. W tym czasie stery geologii dzierżył głównie minister Jędrysek, koordynując pracę trzech departamentów w Ministerstwie Środowiska i nadzorując pracę Państwowego Instytutu Geologicznego, wykonującego zadania służby geologicznej. Ocena dotyczy także częściowo jego poprzedników.

NIK negatywnie ocenia ochronę i gospodarowanie złożami kopalin

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła działania Ministerstwa Środowiska w zakresie ochrony i gospodarowania złożami kopalin. Lista zarzutów jest długa: długotrwałe zaniechania i przewlekłość prac, brak przepisów umożliwiających objęcie ochroną zasobów strategicznych węgla kamiennego i brunatnego. Nie wskazano też kryteriów wyboru złóż wymagających ochrony.

Najwyższa Izba Kontroli oceniła działalność Ministerstwa Środowiska jako niewystarczającą w zakresie skutecznego zarządzania i ochrony udokumentowanych złóż kopalin (w tym nieeksploatowanych), w szczególności ze względu na brak skutecznych działań zabezpieczających złoża kopalin przed utratą możliwości ich eksploatacji, jak również ze względu na brak skutecznych mechanizmów rozstrzygania sporów dotyczących sposobu zagospodarowania obszarów występowania złóż kopalin.

Przedsiębiorcy działający w branży geologiczno – górniczej mają uzasadnione obawy, gdyż – jak informuje w swoim raporcie NIK – w procesie wydawania koncesji przez Ministerstwo Środowiska dość często były naruszane przepisy Kodeksu Postępowania Administracyjnego.

W ocenie NIK, długotrwałe procedowanie postępowań koncesyjnych świadczyć może o niewłaściwej organizacji pracy w Ministerstwie. Identyczne zarzuty sformułowane zostały w audycie wewnętrznym, wykonanym we wrześniu 2018 r. w departamentach geologicznych podległych Jędryskowi. W dokumencie stwierdzono słabości w procesie planowania i podejmowania decyzji strategicznych, powielanie czynności przez różne komórki organizacyjne, rozproszenie kompetencji w sprawach legislacyjnych, brak bieżącej analizy problemów i skutecznego ich rozwiązania, brak właściwego nadzoru nad realizacją powierzanych zadań, które nie sprzyjały optymalnemu wykorzystaniu zasobów kadrowych dla osiągnięcia celów strategicznych.

Niestety, sytuacja do dziś nie uległa zmianie. Kilka dni temu na łamach BiznesAlert.pl prezes PGNiG Piotr Woźniak alarmował: „Potrafimy wydobywać gaz za granicą, gdzie zatrudniamy tysiące ludzi, ale powinniśmy to samo robić w kraju. Teraz czekamy na 26 koncesji. To jest paląca potrzeba, potrzebujemy sprawnego urzędu koncesyjnego.” Woźniak doskonale zna możliwości administracji geologicznej, bo przez 2 lata pełnił funkcję Głównego Geologa Kraju, odpowiadając właśnie za wydawanie koncesji.

Nie są to pierwsze zarzuty dotyczące funkcjonowania organu koncesyjnego pod nadzorem ministra Jędryska. W 2016 r. o znacznych opóźnieniach w wydawaniu koncesji alarmowali już górnicy (tzw. Koncesje 2020).

Zachwianie bezpieczeństwem energetycznym to jedno, ale sporym problemem są straty Skarbu Państwa spowodowane utratą wpływów z opłat koncesyjnych i użytkowania górniczego. Już teraz sięgają kilku milionów złotych, a przyszłe mogą być liczone w setkach milionów.

Cudowny lek na wszystko: Polska Agencja Geologiczna?

Minister Mariusz Jędrysek miał okazję odnieść się do zarzutów stawianych przez NIK podczas posiedzenia sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, które odbyło się 2 kwietnia 2019 r. Na wszystkie zarzuty odpowiadał jednakowo: ministerstwo nie ma obecnie narzędzi i uprawnień do sprawnego zarządzania zasobami kopalin, a będzie lepiej dopiero wtedy, gdy powstanie Polska Agencja Geologiczna. Zdaniem ministra Jędryska, powołanie agencji rządowej będzie panaceum na wszystkie bolączki, które trapią obecnie geologię. Dopiero wtedy zacznie się naprawiać: powstanie nowe prawo, usprawni się administrację, przyspieszy wydawanie koncesji, zacznie się tworzenie baz danych, szukanie nowych złóż. Czy tak będzie rzeczywiście? I jakie będą skutki uboczne takiej terapii?

Główny Geolog Kraju unika odpowiedzi na pytania, dlaczego przez 3,5 roku sprawowania tej funkcji gospodarka zasobami kopalin wygląda tak samo mizernie, jak za czasów rządów koalicji PO-PSL? Polska nadal nie ma polityki surowcowej. Są rekordowe opóźnienia w procesie wydawania koncesji geologicznych. Atmosferę w departamentach geologicznych najlepiej oddaje ogromna fluktuacja pracowników – normą są masowe odejścia z pracy i wymiana kadry kierowniczej (w ciągu 3,5 roku dokonano 28 (!) zmian na stanowiskach dyrektorów i ich zastępców w trzech niespełna 70-osobowych departamentach Ministerstwa Środowiska; dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego zmieniano 6 razy). Od 4 lat nie wykonano w Polsce żadnego odwiertu poszukiwawczego za gazem łupkowym. Jest groźba kolejnych arbitraży międzynarodowych. Pan minister Jędrysek bardziej znany jest z projektów, które wstrzymał lub skasował, niż z realnych sukcesów. Podjął decyzję o zaniechaniu budowy systemu informatycznego Geoinfornet (teraz Ministerstwo Środowiska rozbrajająco szczerze przyznaje, że nie ma pojęcia o liczbie i rodzaju wydanych przez siebie koncesji). Wstrzymano budowę Centralnego Magazynu Rdzeni Wiertniczych w Leszczach. Blokowany jest projekt przedeksploatacyjnego wydobycia metanu z pokładów węgla, anulowano projekt bezpłatnych szkoleń dla geologów powiatowych i wojewódzkich.

Zarzutów jest dużo więcej. Skala stwierdzonych nieprawidłowości jest tak duża, że można się zastanawiać, czy usilne dążenie do powołania PAG nie jest próbą zatuszowania zaniedbań i uniknięcia odpowiedzialności za ich efekty.

Minister zdążył już skonfliktować się z przeważającą częścią środowiska geologicznego. Geolodzy uważają, że trwająca od 3,5 roku degrengolada jest celowa i stanowi pretekst do utworzenia Polskiej Agencji Geologicznej. Czy tak jest faktycznie? Na marginesie należy dodać, że ustawa o Polskiej Agencji Geologicznej zakłada, że prezes PAG musi być geologiem, a może być posłem lub senatorem oraz nauczycielem akademickim. Te wymogi spełnia tylko jedna osoba w Polsce. Czy Mariuszowi Jędryskowi przybędzie niebawem kolejny tytuł do kolekcji?

Z raportów i audytów wyłania się jasny obraz: najsłabszym ogniwem w geologii są departamenty geologiczne, którymi od 3,5 roku zawiaduje Pan Mariusz Jędrysek. Na podstawie ustaleń kontroli została opracowana przez NIK mapa ryzyka ograniczenia lub braku możliwości eksploatowania złóż w Polsce, wynikającego z nieprawidłowych działań administracji rządowej i samorządowej. Z mapy tej wynika, że takie ryzyko dotyczy 46 złóż (15,5%) spośród 297 występujących w skontrolowanych 19 gminach.

„W toku kontroli uzyskaliśmy opinie i informacje od inwestorów, którzy podejmowali próby zagospodarowania nieeksploatowanych dotychczas złóż. Inwestorzy wskazywali na liczne bariery zniechęcające do podejmowania takich inwestycji”. I jeszcze: „Przedsiębiorcy zainteresowani eksploatacją złóż kopalin podejmowali kosztowne inwestycje nie mając żadnej pewności co do warunków ich prowadzenia w zbiurokratyzowanym i niespójnym systemie uzyskiwania koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie oraz eksploatację złóż kopalin. Wpłynęło to na ograniczenie zakresu tych inwestycji, co przy znacznej skali nieeksploatowanych bądź nierozpoznanych szczegółowo złóż jest niekorzystne dla całokształtu gospodarki surowcowej”. To wszystko wybrzmiewa z raportu NIK. Naprawę i reformę trzeba zacząć od usprawnienia pracy administracji rządowej, zamiast lansować wizję utworzenia superagencji za 400 mln złotych rocznie. Stan konfliktu ministra ze środowiskiem geologicznym trawa już od kilku lat i przybierał różne formy. Teraz odsłania się kolejny etap sporu, a sceną będzie polski Parlament. Jakie będą koszty dla kraju wynikające z osłabiania instytucji geologicznych i kto na tym zyska?