font_preload
PL / EN
Środowisko Surowce 9 października, 2018 godz. 7:30   
REDAKCJA

Nałęcz: Polityka surowcowa, której nie ma

gilowice fot. M Rolka Państwowy Instytut Geologiczny

Kluczowym elementem każdej polityki są sprawy organizacyjne. W tym zakresie projekt utworzenia Polskiej Agencji Geologicznej decydujący o kształcie funkcjonalnym polityki surowcowej jest niebezpieczny dla polskiej racji stanu. Przede wszystkim groźne jest kopiowanie rozwiązań działających na wschodzie, gdzie na bogactwach uwłaszcza się nomenklatura. Ta ustawa wprost nawiązuje do rozwiązań sowieckich i tych funkcjonujących obecnie na Ukrainie. Polsce potrzebne jest rozwiązanie, które będzie uzupełnieniem dobrych zmian jakie wprowadzono w ostatnich latach w gospodarce, wspierające jednocześnie przejrzystymi procedurami patriotyzm gospodarczy – pisze Tomasz Nałęcz, były dyrektor do spraw geoinformacji w Polskim Instytucie Geologicznym.

Polityka surowcowa państwa

Budowa każdej strategii w warunkach niepewności, a na pewno z takimi mamy do czynienia w dzisiejszym globalnym świecie, wymaga podejścia metodycznego i analitycznego. Zgodnie z obowiązującą metodyką pierwszym i kluczowym elementem jest określenie misji i wizji, definiujących do czego dążymy. Następnym krokiem jest szczegółowa i dogłębna analiza stanu obecnego oraz ocena otoczenia. Wszystko to razem pozwala na ustalenie celów i kierunku pozwalających osiągnięcie stanu docelowego jaki wyznaczony został w wizji. W nowoczesnej teorii zarządzania przedsiębiorstwami budowa strategii sprowadza się de facto do działań, które mają odpowiedzieć na kluczowe pytania: dlaczego, jak i kto?

Polityki państwa są odpowiednikami strategii przedsiębiorstw, ale jednocześnie obejmują znacznie szerszy obszar, co czyni je tym znacznie trudniejszymi w realizacji ze względu na skomplikowane otoczenie formalno-prawne i organizacyjno-instytucjonalne oraz mnogość czynników mogących oddziaływać na realizację postawionych celów.

Z racji mojego zawodu i wieloletniego doświadczenia w geologii postanowiłem przyjrzeć się dokładniej jednemu z realizowanych ostatnio dokumentów strategicznych państwa a mianowicie polityce surowcowej. Jest to dziedzina ważna, szczególnie że obecnie rynek surowcowy ma zasięg globalny, a działania w tym zakresie wpisują się w szerokie tło geopolityczne. Dlatego też jest to jedno z zagadnień kluczowych dla Polski, szczególnie ze względu na zabezpieczenie gospodarki państwa. Prace nad założeniami tego dokumentu strategicznego rozpoczęły się  dość dawno, bo już w 2016 roku i obecnie jesteśmy w fazie tzw. konsultacji społecznych projektu Polityki Surowcowej Państwa (PSP).

Już na początku lektury PSP wnikliwego czytelnika uderza fakt, że w przedmiotowym dokumencie nie wskazano ani misji ani wizji. Być może za takową należy uznać samą definicję polityki surowcowej prezentowaną przez autorów jako „zbiór nadrzędnych zasad i działań dla zmniejszenia ryzyk w podaży surowców mających na celu zabezpieczenie wieloletnich potrzeb gospodarczych i społecznych państwa, wynikających z przyjętych priorytetów rozwoju gospodarczego”. Widać tu jednak niespójność logiczną, gdyż w dalszej części dokumentu te zasady nie zostały w sposób  jasny i czytelny określone.

Warto także porównać obecne propozycje z definicją przedstawioną kilka lat temu przez zespół prof. Hausnera w dokumencie pod znamiennym tytułem„Polityka surowcowa Polski. Rzecz o tym, czego nie ma, a jest bardzo potrzebne”. Nie mówi się tam o jakichś bliżej niezdefiniowanych zasadach i działaniach, ale jasno wskazuje przedsiębiorców jako podmiotu polityki surowcowej. Hausner i in. określają politykę surowcową jako „długofalową politykę publiczną prowadzoną na poziomie krajowym, która ma zapewnić przedsiębiorstwom wytwórczym dostęp do niezbędnych dla ich działalności surowców po cenie umożliwiającej im utrzymanie konkurencyjności, przy jednoczesnym dbaniu o stan środowiska naturalnego i społecznego na każdym etapie cyklu surowcowego oraz bieżące i długookresowe bezpieczeństwo gospodarcze kraju”. Zestawiając te dwie definicje odnosi się wrażenie, że wyważane są już raz otwarte drzwi. Czy w ten sposób nie tracimy czasu, energii i pieniędzy? Czy efekt jest tego wart? Wydaje się, że w urzędniczym zespole pracującym nad bieżącą wersją PSP zabrakło determinacji, aby maksymalnie wykorzystać dokonania poprzedników i na tej bazie rozwinąć kolejne propozycje. Być może, przeważyła chęć zbudowania swojego „oryginalnego” opracowania ignorując osiągnięcia poprzedników, co niestety jakże często ma miejsce w naszej rzeczywistości. To do duży błąd, co potwierdza analiza treści projektu PSP.

Jak już wyżej wspomniano przedstawiony cel obecnie przygotowywanej polityki surowcowej jest dość rozmyty, ale w dokumencie autorzy wymieniają 5 działań mających warunkować jego realizację. Są to: zrównoważone korzystanie z zasobów kopalin, współpraca zagraniczna, innowacyjne technologie poszukiwań i wydobycia, pozyskiwanie kopalin z dna morskiego oraz długoterminowe planowanie przestrzenne. Można odnieść wrażenie, że są to oczywistości wprost zaczerpnięte z podręcznika do geografii ekonomicznej wzbogacone o górnictwo podmorskie. Uderza kilkukrotne podkreślanie w tym dokumencie potrzeby eksploatacji surowców z dna oceanu. Można odnieść wrażenie, że zadanie to jest ważniejsze od działań na arenie krajowej. Autorzy nowej polityki surowcowej postawili sobie także drugi cel jakim będzie zmniejszenie zależności Polski i UE od dostaw surowców z określonych kierunków (niestety nie wskazując jakich). Z dokumentu wynika, że jest jeden cel podstawowy dotyczący racjonalnego gospodarowania zasobami surowców i cel podrzędny uniezależnienia się od dostaw z określonych kierunków. Przyznam szczerze, że od strategii pisanej na poziomie pełnomocnika rządu oczekiwałbym czegoś więcej. W porównaniu z dokumentem Hausnera i in., gdzie wskazano merytorycznie uporządkowany zestaw składowych i odniesień polityki surowcowej w PSP tego nie ma. Być może te wszystkie zagadnienia znalazły się gdzieś na poziomie pomysłu, jednakże czytając tą część dokumentu nowej polityki surowcowej nie zostały precyzyjnie określone i zaprezentowane. Być może też moje oczekiwania wynikają bardziej z przyzwyczajenia do strategii tworzonych na poziomie biznesowym, gdzie wszystko ma swój porządek i zasady, które później przekładają się na realizację konkretnych programów i projektów. Mimo to także na poziomie rządowym mamy przykłady kilku dobrze przygotowanych dokumentów ze Strategią odpowiedzialnego rozwoju premiera Morawieckiego na czele. Nota bene autorzy polityki surowcowej powinni znać ten dokument, gdyż kilkakrotnie się na niego powołują.

Polityka surowcowa przedstawiona przez pełnomocnika rządu opiera się na 9 filarach, które zostały zdefiniowane w sposób bardzo ogólny. Mimo dość wnikliwej lektury 65 stron opracowania próżno tam szukać konkretnych rozwiązań, które miałyby przybliżyć Polskę do rozwiązania problemów surowcowych poprzez wskazanie jasnego planu działań, co powinno być stosunkowo proste, ponieważ według ministra Jędryska jesteśmy „najbogatszym surowcowo” krajem w Europie.

Odnosząc się do wyzwań stojących przed polityką surowcową Polski należy przede wszystkim odpowiedzieć na kluczowe pytania stawiane przy budowie strategii. Dlaczego państwo polskie potrzebuje polityki surowcowej? Odpowiedź częściowo pada w definicji samej strategii w przywołanym wcześniej dokumencie Hausnera i in., gdzie wskazuje się przedsiębiorców jako beneficjentów realizacji tej polityki. Gospodarka potrzebuje informacji o zasobach surowcowych, energetycznych i wodnych dla prosperity państwa, którą można osiągnąć poprzez rozwój gospodarki mającej dostęp do taniego i wartościowego surowca. Są to podstawowe elementy, które będą wpływały na rozwój, ekonomię i innowacje państwa. Przyszły rozwój gospodarczy w kontekście surowcowym może być stymulowany poprzez innowacyjne i zintegrowane generowanie nowych danych i wiedzy geologicznej, pozyskiwanych aby poznać i zrozumieć uwarunkowania dotyczące gospodarki naszymi zasobami geologicznymi. Ich podstawowym zadaniem jest dostarczanie materiałów analitycznych dla różnych dziedzin, dla których użyteczna jest wiedza o „podziemnym świecie”, które mogą posłużyć do wspomagania procesów decyzyjnych. Niestety próżno szukać tego w nowym projekcie.

Kolejne pytanie, chyba najważniejsze, jak zrealizować cele surowcowe. Tej odpowiedzi szukałem w projekcie polityki surowcowej państwa. Niestety poza ogólnikami niewiele znalazłem, ale to temat na oddzielną analizę. I zapewniam, że bynajmniej gigantomania związana z planami podboju Atlantyku niewiele rozwiąże z naszych realnych problemów tu i teraz. Nie jest to odpowiedź na to z pozoru proste pytanie.

Znając już cel działania można się zastanawiać kto ma wykonać zadania szczegółowe. Jest to kluczowe zagadnienie na poziomie operacyjnym, gdyż od sprawności organizacyjnej zależeć będzie sukces realizacji zadań. W krajach rozwiniętych zadania związane z polityką surowcową wykonują służby geologiczne. Dzisiejsze służby geologiczne to nowoczesne, dobrze zarządzane przedsiębiorstwa naukowo-badawcze, gdzie nauka nie stanowi celu samego w sobie, lecz ma przede wszystkim pierwiastek użyteczny wspomagający praktyczne zadania realizowane dla jasno zdefiniowanych interesariuszy. Warto tu podkreślić, że budując służbę bez nauki już w momencie powstania będzie to instytucja przestarzała, nie mająca narzędzi i nowoczesnej wiedzy do rozwoju technik poznawczych podążających za rozwojem analityki. Będzie to de facto kolejny urząd. Tak więc można powiedzieć, że służba nie może istnieć bez nauki, ale i nauka nie będzie się dobrze rozwijać bez nowoczesnych narzędzi badawczych (laboratoriów, wiertnic, georadarów, zdjęć satelitarnych itp.).

Reforma Polskiego Instytutu Geologicznego

Europejskie służby geologiczne osadzone są w administracji rządowej bardzo różny sposób. Wystarczy tu wspomnieć takie kraje jak Finlandia (Min. Gospodarki i Zatrudnienia), Holandia (Min. Gospodarki), Dania ( Min. Klimatu i Energii) oraz Francja (raportuje do Min. Nauki, Min. Ekologii i Transformacji oraz Min. Gospodarki). Model zarządzania geologią w odniesieniu do ochrony środowiska ma też swoje uzasadnienie, ale chcąc stawiać na rozwój państwa geologia powinna przede wszystkim dostarczać wiedzy i analiz wspomagających gospodarkę i innowacje. Niektóre służby geologiczne wręcz ewaluują w kierunku agencji informacyjnych (TNO), choć jednak większość zachowuje bardziej konserwatywne rozwiązania i ciągle ma wspierające działy badawcze. Moje wieloletnie obserwacje wskazują, że wzorem do naśladowania (organizacyjnie) są przede wszystkim BGS, BRGM, TNO, GEUS, USGS, ale także należy spoglądać na Chiny i Koreę Pd, w których też wypracowuje się nowe rozwiązania.

W polityce surowcowej państwa autorstwa ministra Mariusza Jędryska cały jeden filar poświęcony jest Ramom instytucjonalnym wypracowania i wdrażania Polityki Surowcowej Państwa (Filar 7). I należy uznać to za krok w dobrym kierunku, gdyż zagadnienia organizacyjne są kluczowym elementem powodzenia każdej strategii. Dlatego też chciałbym się bliżej przyjrzeć tej kwestii. Zgodnie z planami autorów i zapisami ustawy wykonawcą zadań polityki surowcowej miałaby być nie istniejąca jeszcze Polska Agencja Geologiczna. Moje przekonanie, że jest to dział szczególnie ważny nie są odosobnione, gdyż pan minister także poświęca wiele energii tej sprawie proponując medialnie specjalną ustawę o Polskiej Agencji Geologicznej (PAG).

Po zapoznaniu się ze szczegółami ustawy należy stwierdzić, że w zakresie rozwiązań organizacyjnych projekt utworzenia Polskiej Agencji Geologicznej autorstwa Ministra Jędryska jest niebezpieczny dla polskiej racji stanu. Przede wszystkim groźne jest kopiowanie rozwiązań działających na wschodzie, gdzie jak wiadomo powszechnie na bogactwach surowcowych uwłaszcza się nomenklatura służb. Niestety ta ustawa wprost nawiązuje do rozwiązań sowieckich. Wprowadzi ona model podobny do funkcjonującego obecnie na Ukrainie. Dla eksperta analogie są nawet zbyt czytelne. W obecnym kształcie projekt Agencji Geologicznej to taki konglomerat zawierający i łączący w jednej organizacji kilka niezależnych elementów: administrację, naukę i biznes. Wszystkie są potrzebne, ale niekoniecznie pod jednym szyldem, gdyż w wielu działaniach mają wręcz rozbieżne cele. Jeżeli dodamy do tego jeszcze politykę, powstaje bardzo niebezpieczna mieszanka.

Jako ekspert EuroGeoSurveys, europejskiego stowarzyszenia służb geologicznych, pracowałem wraz z grupą specjalistów z USA, Kanady i Europy nad reformą ukraińskiej służby geologicznej. Rekomendacje przedstawione po analizie organizacji sektora geologii ukraińskiej, bezpośrednio odziedziczonego po czasach sowieckich, w pierwszym rzędzie nawiązywały do wydzielenia niezależnej od administracji i biznesu służby geologicznej oraz wprowadzeniu przejrzystych zasad nadzoru nad procesem koncesyjnym. Doświadczenia te pozwalają mi nie tylko negatywnie ocenić projekt ustawy o polskiej agencji geologicznej, gdzie m.in. wprowadza się zapisy umożliwiające tworzenie przez agencję w spółek wydobywczych, ale także wskazać szereg istotnych niebezpieczeństw związanych z realizacją takiego pomysłu. Proponowane rozwiązanie jest groźne z różnych względów. Wprowadzając taki model można w spółkach umieszczać swoich ludzi, a następnie dokonywać transferów finansowych do środowisk politycznych, które decydowały o wyborze tych ludzi. Tak właśnie uwłaszcza się nomenklatura. Analizując zapisy projektu ustawy o agencji geologicznej należy zadać sobie kolejne pytanie czy nie jest to przypadkiem próba uwłaszczenia się na surowcach naturalnych środowisk władzy? Agencją geologiczną będzie zarządzał wszechwładny i nieodwoływalny prezes. Należy pamiętać, że oddając w jednoosobowy zarząd całą dziedzinę związaną z geologią urzędnicy zyskują w ten sposób szerokie i niekontrolowane wpływy.

Kolejnym argumentem przeciw takiemu rozwiązaniu jest niepożądana zamiana miejsc kontrolera i   kontrolowanego. Paradoksalnie po wprowadzeniu zmian proponowanych przez Ministerstwo Środowiska okaże się, że ci którzy mają chronić środowisko będą je eksploatować dla zysku tworząc spółki z przemysłem pod pozorem zmniejszania ryzyka. Jak wiadomo celem biznesu jest zysk i nie ma w tym nic złego. Jednakże jeśli rolą agencji będzie zakładanie spółek to służba z kontrolera i niezależnego eksperta przekształci się w gracza rynkowego. Służba geologiczna powinna zajmować się niezależną ekspertyzą i wspomagać państwo w procesach decyzyjnych a nie prowadzić grę rynkową. Taki model stosowany jest w większości cywilizowanych państw. Oczywiście istnieją wyjątki, do których w Europie należy Francja. BRGM (francuska służba geologiczna) posiada spółkę zależną BRGM SA, która prowadzi działalność wspierającą poszukiwanie surowców i wchodzi w udziały sektora wydobywczego, ale tylko na etapie inicjalizacji firm. W Norwegii działa narodowy operator kopalin związany z węglowodorami, ale i w tym przypadku jest to instytucja niezależna od służby geologicznej. Dlatego po za podawaniem przykładów warto zawsze wgłębić się w szczegóły, gdyż mogą one w diametralny sposób zmieniać obraz oglądany tylko powierzchownie i wprowadzać w błąd odbiorców.

W krajach będących potentatami surowcowymi istnieje podział na zadania służby geologicznej i działania operacyjne, które są domeną przedsiębiorstw działajacych na wolnym rynku. Rozłączenie tych obszarów stanowi wręcz o higienie instytucjonalnej i sprawnym funkcjonowaniu branży surowcowej i co najważniejsze daje wszystkim aktorom sceny surowcowej transparentne zasady gry. Państwo powinno uniknąć sytuacji, aby obiektywne dane o potencjale surowcowym tworzyła ta sama organizacja, która zajmuje się grą rynkową. Proponowane rozwiązania są także niezgodne z ideami patriotyzmu gospodarczego, gdyż nie będzie równych reguł. Przejmując udziały w spółkach urzędnicy podświadomie mogą preferować „swoje” podmioty w późniejszych decyzjach. Zgadzam się z tezą, że powinniśmy promować narodowy kapitał i biznes. Podobnie jak polskie drogi powinny budować silne polskie firmy, taki i polskimi surowcami powinny zarządzać polskie przedsiębiorstwa. Jednakże nie można jednocześnie zostawiać furtek, godząc się na nieprzejrzyste zapisy ustawowe, gdyż w efekcie mogą się one stać bramami do działań korupcyjnych. Należy pamiętać, że za 20 lat nikt nie będzie pamiętał kto był ministrem w 2018, ale skutki ustawy i błędnych działań będą odczuwali wszyscy.

W końcu rozwiązanie to może się przyczynić do rozdrobnienia własności zależnej od skarbu państwa w strategicznym sektorze, który w obecnych uwarunkowaniach powinien się raczej konsolidować.

Dać szansę Agencji?

Dziwią nawoływania niektórych ekspertów, aby dać szanse agencji, aby sprawdziła się w boju. Warto tu przypomnieć, że „rozwietka bajom” jako sposób prowadzenia rozpoznania istnieje jedynie w Armii Czerwonej, która nigdy nie liczyła się ze stratami. Być może byłoby to usprawiedliwione, gdybyśmy nie mieli innych sprawdzonych wzorców. W innym przypadku rodzi to co najmniej pytania o obiektywizm i dobrą wolę autorów takich opinii. Cała sytuacja przypomina trochę namawianie dziecka, aby zdobyło doświadczenie wsadzając palec do wrzątku. Zaiste ciekawa to nauka przez doświadczenie. Należy dobitnie podkreślić, że wszystkie te działania są wykonywane za pieniądze publiczne. Czy stać nas na takie eksperymenty? Wystarczy zerknąć na wschodnią stronę. Czyżby zapomniano o mądrej maksymie, że należy uczyć się na cudzych błędach?

Nie chciałbym być źle zrozumiany i uchodzić za przeciwnika wszelkich zmian organizacyjnych lub co gorsze zwolennika rozwiązania „żeby było tak jak było”. Wręcz przeciwnie uważam, że zmiany są niezbędne i nieuniknione jeżeli Państwo ma odzyskać wszystkie benefity związane z zarządzaniem surowcami. Nie jestem też przeciwnikiem pomysłu agencji geologicznej sensu largo, ale ostrzegam przed szczegółowymi, konkretnymi rozwiązaniami w tym konkretnym przypadku. Nie można tolerować sytuacji, że od trzech lat drastycznie spadła ilość wydawanych koncesji. Nie możemy dopuszczać, by koncesjonariusze mogli blokować wydobycie pozyskując koncesje badawcze i ich nie realizując. Przykłady można by mnożyć. Jednakże nie można leczyć dżumy cholerą i zastępować jednej patologii następną. Wydaje się, że mamy wielu fachowców w zakresie surowców i geologii i stać nas jako Polaków, aby przygotować dobre rozwiązanie organizacyjne, które posłuży zarówno bieżącej polityce surowcowej i bezpieczeństwu kraju, ale także będzie stanowiło podwaliny pod zabezpieczenie interesów przyszłych pokoleń żyjących miedzy Bugiem a Odrą.

Trudno wierzyć w sukces realizacji polityki surowcowej, jeżeli podstawowy element, jakim ma być organizacja odpowiedzialna za wdrożenie (PAG) jest ułomna i bazuje na nieprzejrzystych procedurach. Mając na względzie brak wdrożenia polityki surowcowej przez ostatnie 30 lat (dokument Hausera i in. trafił do szuflady) i straty jakie z tego względu ponosiło państwo trzeba z całą stanowczością stwierdzić, że stworzenie strategii w tym zakresie jest wręcz niezbędne. Jednakże ta pilna potrzeba nie może zwalniać autorów od dopełnienia podstawowych wymagań wobec treści takiego dokumentu. Państwo nie potrzebuje papierowego opracowania, które posłuży do realizacji bieżących celów politycznych, a następnie trafi w zapomnieniu na półki. Potrzebna jest aktywna polityka surowcowa, która będzie opierała się na działaniach i ukierunkowana będzie na efekty a nie na tylko cele propagandowe (przeszacowane bogactwa surowcowe, źle pojęty patriotyzm gospodarczy). Polityka surowcowa powinna być uzupełnieniem dobrych zmian jakie wprowadzono w gospodarce poprzez działania podejmowane przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. Powinna także nawiązywać do kierunków wyznaczanych w polityce energetycznej, zapewniając podstawę surowcową. Jak dotąd nie ma satysfakcjonującej odpowiedzi na postawione pytania. Nie można też zaakceptować faktu, że tworzenie takiego dokumentu trwa 3 lata, zakrawa to wręcz na sabotaż.

Niewypał?

Ten projekt polityki surowcowej to niewypał przygotowany, jak ktoś już słusznie zauważył „przez urzędników dla urzędników”. Mimo to należy wykorzystać niektóre z elementów w nim zawarte i szybko wypracować rozwiązania docelowe. Należy zacząć od zmiany podejścia do tego dokumentu i przypisać każdemu odpowiednią rolę. Urzędnicy powinni skupić się na zadaniu jakie jest im z definicji przypisane a mianowicie realizacji działań wyznaczonych w polityce surowcowej, a przygotowanie wsadu merytorycznego do dokumentu należy zlecić ekspertom. Nie zmienia to jednakże faktu, że urzędnicy powinni zdefiniować potrzeby poszczególnych resortów stawiane przed polityką surowcową i geologią. Należy także wykorzystać dobre przykłady i praktyki innych służb geologicznych. Nie można też bać się sięgać po niektóre dobre rozwiązania zaproponowane przez poprzedników. Nie stać państwa na kolejna bolesną lekcję i naukę na własnych błędach, bo ostatnie trzy lata należy niestety uznać za stracone.

Polityka surowcowa jest niewątpliwie ważnym dokumentem dla Polski i powinna być dalekowzroczna, zrównoważona i dobrze zintegrowana z innymi dokumentami strategicznymi. Przedstawiony projekt niestety nie spełnia tych kluczowych wyzwań stawianych dokumentom tej rangi. Autorzy nie przeprowadzili w wystarczającym stopniu analizy stanu obecnego bazy surowcowej, co znacząco utrudniło im wnioskowanie i w efekcie wskazanie rozwiązań na miarę oczekiwań oraz działań jakie powinny być podjęte w tej jakże ważnej dla kraju dziedzinie.

Po lekturze opracowania nie wiadomo nie tylko dokąd idziemy, ale również czym dysponujemy. W projekcie polityki surowcowej brak jest przede wszystkim konkretów jakich należy oczekiwać od dokumentu, który jest już tworzony od blisko 3 lat. Na 65 stronach opracowania można znaleźć wiele ogólników i pobożnych życzeń, które niestety bardzo trudno będzie przełożyć na poziom wdrożeniowy. Próżno szukać np. istotnego dla Polski, rozwiązania bolączek związanych z nieprzejrzystym i długotrwałym procesem koncesyjnym. Niestety łatwiej jest stworzyć długą listę braków niż wskazać pozytywne rozwiązania. Nie będzie zresztą dużą przesadą, że łatwiej wymienić czego w PSP nie ma, niż to co jest.

Brak wizji?

Przede wszystkim jednak martwi brak wizji organizacyjnej, która powinna być kluczowym elementem realizacji zadań. Przedstawiony pomysł Polskiej Agencji Geologicznej, która miałaby odpowiadać za zarządzanie polską geologią, w tym zagadnieniami surowcowymi, jest niebezpieczny w tej formie dla polskiej racji stanu, gdyż narusza podstawowe elementy związane z patriotyzmem gospodarczym promując nierówne reguły traktowania podmiotów gospodarczych. Projekt ustawy o tejże agencji jest nie tylko chaotyczny, na co zwracali uwagę liczni recenzenci (ponad 1000 uwag na etapie opiniowania miedzyresotowego), ale przede wszystkim nie spełnia on wymagań jakie na świecie stawiane są przed nowoczesną służbą geologiczną. Wnikliwa analiza projektu PSP prowadzi do konstatacji, że zaproponowane rozwiązania organizacyjne raczej zbliżają nas do „sprawdzonych” rozwiązań wschodnich niż wyznaczają nowoczesne trendy.  Nie potrzebujemy sowieckich wzorców, które udają ducha patriotyzmu, ale dalekowzrocznych i rozumiejących geopolitykę narodowych myśli strategicznych, w których dobro Polski zyska wsparcie w szeregu merytorycznych regulacjach systemowych.

Zamiast próbować po raz kolejny, bezskutecznie wyważać już otwarte drzwi warto skupić się na tym co powinno powstać, czyli stworzeniu nowoczesnej służby geologicznej. A przepis jest prosty i jakże skomplikowany zarazem. Przede wszystkim powinien powstać jasny i przejrzysty system finansowania zadań służby. Następnie należy zadbać o wprowadzenie mechanizmów kontroli realizacji tychże zadań przez kompetentne gremia ekspertów oraz dopasowanie zadań do potrzeb gospodarki i trendów światowych. A urzędnicy powinni skupić się na realizacji zadań wyznaczonych przez politykę sektorową niż na jej kreowaniu.

Polska nadal nie ma polityki surowcowej

Reasumując można odnieść wrażenie, że przez 30 lat wolnej Polski nie mieliśmy polityki surowcowej z prawdziwego zdarzenia i jakoś sobie radziliśmy, więc być może poradzimy sobie i teraz. Biorąc pod uwagę, że strategia odpowiedzialnego rozwoju premiera Morawieckiego powstała w ciągu kilku miesięcy, dziwi fakt, że prace nad polityką surowcową ciągną się od ponad 3 lat i końca nie widać. Warto przy tym zwrócić uwagę na koszty tych przydługich działań. Na realizację zadań związanych z projektem polityki surowcowej wydatkowano grubo ponad 4 milionów złotych, czyli koszt jednej strony kolorowej broszurki wyniósł ok. 60 000 zł. Drogo, ale może promocja i rozpoznawalność medialna jaką przy okazji konsultacji społecznych tego dokumentu zyskał pełnomocnik rządu ds. polityki surowcowej jest warta tych pieniędzy. Konferencje promujące głównie zleceniodawcę tego opracowania kosztowały podatnika 1,2 mln złotych. Trzeba też odnotować fakt, po stronie kosztów, że za wszystko zapłacił, na polecenie GGK, Państwowy Instytut Geologiczny, który nie może teraz odzyskać wyłożonych pieniędzy. Czyżby minister Jędrysek doszedł do wniosku, że nie warto płacić za taki dokument?

Na koniec niech jako puenta posłużą słowa wypowiedziane przez Winstona Churchilla: „Żeby coś zbudować trzeba wielu lat mozolnych wysiłków; żeby coś zniszczyć, wystarczy jeden dzień i jedno bezmyślne posunięcie”. W tym wypadku Anglicy wiedzą co mówią, gdyż zbudowana przez nich służba geologiczna może być niedoścignionym wzorem dla całego świata. Dla nas też powinna.