Gotkowska: Status quo parasola jądrowego NATO to najlepsze rozwiązanie (ROZMOWA)

19 maja 2020, 07:30 Bezpieczeństwo
Justyna Gotkowska
Justyna Gotkowska. Grafika: Patrycja Rapacka/BiznesAlert.pl

– Obecna dyskusja w Niemczech dotycząca nuclear sharing jest niepokojąca, bo wskazuje na podważanie ważnego elementu dotychczasowego transatlantyckiego konsensusu u naszego zachodniego sąsiada – przekonuje Justyna Gotkowska z Ośrodka Studiów Wschodnich. Jej zdaniem utrzymanie status quo to najbardziej korzystna opcja. 

BiznesAlert.pl: Czy program NATO Nuclear Sharing może ulec rewizji? Czy mogą do niego dołączyć kolejne kraje europejskie?

Justyna Gotkowska: W tej chwili nie toczą się poważne dyskusje na temat rewizji natowskiego programu nuclear sharing w NATO, bo nie ma do tego podstaw. Obecny niemiecki rząd CDU/CSU-SPD nie zamierza wycofywać się z tego programu. Amerykańska broń jądrowa do następnych wyborów parlamentarnych (planowo w 2021 roku) będzie składowana w RFN, a niemieckie samoloty Tornado będą utrzymywane w gotowości do jej przenoszenia w przypadku decyzji NATO o konieczności wykonania takiej misji. Nie zmienią tego ostatnie wypowiedzi ze strony liderów frakcji i partii SPD, bo są niezgodne z zapisami umowy zawartej przez wielką koalicję w 2018 roku.

Dlaczego więc trwają teraz dyskusje o udziale Niemiec w tym natowskim programie? Bo zmiana stanowiska SPD może mieć negatywny wpływ na modernizację niemieckich sił powietrznych po wyborach parlamentarnych w 2021 roku. A od tego będzie zależał dalszy udział RFN w nuclear sharing. Nowy niemiecki rząd ma wtedy podjąć decyzję o zakupie nowych samolotów do przenoszenia amerykańskiej broni atomowej, które zastąpią stare maszyny Tornado. Sprzeciw SPD postawi pod dużą presją partię Zielonych, która najprawdopodobniej utworzy z chadecją koalicję po 2021 roku. Podzielonym w tej kwestii Zielonym będzie trudno zgodzić się na zakup nowego samolotu przy sprzeciwie socjaldemokratów wobec nuclear sharing. Jeśli zaś tej decyzji nie będzie, to automatycznie Niemcy będą powoli wychodzić z natowskiego programu wraz z wycofywaniem ze służby starych samolotów Tornado do 2030 roku.

Prawdziwa dyskusja o reformie nuclear sharing w NATO może więc rozpocząć się dopiero w latach 2022-2024. Możliwość dołączenia do programu innych europejskich sojuszników będzie zależeć od wielu czynników. Czy nowa administracja USA po tegorocznych wyborach prezydenckich będzie chciała rozszerzyć program? Jak będą wyglądały relacje z Rosją? Ewentualne odprężenie na linii Zachód-Rosja sprawi, że w NATO nie będzie zgody na objęcie programem nuclear sharing sojuszników na wschodniej flance. Cześć europejskich sojuszników będzie trzymała się zapisów Aktu Stanowiącego NATO-Rosja, które mówią o nierozmieszczaniu przez Sojusz broni jądrowej na terytorium nowych państw członkowskich. Z kolei zaostrzenie stosunków między Zachodem a Rosją może otworzyć dyskusję na temat rozszerzenia programu o nowe państwa. Być może sytuacja bezpieczeństwa w Europie na tyle się pogorszy, że będziemy dyskutować o czymś zupełnie innym – mianowicie o stacjonowaniu w Europie amerykańskich naziemnych systemów rakietowych pośredniego i średniego zasięgu mogących przenosić ładunki konwencjonalne i jądrowe, wraz z rozwojem takich systemów przez USA. A być może ulegnie intensyfikacji dyskusja w Europie o możliwościach utworzenia europejskiego odstraszania nuklearnego – chociaż według mnie jest to najmniej prawdopodobny scenariusz.

Jaka jest obecnie transatlantycka polityka bezpieczeństwa w relacjach USA-Niemcy poddawanej wielu testom, jak spór o Nord Stream 2? Czy Niemcy trzymają się imponderabiliów a arsenał jądrowy USA na ich terytorium jest bezpieczny?

W Niemczech nadal trzyma się konsensus protransatlantycki w polityce bezpieczeństwa. Niemcy zdają sobie sprawę, że podstawą niemieckiego i europejskiego bezpieczeństwa ciągle jest NATO i współpraca z USA. Gwarantem tego konsensusu są przede wszystkim chadecy wraz z częścią socjaldemokracji, częścią partii Zielonych i z liberałami. Jednak obecna administracja Donalda Trumpa jest w Niemczech mocno krytykowana – za chęć osłabienia i za wojnę handlową z UE, za wycofanie się z zobowiązań w polityce klimatycznej, a przede wszystkim za odejście od multilateralizmu i podważanie międzynarodowych organizacji w imię strategii „America First”. Poza tym Niemcy nie chcą uznawać Rosji czy Chin tylko i wyłącznie za strategicznych rywali Zachodu, na co naciska Waszyngton. Promują bardziej zróżnicowane podejście, którego częścią jest robienie interesów tam, gdzie Berlin widzi obopólne korzyści. Stąd bierze się kontynuacja projektu Nord Stream 2 z Rosją mimo aneksji Krymu. Stąd też pochodzi niechęć do amerykańskich nacisków na całkowity  „decoupling” z Chinami, choć w Berlinie rośnie również zrozumienie dla postulatu ograniczenia chińskich wpływów gospodarczych w Europie i dla zwiększenia europejskiej autonomii przemysłowej.

Dyskusja o polityce bezpieczeństwa staje się w Niemczech jednak coraz bardziej zróżnicowana i w przyszłości alternatywne koncepcje będą się w coraz większym stopniu ścierać z opcją pro-transatlantycką. W związku z dużą niechęcią do administracji Trumpa w Niemczech na znaczeniu zyskuje opcja „proeuropejska”, uznająca za konieczność zwiększanie współpracy europejskiej w polityce bezpieczeństwa, przede wszystkim z Francja. W Niemczech nie ma jednak na razie poparcia dla rozwijania alternatywy w postaci niezależnej od USA autonomii strategicznej UE, którą promuje Paryż.

Wraz z lewicowym zwrotem w SPD do głosu dochodzi też opcja Niemiec jako „dużej Szwajcarii” – czyli państwa stawiającego w relacjach międzynarodowych na dyplomację, kontrolę zbrojeń i rozbrojenie, na współpracę rozwojową i humanitarną, z relatywnie słabą Bundeswehrą; państwa usadowionego wprawdzie w zachodnich strukturach, ale ustawiającego się jako mediator pomiędzy USA a Rosją i Chinami. Jest to opcja z naszej perspektywy zupełnie oderwana od rzeczywistości, ale popularna w niemieckim społeczeństwie, które nie dostrzega tradycyjnych zagrożeń militarnych.

Z kolei AfD wprowadza do niemieckiego dyskursu opcję powrotu Niemiec do państwa narodowego realizującego niemieckie interesy, stawiającego na współpracę z Rosją bez większego umocowania w NATO czy Unii Europejskiej, z silną Bundeswehrą. Ta opcja jest jednak dosyć marginalna.

Czy dyskusja o zmianach NATO Nuclear Sharing może wzmocnić czy zaszkodzić parasolowi nuklearnemu w Europie? 

Obecna dyskusja w Niemczech dotycząca nuclear sharing jest niepokojąca, bo wskazuje na podważanie ważnego elementu dotychczasowego transatlantyckiego konsensusu u naszego zachodniego sąsiada. Jednak dopiero konkretne niemieckie decyzje (lub ich brak) będą miały konsekwencje dla europejskiego bezpieczeństwa. Jeśli Niemcy nie zdecydują się na zakup nowych samolotów do nuclear sharing, to osłabi to niemiecko-amerykańskie relacje i może wywołać efekt domina ze strony innych sojuszników uczestniczących w programie, takich jak Belgia czy Holandia, których społeczeństwa są równie negatywnie nastawione do broni atomowej.

Wycofanie się największego europejskiego sojusznika USA, czyli Niemiec, z programu nuclear sharing tylko osłabiłoby oddziaływanie odstraszania nuklearnego w NATO i pokazałoby Moskwie, że drogi Stanów Zjednoczonych i Europy w bezpieczeństwie się coraz bardziej rozchodzą. Z kolei otwarcie dyskusji o reformie nuclear sharing w NATO może pogłębić istniejące podziały w Sojuszu, nie przynosząc decyzji korzystnej dla Polski. Jeśli jednak w perspektywie 2030 roku Niemcy wycofają się z programu taka dyskusja o reformie nuclear sharing będzie musiała się odbyć. Trudno jednak powiedzieć w jakich warunkach będzie się toczyć i jaki przyniesie rezultaty. Patrząc z obecnej perspektywy, utrzymanie status quo byłoby chyba najlepszym rozwiązaniem.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik