Niemcy i Rosja bronią Nord Stream 2 przed sankcjami USA

12 grudnia 2019, 14:30 Alert
Spotkanie sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo z niemieckim ministrem spraw zagranicznych Haiko Maasem w Berlinie. Źródło: Flickr
Spotkanie sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo z niemieckim ministrem spraw zagranicznych Haiko Maasem w Berlinie. Źródło: Flickr

Przedstawiciele Niemiec i Rosji zareagowali na decyzję Kongresu USA o wprowadzeniu sankcji wobec projektu Nord Stream 2, które mogłyby wejść w życie przed Świętami Bożego Narodzenia.

Sankcje wobec Nord Stream 2

– O europejskiej polityce energetycznej decyduje Europa, a nie USA. Bezwzględnie odrzucamy ingerencję zewnętrzną i sankcje o zasięgu eksterytorialnym – napisał na Twitterze szef niemieckiej dyplomacji. Przyjęta przez Izbę Reprezentantów w środę ustawa o budżecie Pentagonu przewiduje m.in. sankcje na firmy biorące udział w budowie gazociągu Nord Stream 2.

Swoje oburzenie w bardziej dosadny sposób wyraził kolega partyjny Maasa z SPD – poseł tej partii do Bundestagu Carsten Schneider. – Stany Zjednoczone cofnęły się wreszcie do czasów Dzikiego Zachodu, gdzie obowiązuje tylko prawo silniejszego. Jeśli sankcje są teraz stosowane również wobec sojuszników, to czekają nas ciężkie czasy. Ci, którzy tak postępują, wkrótce nie będą mieli żadnych sojuszników. Europa nie może i nie da się zaszantażować, żeby kupować brudny amerykański gaz skroplony – powiedział socjaldemokrata w rozmowie z tygodnikiem „Der Spiegel”.

Współprzewodnicząca niemieckich Zielonych Annalena Baerbock podkreśliła co prawda, że Nord Stream 2 jest złym projektem zarówno z punktu widzenia energetyki, jak i polityki bezpieczeństwa, lecz metoda, jaką zastosowała administracja USA, jest – jej zdaniem – nieodpowiedzialna. – Jest to bezprecedensowa ingerencja w wewnętrzne sprawy UE, a prezydent USA (Donald Trump) po raz kolejny pokazuje, że zastępuje on działania polityczne szantażem – oznajmiła.

Poseł liberalnej FDP Bijan Djir-Sarai uważa, że amerykańskie sankcje mają charakter symboliczny i nie będą miały już rzeczywistego znaczenia politycznego.

– Prawdopodobnie wydłużą one budowę i podniosą jej koszty, ale nie będą w stanie powstrzymać Nord Stream 2 jako całego projektu. Na to jest już za późno” – przekonywał. Z kolei dla szefa frakcji tradycyjnie prorosyjskiej partii Lewica w Bundestagu Dietmara Bartscha sankcje są kolejnym punktem krytycznym w relacjach transatlantyckich. „Trump rozpoczyna wojnę gospodarczą z Europą – wieszczy polityk postkomunistycznego ugrupowania.

Rosja odpowiada

Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow ocenił, że Kongres został „pożarty przez pożądanie zrobienia wszystkiego co w jego mocy by zniszczyć nasze relacje”. Rosyjsko-Niemiecka Izba Handlowa zlokalizowana w Moskwie wezwała do podjęcia środków odwetowych.

Projekt sankcji musi jeszcze zostać zaakceptowany w Senacie i podpisany przez prezydenta USA Donalda Trumpa, który obiecał szybkie działanie. Szwajcarski Allseas odpowiedzialny za budowę spornego gazociągu odmawia komentarza na temat ewentualnego oddziaływania sankcji na jej pracę. Projekt jest już oficjalnie opóźniony i nie będzie gotów do pracy do końca 2019 roku zgodnie z pierwotnym planem. Może uruchomić dostawy nawet z półrocznym opóźnieniem.

Polska Agencja Prasowa/Financial Times/Wojciech Jakóbik

AKTUALIZACJA: 13.12.2019, godz. 8:45

RAPORT: Nie cichnie spór o Nord Stream 2