Pogarszająca się sytuacja gospodarcza ma coraz większy wpływ na niemiecki rynek pracy. Z danych Federalnej Agencji Pracy (BA) wynika, że liczba bezrobotnych przekroczyła już trzy miliony, a firmy zapowiadają dalsze zwolnienia. Z drugiej strony w najbardziej newralgicznych sektorach, jak np. zdrowie, sytuacja jest dramatyczna, bo z kraju emigruje coraz więcej lekarzy. Według danych OECD, które przytacza dziennik „Die Welt” już ponad 30 tysięcy medyków urodzonych w Niemczech pracuje dziś w innych krajach rozwiniętych – to dwa razy więcej niż dwie dekady temu.
Przytoczone dane oznaczają, że co trzynasty niemiecki lekarz opuścił kraj, a Niemcy zajmują obecnie drugie miejsce na świecie pod względem liczby lekarzy-emigrantów, ustępując jedynie Indiom i wyprzedzając Chiny.
Najczęściej wybieranym kierunkiem jest Szwajcaria, przyciągająca wyższymi zarobkami, lepszymi warunkami pracy i niższymi podatkami. W mniejszej skali niemieccy lekarze przenoszą się również do Austrii, Norwegii i Szwecji.
Dziurę wypełniają medycy z Polski
W miejsce wyjeżdżających do Niemiec napływają lekarze z Polski, a w polskich szpitalach ich miejsce zajmują medycy z Bułgarii – to swoisty łańcuch migracyjny w obrębie europejskiego systemu zdrowotnego, analizuje „Welt”.
Paradoksalnie, w statystykach Niemcy wciąż wypadają dobrze. Z danych Eurostatu wynika, że w 2020 roku kraj ten miał 437 lekarzy na 100 tys. mieszkańców, co plasowało go w czołówce Unii Europejskiej. Dla porównania: w Polsce ten wskaźnik wynosił około 270 lekarzy na 100 tys. osób, a w Szwajcarii – 441. Niemcy zatem nie cierpią na absolutny brak personelu medycznego, lecz coraz dotkliwiej odczuwają brak zastępowalności pokoleń i nierównomierne rozmieszczenie lekarzy.
Według Federalnej Izby Lekarskiej (Bundesaerztekammer) w Niemczech pracuje dziś więcej lekarzy niż kiedykolwiek wcześniej, jednak liczba ta musi stale rosnąć, by zrównoważyć krótszy czas pracy młodszych roczników i przygotować system na starzejące się społeczeństwo. Centralny Instytut Opieki Zdrowotnej (ZI) szacuje, że do roku 2040 w Niemczech może zabraknąć od 30 do 50 tysięcy lekarzy.
Starzejąca się kadra
Jednym z głównych problemów niemieckiej służby zdrowia jest starzenie się kadry medycznej. W Brandenburgii – jednym z najsłabiej zaludnionych landów – jedna trzecia lekarzy rodzinnych ma ponad 60 lat, a wśród specjalistów odsetek ten sięga 29 procent.
W 2023 roku ponad 64 tys. lekarzy pracujących w Niemczech nie posiadało niemieckiego obywatelstwa – to rekordowy poziom i ponad dwukrotnie więcej niż dekadę temu. Obecnie co ósmy lekarz w Niemczech pochodzi z zagranicy.
Napływ specjalistów z Europy Środkowo-Wschodniej oraz Bliskiego Wschodu pozwala na chwilowe łagodzenie braków, ale nie rozwiązuje problemu w dłuższej perspektywie – tym bardziej, że równocześnie tysiące niemieckich medyków wyjeżdżają do krajów o bardziej przewidywalnych warunkach pracy i życia.
Problemem biurokracja i bezpieczeństwo
Dlaczego? Powodów jest kilka – i nie wszystkie sprowadzają się do pieniędzy i demografii. Według szwajcarskiej firmy doradczej Hoi Doc, która zajmuje się m.in. ściąganiem medyków z Niemiec, lekarze nad Renem coraz częściej wskazują na biurokratyczne przeciążenie, brak elastyczności w systemie zdrowia, ale też rosnące poczucie braku bezpieczeństwa związanego rosnącą przestępczością, niepewnością gospodarczą i niestabilnością polityczną.
„Rodziny zadają sobie pytanie, czy ich dzieci będą miały tu (w Niemczech – red.) jeszcze przyszłość” – relacjonuje rozmowy z niemieckimi lekarzami Hoi Doc.


