font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 6 lutego, 2018 godz. 7:30   

Jakóbik: Nie tak szybko, Henry. Nord Stream 2 na Ryzyka i trendy 2018

nord_stream_opal_eugal-1 grafika Korytarz Północny Korytarz Północny. Grafika: BiznesAlert.pl

Konferencja Ryzyka i trendy 2018 zorganizowana przez Politykę Insight była okazją do ciekawej dyskusji o spornym projekcie Nord Stream 2. Z przyjemnością dyskutowałem z publicystą Financial Times o tym, czy opór Polski wobec tego przedsięwzięcia jest racjonalny – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Gaz z Rosji jest tani, więc trzeba brać

Podczas konferencji Ryzyka i trendy 2018 korespondent Financial Times w Rosji przekonywał, że Nord Stream 2 nie zwiększy zależności Europy od gazu rosyjskiego.

– Niezależnie od tego, ile gazociągów powstanie, to od Europy zależy ile gazu z Rosji kupi – ocenił Henry Foy. Zależność kontynentu od tego paliwa to według niego 40 procent. – Żaden rząd w Europie nie chce niedoborów gazu, to sprawa bezpieczeństwa narodowego – przekonywał. Z tego względu według Foya spółki nie będą patrzeć na nic innego, poza ceną. – Bystre kraje tak postępują – ocenił publicysta.

– Budowa Nord Stream 2 nie zmusi Europy do kupna 55 mld m sześc. rocznie – wskazywał publicysta Financial Times. Jego zdaniem klienci europejscy będą kupować gaz z tego źródła, bo będzie konkurencyjny cenowo. – Rosjanie będą zarabiać mniej, nawet sprzedając więcej gazu – dodał. Ocenił, że dostawy LNG zawsze będą droższe. Nie odniósł się do umowy spotowej PGNiG-Cheniere Energy oraz terminowej PGNiG-Centrica, które zdaniem spółki są konkurencyjne cenowo do oferty rosyjskiej.

Zdaniem Brytyjczyka na ograniczeniu dostaw przez Ukrainę korzystają już spółki PGNiG i Gazprom, które poprzez EuRoPol Gaz zarządzają Gazociągiem Jamalskim. – O tym się nie mówi – wskazał Foy. Zapytany przeze mnie o to, czy wie, ile Polska zarabia na rzekomo intratnym przesyle rosyjskiego gazu, Brytyjczyk nie odpowiedział. Faktem jest, że z tego tytułu Polacy zarabiają rocznie około 21 mln złotych, co zgodnie ze skalą wydatków budżetowych jest znikomą kwotą.

– Jeśli wierzymy, że Rosja jest zła, jej gaz jest zły, nic nas nie przekona – ocenił uczestnik konferencji Ryzyka i Trendy 2018. Jego zdaniem do rozstrzygnięcia pozostanie, czy Europa Środkowo-Wschodnia powinna polegać na dostawach przez Ukrainę i Słowację, czy przez Niemcy, za pośrednictwem Nord Stream 2. Jego zdaniem lepsza jest druga opcja. Na pewno z tą tezą zgodziłby się Gazprom. Według Foya projekt nowego gazociągu przez Bałtyk zostanie zrealizowany. Ma kosztować 9,5 mld euro, a – jak wskazuje brytyjski publicysta – koszt chińskiego projektu Siła Syberii ma być kilka razy większy i nie przeraża Rosjan. Foy przekonywał, że wie to z pierwszej ręki, bo Gazprom wziął go na wycieczkę dziennikarską na budowę gazociągu do Chin.

Sankcje USA na złość Europie

Henry Foy przekonywał także, że Amerykanie używają sankcji i innych dostępnych narzędzi, by zablokować Nord Stream 2 i „podnieść cenę gazu z Rosji”, by promować dostawy własnego LNG. Na tej polityce mają zaś stracić głównie klienci na gaz rosyjski, którzy odczują politykę amerykańską w swoich portfelach.

Zapytany przeze mnie o to, o jakie sankcje chodzi, brytyjski dziennikarz odparł, iż ma na myśli pakiet propozycji Senatu USA, który zawiera między innymi możliwość objęcia obostrzeniami partnerów Nord Stream 2 i innych tego typu projektów z udziałem Rosji. Zwróciłem uwagę, że była to zaledwie propozycja, z której póki co nie skorzystał amerykański prezydent. Zaznaczył, że zna polską tendencję do „emocjonalnej dyskusji” o gazie z Rosji.

Warto znać dane

Ciekawa opinia Henry’ego Foya to przyczynek do pogłębienia wiedzy na temat sektora gazowego. Właściwa ocena sytuacji w Polsce wymaga znajomości szczegółów, które mogą umykać mniej wprawnym obserwatorom.

Dyskusja na konferencji Ryzyka i trendy 2018 to przesłanka za lepszym przygotowaniem urzędników polskich do artykułowania polskich racji w sprawie Nord Stream 2 i uniezależnienia od Rosji na arenie europejskiej. Gra, która z pozoru wydaje się karkołomną szarżą polityczną – czego dowodzą opinie ze wspomnianej konferencji – może zostać uzasadniona racjonalnymi argumentami ekonomicznymi. W innym wypadku naszym przedstawicielom za granicą zagrozi posądzenie o „emocjonalną dyskusję”. Okazuje się jednak, przynajmniej z polskiego punktu widzenia, że dyskusja o Nord Stream 2 w Europie Zachodniej może być powierzchowna i zabarwiona publicystycznie. Warto uzupełniać ją danymi. W konferencji Ryzyka i Trendy 2018 podobało mi się to, że organizatorzy dali możliwość pogłębionej dyskusji z panelistami, przez co mogłem zamienić kilka zdań na temat spornego gazociągu z uznanym dziennikarzem Financial Times.